Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzea Korczuli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzea Korczuli. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Idealne gdy pada , Muzeum miasta Korčuli






Dziedziniec pałacu Arneri . Tymi schodami dostaniecie się do muzeum . 
Przyjęło się, ze Chorwacja to idealny kraj na wakacje , bo gwarantuje dobrą pogodę. No cóż , jak to bywa z "gwarantowaną pogodą" chyba każdy z nas już nie raz doświadczył na własnej skórze.
Z racji tego, że na plażowaniu to ja jestem w stanie spędzić dwa maksymalnie trzy dni, to zwykle szwendam się po okolicy. A na zwiedzanie jak wiadomo to najlepsze 25 stopni z lekką bryzą ;)
Na deszczowe dni polecam schować się w jednym z kilku ciekawych muzeów na wyspie.
Ja wiem, że wakacje nie służą zwiedzaniu "nudnych" placówek muzealnych, ale gdy chce się oprócz plaż poznać jeszcze historię regionu, to muzea są do tego idealnym miejscem.

O cudownym, rodzinnym muzeum Etno Zbirka Barilo , pisałam wcześniej , możecie sobie zajrzeć i poczytać o nim tutaj.
W samej Korčuli macie Muzeum Marko Polo, wystawę poświęconą tańcowi Moreska (Baszta Veliki Revelin)  , skarbiec w Katedrze św Marka i oczywiście Muzeum Miasta Korčuli .
Dziś postaram się was zachęcić do odwiedzenia właśnie tego ostatniego.

Znajdziecie je bez problemu i choć chwilowo na czas remontu przeniesiono je do innego budynku , trafić tam niezwykle łatwo.
Na stałe muzeum mieści się przy Placu św Marka (Trg Sv. Marka) w pałacu Gabrielis, kilka lat temu na czas remontu przeniesiono je do innego pałacu , w bliskim sąsiedztwie wspomnianego wcześnie Gabrielis .
Tuż obok pałacu Gabrielis znajduje się kolejna dawna rezydencja tym razem rodziny Arneri i to tu swój tymczasowy dom znalazła część ekspozycji.

Pałac Arneri , dziedziniec

Pałac Arneri , dziedziniec 

Dzidziniec pałacu, zdjęcie z balkonu , w tle dzwonnica katedry Św. Marka 

Pałac Gabrielis. Fasada od strony placu Św. Marka (Trg Sv. Marka )

Pałac Gabrielis widziany z dzwonnicy Katedry Św. Marka 

Pałac Arneri , część widoczna od Placu Św. Marka . W tej części znajduje się Galeria sztuki. 


Aby wejść do muzeum , należy wejść w ulicę  Rafa Arneri  biegnącą w dół i po lewej stronie za kutą bramą znajduje się wejście do sal wystawowych.
Kasa muzeum znajduje się na piętrze.



Tymczasowa siedziba jest zdecydowanie mniejsza i co za tym idzie ekspozycja jest znacznie okrojona, mimo to bardzo interesująca.
Znajdziecie to ekspozycje poświęcone codziennemu życiu na wyspie. W salach znajdują się przedmioty codziennego użytku ale również związane z dwoma najważniejszymi rzemiosłami wyspy, kamieniarstwem i budową statków.

Jest sala poświęcona odkryciom archeologicznym . Obecnie na wyspie i w wodach ją otaczających jest kilka stanowisk badawczych. W skład ekspozycji wchodzą odnalezione na wyspie kamienne narzędzia z okresu neolitu , rzymskie amfory z I i III w , odnalezione gdzieś w głębinach kanału Pelješackiego.
Jednym z najważniejszych eksponatów jest kopia Lubardskiej Psefizmy. Wśród kamiennych dokumentów , a w zasadzie ich fragmentów , znajdują się też inskrypcja z XII w , kiedy to tym rejonem władali królowie chorwacko- węgierscy.

Kamieniarstwo  rozwijało się na terenie Korčuli , jak i sąsiednich wyspach Badija czy Vrnik od XV w do VIII. Rzemieślnicy z Korčuli byli cenienie nie tylko na terenie obecnej Chorwacji ale również w całej Europie. Docierali do Wenecji czy Ankony.
W XIX w wyruszyli za ocean.
Na ekspozycję składają się kawałki nagrobków , zdobienia i misterne  rzeźby oraz narzędzia , którymi posługiwali się miejscowi kamieniarze.

Herb cechu kamieniarzy

Frano Kršinić , chorwacki rzeźbiarz , urodzony w Lumbardzie.
Jedna z rzeźb Krsinića "Pjesma suncu"
W Lumbardzie można podziwiać pomnik ku czci ofiar II wojny światowej. 


Co jeszcze znajdziecie w muzeum ? Meble , portrety, rzeźby , liczne fotografie i mnóstwo innych ciekawostek.  Zobaczycie jak wyglądał mieszczański salon czy jak wyposażone były kuchnie.
Na zwiedzenie muzeum potrzeba około godziny ( ja potrzebowałam 1,5 i czuję niedosyt , ale ja jestem trochę dziwna ,bo mogłabym tam spędzić kolejne dwie ).


Wydobyta gdzieś z morskich głębin amfora 



Narzędzia do budowy statków 

"Ogrzewacze " do łóżek. Wypełniano je żarem i wkładano pod kołdrę. I później , hop , pod wygrzaną kołderkę . 

Kuchenny kredens 

Muzeum otwarte jest w godzinach od 9 do 21 , w soboty jest zamknięte. Wstęp jest płatny.

Pałac Gabrielis wybudowano w XVI w na zlecenie zamożnej i szanowanej rodziny. Idea powstania muzeum pojawiła się tuż po II wojnie światowej. Decyzja o umieszczeniu muzeum w jednym z najbardziej reprezentatywnych pałaców zapadła w 1947 roku. Potrzeba było aż dziesięciu lat aby wnętrza przystosować do celów muzealnych. W tym czasie gromadzono i zbierano eksponaty , które po dziś dzień można oglądać.

Pałac Arneri wybudowano mniej więcej w tym samym czasie co pałac Gabrielis. Nawet jeśli nie interesuje was samo muzeum , to warto zajrzeć na dziedziniec. W Pałacu od strony placu Św. Marka znajduje się Galeria sztuki i nie jest częścią muzeum.

Gdy będziecie we wnętrzu wyjrzyjcie przez okna i wyjdźcie na balkony pałacowe, spojrzycie na miasto trochę inaczej.
W Pałacu Arneri , wyraźnie jednak widać "tymczasowość " wystaw. Gołe ściany, wnętrze odrobinę podniszczone. Liczę na to, że kiedy muzeum wróci do stałej siedziby , dane mi będzie cieszyć się całością zbiorów, bo ta niewielka część , które można podziwiać teraz, mimo, że robi wrażenie, pozostawia jednak uczucie niedosytu.

















sobota, 4 lutego 2017

Piesze wędrówki. Forteca Sv Vlaha czy też fort Wellington. Korcula.

Korčula , jest niezaprzeczalnie najpiękniejszym miastem na wyspie. Stara część , położona na cyplu , wąskimi uliczkami zachęca do spacerów i podziwiania wiekowych budowli.
Jednak w sezonie jest to miejsce tłumnie odwiedzane przez turystów i o spokojnym cieszeniu się urokami przepięknych i zachwycających  miejsc trzeba zapomnieć.
Jeśli zechcecie odetchnąć trochę od kolorowego tłumu , ucieknijcie nad miasto.
Miejsce do którego Was zaprowadzę jest trochę na uboczu , zapomniane i z rzadka odwiedzane przez kogokolwiek.
Na spacer wybrałam się min z moją 2,5 letnią córką. Odrobinkę obawiałam się czy szkrab na swoich małych nóżkach da radę. Moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Młoda nie dość, że weszła o własnych siłach , to jeszcze w drodze powrotnej zdrowo nas wykończyła.
Celem naszej pieszej wycieczki była Forteca św Błażeja ( Forteca sv Vlaha) czy też inaczej Fort Wellington. Długo nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca. Korčula była dla mnie przeuroczym miejscem ale znana mi wyłącznie z okolicy starej części miasta. Wąskie , cudowne uliczki , knajpki z widokiem na Pelješac , muzeum Marco Polo i urocze kamienice, pełne maleńkich sklepików i ukrytych restauracyjek.
W czasie jednej z takich wizyt na mapie przy punkcie informacyjnym znalazłam ikonkę a na legendzie opis do niej Fort Wellington. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej a potem ewt zobaczyć to miejsce.
Oczywiście zapomniałam o tym zupełnie.
Okazja pojawiła w czasie ostatniego pobytu. Najpierw opracowałam sobie trasę na mapie googla , a potem nastąpiła realizacja.
Nie jest to długi i męczący spacer, wystarczy na niego godzina , maksymalnie półtorej.
Spacer zaczęłyśmy od Placu Pojednania ( Trg Pomirenja) to charakterystyczny okrągły plac , tuż nad samym morzem , z kamiennymi ławami dookoła i niewielkim pomnikiem w kształcie żagla. Kawałek przeszłyśmy ulicą św Mikołaja (Put sv Nikole) i skręciłyśmy w pierwszą uliczkę z lewej strony  , która pięła się schodami w górę . Całkiem przyjemnie idzie się między starymi domami , podziwiając gdzieniegdzie pięknie utrzymane niewielkie ogrody. Im wyżej się wchodzi tym częściej stare piękne kamienice zastępują współczesne apartamentowce , mniej lub bardziej urodziwe.
Wciąż schodami w górę , wchodzi się na linię drzew, przechodzi przez ostatnią ulicę i dociera do kamiennych schodów ukrytych wśród charakterystycznych dla tego klimatu drzew , które tworzą zielony tunel. W upalny wrześniowy dzień było tam chłodno , cicho i bardzo przyjemnie ( i bardzo dobrze bo targając pod pachą składany wózek mojej córki , byłam już lekko zmęczona). Zaskakujące jest to, że po za dwoma osobami z plecakami nie spotkałyśmy tam nikogo , kto zmierzałby w tym samym kierunku.
Po kilku minutach wychodzi się z naturalnego tunelu na słoneczną polanę na środku której stoi ... okrąglak , rotunda czy jak tam kto chce ową budowlę nazwać . To po prostu kamienna wieżyca , zamknięta na głucho rdzewiejącą kłódką , samotnie stojąca w lesie.  Trudno podziwiać jakiekolwiek widoki , bo wysokie drzewa skutecznie zasłaniają przepiękną okolicę.


Fort Wellingtom - Forteca sv Vlaha



Obeszłam miejsce dookoła , zrobiłam kilka zdjęć i postanowiłyśmy wrócić do miasta. Mimo, że  Fort nie jest to tak fantastycznym miejscem jak stare miasto warto tam zajrzeć aby na chwilę odetchnąć od wszędobylskiego tłumu.Jest coś tajemniczego w tym opuszczonym forcie.  Postanowiłam po powrocie dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego zapomnianego przez wszystkich miejsca.

Droga w dół jest przyjemna , zwłaszcza, że ma się możliwość podziwiania naprawdę pięknych widoków, można stąd spojrzeć na korczulańską starówkę z trochę innej perspektywy.

Spacer zakończyłyśmy na starówce. Później już tylko autobus i z powrotem do Vela luki.

Po odwiedzinach w tym opuszczonym Forcie postanowiłam znaleźć jakieś informacje na jego temat. Okazało się to dość trudne. W przewodnikach, które posiadałam wspomniano o nim dosłownie jednym zdaniem i to nie w każdym. Internet też nie był zbyt pomocny.
Podstawowa informacja , która pojawia się najczęściej to że Fort został wybudowany w 1813 roku na miejscu starych weneckich fortyfikacji z 1616 roku. Nie znalazłam niczego na temat fortyfikacji weneckich , postanowiłam skupić się konkretnie na obiekcie z roku 1813.

Burzliwy okres w Europie , rozpoczęty rewolucją francuską nie ominął również Korčuli. Po upadku Republiki Weneckiej w 1797 r, Korčula dostała się pod panowanie Austrii. W 1805 r wkroczyły na teren Dalmacji wojska napoleońskie. Korčula z racji swojego położenie okazała się ważnym punktem strategicznym.W kwietniu 1806 r flota rosyjska ostrzelała miasto , zmuszając Francuzów do wycofania się zaledwie w dwa dni. Miesiąc później Francuzi sprytnie przejmują Korčulę , atakując od strony Račišće . Przepychanki pomiędzy wojskami Napoleona a Rosjanami trwały aż do momentu zawarcia pokoju w Tilitz , kiedy to Rosjanie ostatecznie przekazali Korčule pod władzę Francuzów.
Francuzi pozostali na wyspie do 1813 r , kiedy to po zwycięstwie nad Napoleonem , panowanie przejęli Brytyjczycy. Sprawowali władze zaledwie przez dwa lata do roku 1815 r.
Dwóch z nich Peter Lowen oraz Thomas Fremantle , oficerowie marynarki pozostawili po sobie trwały ślad. Nie dość, że wprowadzili mniej restrykcyjne prawo niż Francuzi , to zdecydowanie dzięki swoim działaniom podnieśli znaczenie strategiczne Korčuli , która wraz z Visem stała najważniejszym bastionem w tej części wschodniego wybrzeża.
Peter Lowen zapisał się w historii Korčuli jako zdolny inżynier. Wbrew sprzeciwom rządu brytyjskiego powstało wiele znaczących inwestycji .Odbudował zachodnią portową część  miasta , wybudowana  została droga do Lumbardy i oczywiście Fort Wellington.
Fort stał się idealnym miejscem do obserwacji wód kanału pelješackiego. Swą rolę spełniał przez wiele lat. W okresie włoskiej okupacji służyła zarówno wojskom włoskiego okupanta jak i obrońcom chorwackiej ziemi.
Tablica upamiętniająca zdobycie twierdzy przez obrońców miasta .

Tablica upamiętniająca ofiary  włoskiej okupacji. W styczniu 1943 roku rozstrzelano w tym miejscu trzy osoby. 



Trudno znaleźć  jakiekolwiek informacje na temat wyposażenia czy uzbrojenia fortu.
Obecnie w miesiącach letnich zdarza się , że drzwi są otwarte , bo jej to miejsce z którego strażacy prowadzą obserwację okolicznych lasów , w okresie największego zagrożenia pożarami.
Kilka fotografii z drogi do Fortu i jego otoczenia .









Schody prowadzące do Fortecy

Alternatywna droga z Fortu .


czwartek, 20 października 2016

Barilo- Etno muzeum . Trochę historii.


Barilo. Beczka do solenia ryb. 



Odwiedzone przeze mnie fascynujące i piękne muzeum etnograficzne Barilo , to miejsce stworzone z pasji i miłości do swych korzeni i rodzinnych stron. To miejsce gdzie poznacie nie tylko historię tego regionu ale też siłę miłości .
Dom w którym znajduje się to małe muzeum od wielu pokoleń należy do rodziny Marinović.  Kolekcja powstała dzięki wielkiej pasji i zaangażowaniu małżeństwa Dity i Velimira Škrablin oraz drugiej z sióstr Marinović Vesli. Ta trójka zapaleńców postanowiła uchronić od zapomnienia setki pięknych przedmiotów jak i tych zupełnie zwyczajnych , które pomagały przez lata w codziennym życiu mieszkańców.
Dita od najmłodszych lat znosiła do domu , wydawać by się mogło zupełnie niepotrzebne przedmioty , ale dopiero kiedy spotkała swojego przyszłego męża Velimira historia nabrała tempa. To on wynajdował w starych domach , zakurzonych konobach i opuszczony kamiennych szopach zapomniane , czasami uszkodzone  przedmioty. W końcu okoliczni mieszkańcy  sami zaczęli znosić przeróżne rzeczy.  Velimir nie rzadko musiał dopytywać się do czego konkretnie służyły podarowane przedmioty , gdyż sam jako mieszkaniec Zagrzebia nie miał o tym zielonego pojęcia. Te wyciągane z zakamarków kawałki historii , starannie odnawiano i opisywano.

Zgromadzone przedmioty są namacalnymi świadkami minionych wieków, zwyczajów i codziennego życia mieszkańców Blato i Korčuli.
Na dwustu metrach kwadratowych rodzinnego domu Dity , zgromadzono i skatalogowano łącznie ponad 600 przedmiotów. Większą część stanowią przedmioty należące do rodziny. Suknie , bielizna nocna , stroje codzienne. Inne zakupiono , jeszcze inne wygrzebano gdzieś w śmieciach.
Sporą część kolekcji stanowią fotografie , rodzinne i takie które obrazują ważne wydarzenia dla mieszkańców miasteczka i wyspy.
stare zdjęcie Blato.



Wśród zgromadzonych eksponatów na uwagę na pewno zasługuję wyciosane z jednego kamiennego bloku naczynie do przechowywania oliwy , które ma około 2000 lat.
Dla rodziny chyba  najważniejszym eksponatem jest beczka tzw Barilo. Ta niewielka beczka , zrobiona wyłącznie z drewna służy do solenia i przechowywania ryb.
Ze względu na to że w małych wyspiarskich społecznościach bardzo często powtarzały sie te same nazwiska , dla ułatwienia identyfikacji posługiwano się przydomkami. Nadawano je na ogół od tego czym dana rodzina się zajmowała. W języku chorwackim taki przydomek to nadimak.
Rodzina Dity od wieków zajmowała sie produkcją beczek do solenia ryb i stąd rodzinny przydomek Barilo. Nadimak Barilo.
Te przydomki funkcjonowały naprzemiennie z nazwiskiem lub zupełnie je zastępowały. Rodowe nazwiska wystepowały głównie w dokumentach , a codziennym zyciu posługiwano się nadimakiem - przydomkiem.

Kolekcja zgromadzona w etno muzeum Barilo wpisana jest do rejestru dóbr kulturalnych Republiki Chorwackiej na listę chronionych zabytków. Oficjalnie skatalogowanych jest 579 przedmiotów.

Właz do podziemnego zbiornika na deszczówkę. 

Wyciosane z miejscowego kamienia naczynie do przechowywania oliwy. Zakopane w ziemi pozwalał na długo zachować doskonałą oliwę.   Wiek- 2000 lat.

Cyrkle i inne narzędzia służące do wyrobu beczek. 


Domowa produkcja destylatów. Rakija z figami. Pozostają wystawione na działanie słońca do momentu az cukier całkowicie się rozpuści. A po tym momencie pozostaje tylko delektowanie sie wybornym trunkiem.


 

W celu uzupełnienia informacji zdobytych na miejscu  posiłkowałam się artykułem zamieszczonym w Slobodnej Dalmacji z 26.05.2015r.


Muzeum jest otwarte codziennie w godzinach  9- 20.
Ceny biletów 15kn indywidualnie , 10 kn grupowe, dzieci do 8 roku życia za darmo.                                                                                                                         


środa, 19 października 2016

Barilo trochę dom trochę muzeum.

W tym ciekawym i jakże fascynującym maleńkim muzeum znalazłam się zupełnie przypadkiem. Zamierzałam zwiedzić coś zupełnie innego a dzięki wskazówkom pewnej przemiłej kobiety trafiłam w miejsce niezwykłe.
Rowerowa wycieczka z Vela luki miała przebiegać trochę inaczej , ale rzadko kiedy kończy się tak jak to sobie na początku dokładnie zaplanowałam. Po pierwsze musiałam lekko zmodyfikować pierwotna trasę , kiedy okazało się że nie tak łatwo podjechać pod niektóre górki , mając za plecami córcię , która mimo wszystko była sporym obciążeniem. Na dodatek nie chciałam aby moja cudowna mama która  rowerem porusza sie naprawdę sporo , to jednak głównie po płaskim terenie , zamęczyła się na tej podróbie roweru z wypożyczalni.

Po tym jak pokrzepiłyśmy się w jednej z licznych knajpek chłodnymi napojami , postanowiłam pokazać mamie miejscowy kościół i klasztor który kilka lat temu miałam okazje zwiedzić z jednym z moich chorwackich znajomych. Kiedy stałyśmy na jakimś niewielkim skrzyżowaniu zastanawiając się na dalszymi krokami , jakaś miejscowa kobieta zainteresowała się moją blondwłosą córką , która wciąż jeszcze cierpliwie podróżowała na rowerowym foteliku. Po krótkiej wymianie uprzejmości , Pani odeszła do swoich zajęć i jeszcze tylko na chwile przed wejściem w bramę swego pięknego kamiennego starego domu odwróciła się na moment aby zapytać dokad się wybieramy. Kiedy powiedziałam że do pobliskiego kościoła zaproponowała abyśmy   najpierw zajrzały do małego prywatnego muzeum .

Wąskimi , urokliwymi uliczkami dotarłyśmy wraz z naszymi rowerami do miejsca  , które od pierwszej chwili okazało sie strzałem w dziesiątkę.
Dom , jakich wiele w okolicy. Z wiekowym przyziemiem nad którym nadbudowano kolejne współczesne już piętra. Duży wciśnięty miedzy inne jemu podobne, z pięknym przydomowym ogrodem, z dala od zgiełku głównej ulicy.
Kobieta, która zeszła do nas aby pokazać nam to niezwykłe etnograficzne muzeum ,okazała się właścicielką a zarazem inicjatorką przedsięwzięcia.

Muzeum mieści się w przyziemnej części domu i składa się z kilku pomieszczeń : starej kuchni tzw kominka, sypialni, pokoju dziennego - salonu, typowej domowej kuchni i pokoju kobiecego. w każdym z nich zgromadzono przedmioty związane z życiem codziennym, miejscowym rzemiosłem i typowo dekoracyjne. Pochodzą z różnych wieków , najwięcej z wieku XIX i początku XX. Oprócz kolekcji zgromadzonej wewnątrz domu jest też kolekcja zewnętrzna i ogród.
Nasz przemiła gospodyni przeprowadzała nas przez kolejne pomieszczenia niczym przez wrota czasu. W starej kuchni , która jest czymś na kształt kuchni letniej w domach na wsi, znajdują się min stare kotły do gotowania i takie cacka jak ręczna prażarka do kawy , krajalnica do sera i prsuta, oraz szeroka gama narzędzi rzemieślniczych . Wśród tych narzędzi najwięcej miejsca zajmują przedmioty służące do wyrobu beczek.
Kuchnia. 

Sprzęty zgromadzone w pierwszej kuchni. Naczynie z długą rączką to rodzaj dawnego termoforu , napełniony rozgrzanymi węglami rozgrzewał łóżko. 

W salonie znajduje sie spora kolekcja fotografi rodzinnych, która świetnie dokumentuje historię Blato i Korculi. Stare stylowe meble , piękna kolekcja delikatnej , rzadkiej porcelany oraz przedmioty codziennego uzytku np fotel służący do golenia.

Zabytkowa witrynka z piękną kolekcją rzadkiej porcelany.
W sypialni zgromadzono dużą kolekcję bielizny nocnej , zabawek , pięknych mebli oraz porcelanowe sanitariaty. Na ścianach w przeszklonych ramkach powieszono delikatne , misterne koronki , tak wiekowe że trzeba je chronić przed działaniem powietrza.
Pokój kobiecy , to miejsce w którym kobiety spędzały czas szyjąc , haftując i zajmując się dziećmi. Piękne ręcznie barwione suknie , codzienne i te na specjalne okazje jak np suknia ślubna.Materiał barwiono naturalnymi barwnikami takimi jak kora drzew , w zależności od tego jak długo trwał proces otrzymywano kolor od jasnego  po bardzo ciemny brąz.
Jedna z wielu sukni które można oglądać w Etno-muzeum Barilo


Ostatnim muzealnym pomieszczeniem jest tradycyjna kuchnia , która spotkać można w niejednym chorwackim domu. Znaleźć tam można piękny witrynowy kredens , wszelkiego rodzaju naczynia kuchenne i zabawne haftowane makatki , znane też z kuchni naszych babć. Zawieszone na ścianach pełniły role dekoracji. Teksty w stylu "po co zaglądasz pod pokrywki , dałeś pieniądze? "
Piękny kredens z początku XX w.

Kuchnia opalana drewnem , i typowe sprzęty kuchenne.


 Tuż za kuchennymi drzwiami znajduje się zewnętrzna część kolekcji. Wśród zgromadzonych przedmiotów związanych z rybołówstwem , winiarstwem i produkcja oliwy , znaleźć można też ciekawostki w postaci przyrządów do nauki pływania dla dzieci , skórzane bukłaki na wino czy kosze transportowe dla osiołków.
Piękny przydomowy ogród pełen jest owocowych drzew i sporej kolekcji ziół, wykorzystywanych w kuchni i ziołolecznictwie. Wrześniowe popołudnie pachniało mieszaniną lawendy , rozmarynu i cytrynowych aromatów z dodatkiem czegoś trudnego do zidentyfikowania. Niektóre z tych rośli sa nam doskonale znane, pięknie przyjęły się w naszym klimacie  , ale jest kilka takich , które są typowymi dla Dalmacji i takie które spotkać można już tylko  na Korculi. Dita  , która mieszka tutaj od lat i doskonale orientuje się w zbawczych działaniach ziół , dokładnie opowiedziała nam które rośliny w jakich schorzeniach powinno się stosować.
Kamienne naczynie , z miejscowego kamienia, służące do przechowywania oliwy.

Elementy zewnętrznej ekspozycji. 

Kamienny moździerz do rozdrabniania soli morskiej.

Wysuszone tykwy , służące do nauki pływania

Wygarbowane kozie skóry  , które służył do transportu wina lub wody. Korzystały z nich kobiety, gdyż takie bukłaki były znacznie lżejsze od drewnianych.



Ostatnim punktem tej fascynującej wycieczki w przeszłość jest pomieszczenie gdzie gospodarze zapraszają na mały poczęstunek. Posmakować tu można domowych specjałów , wytwarzanych według starych rodzinnych receptur ,z produktów które znaleźć można w ogrodzie . Słodkie kandyzowane skórki pomarańczowe - aromatyczne arancini , migdały w miodowej skorupce , suszone figi a dla amatorów czegoś mocniejszego domowe destylaty. Wszystkie te fantastyczne produkty można zakupić  ,a w zasadzie wypada zakupić bo w ten sposób rodzina utrzymuje muzeum. 
Odwiedziny tego muzeum to jedna z najpiękniejszych historii jakie wydarzyły mi się w czasie wielokrotnych wizyt na Korczuli. 

Po tak udanym popołudniu , wsiadłyśmy na nasze zdezelowane rowery i ruszyłyśmy zwiedzać dalej Blato. 

Więcej o rodzinnym muzeum przeczytacie w kolejnym poście. http://listyzmojejwyspy.blogspot.com/2016/10/barilo-etno-muzeum-troche-historii.html

Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...