Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interesujące informacje o Chorwacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interesujące informacje o Chorwacji. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2018

Tradycje wyspy. Vela Setemana. Obchody Wielkiego tygodnia.


Kościół pod wezwaniem św Michała/sv Mihovila , to tutaj siedzibę ma bractwo Błogosławionej Dziewicy Maryi Pocieszycielki. 
 Wielki tydzień jest okresem szczególnym w kalendarzu świąt chrześcijańskich. Czas oczekiwania na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to czas zadumy i modlitwy. W szczególny sposób ten okres świętuje się na Korčuli.
Wielki tydzień to w Korčuli Vela Setemana.  Obchody rozpoczyna Niedziela Palmowa tzw Cvjetnica. Tego dnia na placu przed Katedrą św Marka święcone są kwiaty, palmy i oliwne gałązki. Potem spod katedry wyrusza pierwsza z wielu procesji, które odbędą się w trakcie tego ostatniego postnego tygodnia.
We wszystkich obrzędach , mszach i procesjach oprócz mieszkańców miasta biorą udział miejscowe bractwa religijne i to ich obecność sprawia , że Vela Setemana staję się czymś niepowtarzalnym ale również niemal zupełnie nieznanym po za wyspą.
Trzy bractwa , Bractwo Wszystkich Świętych/  Bratovština Svih Svetih ( założone w 1301 roku), Bractwo św Rocha / Bratovština sv Roka (1575 r )Bractwo św Michała, pod wezwaniem Błogosławionej Dziewicy Maryi Pocieszycielki / Blažene Djevice Marije od Utjehe (założone w 1603 roku). W Niedzielę Palmową wystawiany jest w Katedrze św Marka , Najświętszy sakrament , który jest adorowany przez 40 godzin, które adorują poszczególne bractwa. I tak w niedzielę czuwa bractwo Wszystkich świętych, w poniedziałek św. Rocha ,we wtorek Mihovilci czyli Bractwo św Michała.
W Wielką Środę wyrusza procesja wotywna do niewielkiego kościoła pw św Liboriusza / sv. Liberana, który znajduje się w zatoce Soline pomiędzy Korculą a Lumbardą. Ten mały kościół wybudowano w 1667 roku , po wielkim trzęsieniu ziemi , które zniszczyło Dubrownik a Korcula pozostała nietknięta. O 18:30 odbywa się msza , która kończy czterdziestogodzinną adorację.
W Wielki Czwartek obmywane sa stopy najmłodszych członków Bractwa Wszystkich Świętych, odprawiana jest Msza Wieczerzy Pańskiej , po której czyści się krzyż.
W Wielki Piątek rusza największa procesja wokół miasta. Jest to jeden z niewielu momentów , kiedy można podziwiać bogate zbiory zgromadzone w domach bractw. Procesję rozświetlają wielkie świece , niektóre ważą ponad 80 kg i mają 2,5 metra wysokości. Jest ich 300 i stanowią niezwykłą oprawę wieczornej procesji. W czasie obchodu miasta wykonywane są jedne z najstarszych pieśni stworzonych przez bractwa.
Tutaj znajdziecie fragment procesji
Kolejna procesja rusza już w sobotę o 4 rano. Priko Gore , rozpoczyna się na starym cmentarzu św Łukasza/ sv Luke i wiedzie przez okoliczne lasy po drodze odwiedzane są małe kościoły, kaplice i przydrożne krzyże, dociera do klasztoru św Mikołaja/ samostan sv Nikole aby wreszcie zakończyć się w samym centrum starego miasta , tuż przed Katedrą. O godzinie 20 odbywa się pierwsza Wielkanocna Msza święta , podczas niej tak jak i w Polsce święcone są ogień i woda.
W Wielką Niedzielę tuż po mszy świętej rusza ostatnia wielka procesja , w której biorą udział wszystkie bractwa i mieszkańcy miasta. Procesja ta kończy obchody Wielkiego Tygodnia.
Vela Setemana jest nieco archaicznym i mistycznym obrzędem ale niezwykle  ważnym elementem kulturowego i religijnego dziedzictwa wyspy.
Szczególną rolę ogrywają miejscowe bractwa, to one są tym elementem który sprawia , że Vela Setemana jest wyjątkowym zjawiskiem.
Bractwa działają w mieście od 1301 roku , kiedy to założono pierwsze z nich. Od samego początku bractwa kładły nacisk na równość wszystkich obywateli, były inicjatorami pierwszych form pomocy społecznej, obrony praw człowieka czy opieki zdrowotnej.
Do bractwa należeli wszyscy chętni obywatele, nie miała znaczenia warstwa społeczna z której pochodzili. Zadaniem zamożniejszych i lepiej urodzonych członków , było wspieranie mniej zamożnych członków społeczności. Decyzje w bractwie podejmowano demokratycznie , w czasie tajnego głosowania , przez wybrane do tego celu zgromadzenie tzw balotacjun (od włoskiego balotta - kula)
Bractwa gromadziły przez wieki liczne dobra materialne , które dzięki umiejętnemu zarządzaniu miały wpływ na gospodarkę miasta i wyspy. Z zasobów tych powstawał kościoły wotywne , domy rzemieślnicze czy całe osady.
Oprócz dóbr materialnych , gromadzono również wszelkiej maści dobra kulturalne. Do dziś w domach bractw zgromadzone sa niezwykłe skarby choćby jedenaści ikon zdobiących sciany kościoła Wszystkich Świętych , które dotarły na wyspę aż z Krety, czy najstarszy miecz Moreski.
Mieszkańcy Korculi noszą się z zamiarem zgłoszenia Bractw do UNESCO aby zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa.

Zdjęcia pochodzą ze strony https://www.otoci.eu/bratovstine-i-vela-setemana/





sobota, 17 marca 2018

Ostrygi z Małego Stonu (Malostonske kamenice ).

Mapa z oznaczonymi miejscami hodowli ostryg.
Podróżując po Chorwacji nie raz można napotkać dziwne formacje w morskich zatokach. W równych rzędach , delikatnie kołysane morskim wiatrem , "rosną" całe połacie plastikowych bojek.
To nic innego tylko hodowle ostryg.
Na półwyspie Peljesac oprócz pięknych winnic , uroczych miasteczek czy historycznych obiektów natknąć się można właśnie na takie  hodowle.
Mały Ston (Mali Ston)  położony malowniczo nad wodami Adriatyku nad tzw Małym morzem (Malo more/ Malostonski zaljev) słynie z hodowli wysokiej jakości ostryg. Znawcy i wielbiciele tych mięczaków twierdzą, że te pochodzące z tego regionu są jedyne i bezkonkurencyjne. Malostonske kamenice nazywane są królowymi.
Doskonałe warunki do hodowli stwarza wysokiej klasy czystości woda w tym akwenie , wysoko zasolona i zmineralizowana, zasilana podziemnymi krasowymi źródłami słodkowodnymi. Bogate w fitoplankton wody dostarczają mięczakom pożywienia.
W tym rejonie pierwsze ślady prowadzenia hodowli istniały już za panowania rzymskiego.
Pierwsze pisemne wzmianki pochodzą z wieku XVI i czasów Republiki Dubrownickiej (XVII w)
W czasach Republiki wyłączne prawo do hodowli należało do stonskiego bana , rybacy dostawali je w dzierżawę i byli zobowiązani do oddawania określonej ilości na książęcy dwór. Na skutek nadużyć w 1787 roku omal nie doszło do upadku hodowli.
Przez wieki były to  hodowle indywidualne , hodowcy nie byli w żaden sposób zrzeszeni , nie przyznawano koncesji i pozwoleń. Malostonskie ostrygi gościły na stołach możnowładców w Wiedniu, Pradze czy Paryżu.

Prawdziwy rozkwit nastąpił w z początkiem XX w kiedy to indywidualni hodowcy zaczynają zrzeszać się w niewielkich spółdzielniach.
W 1936 roku w Londynie , na wystawie światowej, spółdzielnia Bistrina ( uprawa i sprzedaż ostryg i innych mięczaków) zdobywa Grand Prix i złoty medal za wysoką jakość malostonskich ostryg.
Największy rozkwit ma miejsce tuż po II wojnie światowej , kiedy to tworzą się pierwsze prywatne spółki. Centrum hodowli staje się zatoka Bistrina.
Pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja osiąga poziom około 1,5 miliona sztuk ostryg i 2-3 tys omułków.
W czasie wojny domowej na Bałkanach , zatoka Bistrina staje się linią frontu , skutkiem czego większa część hodowli przypada Serbom i Czarnogórcom.
Następuje dewastacja nowoczesnego wyposażenia przetwórni a spora część zostaje wywieziona.
Po odzyskaniu niepodległości rozpoczyna się powolna odbudowa hodowli , co niejednokrotnie charakteryzuje się bezprawnym przywłaszczaniem morskich obszarów.
Proceder ten trwa tak naprawdę do dziś, istnieje około 50 hodowli z koncesjami i niemal dwukrotnie więcej nielegalnych obszarów hodowlanych.

Czystość wód i wapienne dno gwarantują wysoką jakość ostryg , która ceniona jest przez koneserów.
Legendy mówią że wielbicielem ostryg z małego Stonu była sam Casanowa, który rzekomo zjadał ich pięć tuzinów dziennie.
Ostrygi są bogatym źródłem jodu, selenu , cynku i chromu. Mają specyficzny zapach soli i morza. W wielu kręgach uważane są za afrodyzjaki. Te małe oślizgłe ciałka , konsumuje się głównie na surowo, jeszcze pulsujące i drgające pod wpływem kropli soku z cytryny.
Hoduje się w rejonie Małego Stonu głównie dwa gatunki: ostrygi ( Ostrea edullis) i omólki (Muytilus galloprovincialis.)
Ostrygi tego gatunku tak licznie występują wyłącznie w tym rejonie. Ta niegdyś popularna ostryga została wytrzebiona przez bakterie, które przywleczono wraz z popularnymi i łatwiejszymi w hodowli ostrygami pacyficznymi i japońskimi. Sprowadzone gatunki są znacznie odporniejsze ale niższej jakości.
Młode osobniki pozyskiwane są z naturalnych siedlisk, dzięki czemu "cementują się " w charakterystyczny dla tego rejonu sposób.
W okolicy dnia św Józefa , czyli 19 marca w Stonie odbywają się Dni małostonskich ostryg - Dani malostonske  kamienica.
Mówi się że własnie tego dnia osiągają swą dojrzałość i są najsmaczniejsze. Tego dnia organizowane są degustacje , koncerty i festyny.

Jeśli tęsknicie za Chorwacją warto sobie przygotować proste potrawy z ostryg.
Znawcy twierdzą że najsmaczniejsze są te świeżo otwarte podane wyłącznie z sokiem z cytryny. No cóż , nie każdemu ta forma odpowiada. ( Ja ich w takiej postaci nie ruszę , skojarzenia mam tak fatalne że nawet nie będę o nich wspominać) Istnieją jednak przepisy które również pozwolą rozkoszować się ich smakiem.
Można podać je smażone owinięte w pršut. 12 ostryg wyjąć z muszli, obtoczyć w bułce i jajku a następnie szybko obsmażyć z obu stron na oliwie. Owinąć jeszcze ciepłe w plastry pršuta lub szynki parmeńskiej i ponownie szybko obsmażyć. Podawać ciepłe na sałacie.



Drugą opcją jest zupa  z ostryg
Na łyżce oliwy zeszklić małą cebulę i kilka ząbków czosnku, dolać rybnego bulionu, następnie wrzucić do wywaru mięso ostryg wraz z wodą z muszli. Doprowadzić do wrzenia, doprawić delikatnie solą i pieprzem. Przed podaniem posypać drobno siekaną pietruszką.

Opcja trzecia.
Otwarte ostrygi zgrilować z odrobią oliwy , soku z cytryny i pieprzu.

Zdjęcie pochodzi ze strony http://hotspots.net.hr/en/2017/03/the-festival-of-oysters-2017/






niedziela, 4 lutego 2018

Statut miasta i wyspy Korčula. Najstarszy akt prawny w tej części Europy.


Tablica upamiętniająca  powstanie Statutu miasta. Znajduje się w podcieniach Ratusza. 




Korčula przez wieki znajdowała się po różnym panowaniem od Republiki Weneckiej , poprzez zwierzchnictwo Astro-Węgier , krótko pod władzą Anglików, Francuzów czy też Rosjan. Każdy z tych krajów pozostawiał na wyspie i w mieście jakiś ślad. Tak jak starożytni Rzymianie czy jeszcze wcześniej Ilirowie mieli wpływ na gospodarczy i kulturalny rozwój wyspy.
W 1214 roku kiedy Korčula cieszyła się krótkotrwałą niezależnością od Republiki Weneckiej , powstał najważniejszy dokument prawny regulujący niemal każda dziedzinę życia mieszkańców miasta i całej wyspy.
Statut miasta Korcula, stworzony został aby poprawić wewnętrzne stosunki społeczne oraz w celu ochrony autonomii wyspy.
Uznawany jest za  jeden z najstarszych akt prawny  ludów słowiańskich w tej części Europy, starsza jest tylko Ruska Prawda, zbiór praw Rusi Kijowskiej.

Wstęp do Statutu
" Są to ustawowe przepisy i nakazy Komuny i ludu miasta i wyspy Korčula, wykonane, wydane opracowane i wiarygodnie potwierdzone przez Wielką, Małą i Ogólna Radę tego miasta i wyspy, roku 1214"

Oto kilka przykładów co min regulował statut.



O Rybakach
Ustalamy więc, że każdy rybak, który ma ryby na sprzedaż , zobowiązany jest dostarczyć je na targ rybny (ribarnica) i sprzedać każdemu , kto będzie chciał je kupić.
A jeśli sprzeda je gdzie indziej i zostanie to zgłoszone ( doniesione) każdorazowo musi zapłacić dwa perpery ( dawna waluta) z czego połowa należy się Komunie a druga część temu , który zgłosił nieprawidłowość.



O wypasie zwierząt gospodarskich
Ustalamy więc. że każda wieś wypasa swoje zwierzęta w granicach i regionie jej podległym  nie na terenach innych wsi. A kto postąpi przeciwnie niech płaci 25 perpera , z których połowa trafia do Komuny a część druga do poszkodowanych.



O Podnošenju prijava

Ustalamy więc, że każdy wniosek należy złożyć w terminie 8 dni powstania szkody i naruszenia zasad.
Jeśli poszkodowany ma możliwość , może przedstawić  co najmniej dwóch wiarygodnych świadków.
w przeciwnym razie jego zgłoszenie i reklamacje nie będą miały żadnej wartości.





O sprzedaży broni
Ustalamy więc, że jesli ktoś sprzeda broń piratom, wbrew nakazom księcia pana , płaci cztery perpera lub traci mienie o wartości sprzedanej broni.
Zgłaszający otrzymuje połowę zasądzonej kwoty i wartości sprzedanej broni.

O księgach miejskich przychodów
Ustalamy więc, że co sześć miesięcy powstają trzy papierowe księgi zawierające przychody i rozchody rady, z których jedną przechowuje Książe Pan, drugą jeden ze starszych sędziów , a trzecią miejski skarbnik.
Chcemy również aby jeden ze starszych sędziów, przechowywał pieczęć i klucze do skrzyni , w której przechowywane są księgi.



O wykluczaniu sędziów
Ustalamy więc , jeśli któryś z sędziów lub radnych będzie spokrewniony w stopniu trzecim i mniejszym z tym , który staje przed sądem lub potrzebuje pomocy od Rady, czy jest to brat czy szwagier, w tym wypadku czy w sądzie czy w Radzie , Książe może takiego sędziego odwołać. Strona przeciwna w miejsce wykluczonego , może zaopiniować Księcia.


Zapisów jest mnóstwo, dotyczą  każdego aspektu życia na wyspie. W statucie znaleźć można zapisy  , dotyczące kar za wyrządzenie szkód w winnicy , o zabójcach, o spiskach przeciw księciu, o karach i rekompensatach.
Całość możecie znaleźć w tym miejscu.
Wersję z 1214 roku  uzupełniono w 1265 roku. Do czasów współczesnych zachowały się dwa egzemplarze z 1265 roku , wersja z roku 1214 nie istnieje żadna. Piętnastowieczny rękopis Statutu z XV w znajduje się w Korčuli  w bibliotece rodziny Kapor.

Innym niezwykle cennym  dokumentem jest kamienna płyta z czerwono- brązowego wapienia tzw Lumbardska psefizma. Ten zabytek pochodzący sprzed naszej ery jest dowodem na starożytne korzenie współczesnej Lumbardy. Odnaleziony przypadkowo w XIX w.  Treść składa się z dwóch części , pierwsza informuje o założeniu kolonii i podziale ziem pomiędzy osadników , druga zawiera spis 200 kolonistów , podzielonych na trzy plemiona Dimane, Hile i Pamfile. Osadnicy to najprawdopodobniej Grecy przybyli z sąsiedniej Issy (Vis).

Zdjęcia zapisów ze Statutu pochodzą ze strony http://www.gk-korcula.hr/statut-grada-otoka-korcule-800-obljetnica/



czwartek, 4 maja 2017

Mozaiki z Vela luki.

Mozaika w centrum Vela luki. Tuż przy hotelu Korkyra.

Kolorowe mozaiki. Trudno się na nie nie natknąć. Na deptaku , w parku przy stacji benzynowej czy też w Centrum kultury.
Historia mozaik w Vela luce sięga roku 1968. Był to rok swoistej rewolucji na całym świecie. Pokolenie młodych ludzi zdecydowało, że pragnie więcej wolności. W Polsce to marzec i protesty studentów, w USA narastające niezadowolenie w związku z wojną w Wietnamie , w Paryżu starcia studentów i robotników z policją, wojska Układu Warszawskiego rozjechały Praską Wiosnę.Rok niespokojny , burzliwy i gwałtowny. A w Vela luce odbywa się Pierwsze międzynarodowe spotkanie artystów.
Pomnik , zbiór mozaik upamiętniający spotkanie z 1968 r. 

Temat prac dowolny , jedynie technika była z góry ustalona - mozaika. Spora część prac powstawała na wyspie Proizd , która stała się miejscem spotkań i twórczych inspiracji. W czasie pierwszego artystycznego spotkania powstało około siedemdziesięciu mozaik częściowo bardzo abstrakcyjnych.
Umieszczone je w wielu punktach miasta , obecnie większość przeniesiono do Centrum kultury. Umieszczone w niszach dziedzińca są w pewnym stopniu chronione przed zniszczeniem. Mozaika przedstawiająca gołębicę z gałązką oliwną - która jest symbolem Vela luki , została umieszczona w centrum miasteczka wraz z nazwiskami twórców.
Mozaiki są niezaprzeczalnie symbolem minionych czasów i ważnym elementem dziedzictwa kulturowego miasteczka jak i całej wyspy.
W roku 2015 z inicjatywy Stowarzyszenia Twórczości Artystycznej Vela luka ( Udruga Likovo Stvaralastvo VL) rozpoczęto prace na stworzeniem najdłuższej mozaiki . która ma być ozdobą i swoistą atrakcja turystyczną Vela luki.
W przeciągu ostatnich lat pojawiały się w kilku punktach pojedyncze prace , przy Kapliczce św Mikołaja czy ostatnio tzw Kissing Spot - Mjesto za Ljubljenje.
Warto się na chwilę zatrzymać zwłaszcza przy tych starszych  , które są dowodem na to że sztuka jednoczy ponad podziałami. Największy zbiór znaleźć można w Centrum kultury.
Miejsce do całowania. Współczesna mozaika. W oddali widoczny Osjak


Mozaika w na deptaku pomiędzy przystanią promową a centrum miasteczka .


Mozaika tuż przy niewielkiej plaży zaraz przy porcie. 

Mozaika na dziedzińcu Centrum Kultury

Mozaika na dziedzińcu Centrum Kultury

Mozaika na dziedzińcu Centrum Kultury

Mozaika na dziedzińcu Centrum Kultury

Mozaika na dziedzińcu Centrum Kultury

Dziedziniec Centrum kultury

Mozaiki przy kaplicy św Mikołaja (Sv. Nikola)
Centrum Kultury działa w okresie letnim w godzinach 09:00 do 13:00 i 19:00 do 22:00 ( 20:00- 23:00) od poniedziałku do soboty.
Po za sezonem 8:30 do 14:30 od poniedziałku do piątku.
Więcej informacji na temat zbiorów znajdziecie tutaj.
A tutaj można zobaczyć jak powstają velaluckie mozaiki.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Marjan. Zielone płuca Splitu cz II. Od św Mikołaja do pustelni.


Marjan. Widok od strony Matejuške.


Marjanu
Iz mora iznika, u grad si uresa,
U njegovu svitlost, u jazik i vrime;
Sta si u sve pisme ča ti moćno ime
Pronose po svitu, klešu u nebesa.
Dublji si od svega ča se spli’skin zove,
Crikvama narešen, vas kamen i pitom;
Ka zvizda nad gradom sta si, prožet miton,
Uz Dujmovu slavu, libre Marulove.
Starcima mir pozni i dici sve moguće
Dariješ, a obnoć ljubavnike skriješ
Kad se svitlost grada u tebe povuče.
Na bor i na čempres, aloj i brnistru
Mirišeš dok mudrost bratima prizivješ;
I na Split otvaraš zelenu ponistru
S andom dobrog sveca dok nad nama bdiješ!

JAKŠA FIAMENGO


Splicki Marjan to ukochane miejsce mieszkańców tego wiekowego miasta. To u stóp tego zielonego wzgórza znajdują się popularne miejskie plaże.
Bene- znajduje się w północno - wschodniej części półwyspu. Częściowo piaszczysta , położona w sosnowym lesie , doskonale sprawdza się w godzinach rannych i południowych. Później jest idealna jeśli chcemy się ukryć przed upałem. Na plaży jest plac zabaw dla dzieci , restauracja czy korty tenisowe.
Kašjuni - południowo-zachodnia część półwyspu Marjan. Idealna dla rodzin z dziećmi. Plaże doskonale widać ze szczytu wzgórza. Plaża żwirowa , bardzo popularna wśród rodzin z dziećmi.
Kaštelet i Ježinac - te dwie leżące blisko siebie plaże maja doskonałe zaplecze sanitarno gastronomiczne , są bardzo popularne wśród rodzin z dziećmi i emerytów. O czystość i wygląd plaży Ježinac , dba organizacja ekologiczna "Ježinac".

Ale nie o plażach tu będzie mowa a o kolejnych atrakcjach tego zielonego wzgórza.
Tak jak wspominałam we wcześniejszym poście jeśli dysponujecie czasem warto wybrać się na spacer dookoła wzgórza.
Ilość ścieżek spacerowych pozwoli Wam się cieszyć miejscami gdzie będziecie zupełnie sami.
Od wspomnianego już kościoła św Mikołaja - Crkve sv Nikole (tutajmożecie wybrać dwie drogi , jedna która tuż za kościółkiem biegnie bezpośrednio do góry i prowadzi na tzw Prvi Vrh a następnie na Telegrin lub dłuższą trasę która prowadzi aż do pustelni.
Proponuję drogę do pustelni a wracając można wstąpić na wspomniany Telegrin.
Od św Mikołaja do Pustelni św Hieronima trasa ma jakieś 3 km wiedzie wśród skał i zielonych sosen alepskich , miejscami asfaltowa.
Droga w kierunku pustelni. 

Skały , tuż przy jednym z wielu kościołów umiejscowionych na Marjanie.

Crkva Gospe od Betlema widziana z traktu spacerowego.

Po drodze spotyka się głównie jaszczurki , które wygrzewają się na słońcu.
Kolejnym kościółkiem na trasie jest niewielka świątynia pw Matki Boskiej Betlejemskiej - Gospa od Betlema. Prosty jednonawowy budynek pochodzący z roku 1500. Po przebudowach stracił swój pierwotny charakter. Po pierwszej wojnie światowej , zdewastowany , służył jako obórka. W 1927 roku odnowiony.
Tuż przy kościółku znajduje się kolejny punkt widokowy. tzw Kaštelanska vidilica . Tym razem można podziwiać rozległe wody Adriatyku i niedalekie brzegi wyspy Čiovo - jednego  z wielu ulubionych miejsc wypoczynku naszych rodaków.
Od tego miejsca pozostaje tylko kilometr do pustelni i kościoła św Hieronima.
Crkva sv Jerolima (sv Jere ) Kościół p w św Hieronima

Obecny kościółek pochodzi z XV w i najprawdopodobniej stoi w miejscu wcześniejszej świątyni , o której wspomina się w zapiskach z 1112 r. Może nie dokładnie w tym samym miejscu istniały kościół i jaskinie pustelników. Według niektórych źródeł początkowo obiekty te były poświęcone św Cyriakowi ( sv Cirijak) , który jako pustelnik pierwszy zasiedlił skalne jaskinie. Św Cyriak był męczennikiem z czasów cesarza Dioklecjana. Według legendy był rzymskim szlachcicem , który majątek oddał aby móc szerzyć wiarę chrześcijańską. Przypisuje się mu wypędzenie demone z córki cesarza. Prawdopodobnie na skutek tego wydarzenia cesarzówna wraz z matka przeszła na chrześcijaństwo. Sam Cyriak został uwięziony i torturowany za pomoc wyznawcom Chrystusa  , którzy niewolniczo pracowali przy budowie term dla Dioklecjana.
Badania prowadzone w okolicy sugerują że poprzedni kościół jak i skalne jaskinie zostały nieoczekiwanie opuszczone , a najprawdopodobniej spalone i zburzone.
Ślady po poprzednich konstrukcjach są w zasadzie niewidoczne.
Pustelnie wraz ze świątynią reaktywowane są w okresie renesansu. Eremy ponownie zasiedlają pustelnicy a kościół zyskuje nowy kształt.
Jednonawowa świątynia wraz z jaskiniami i dziedzińcem tworzą  całość zamkniętą,z jednej strony stromym klifem a z drugiej przepaścią. Ten kamienny kompleks był doskonałym miejscem schronienia. W owym czasie rejon Splitu nękany był najazdami Turków.
Tuż po pierwszej wojnie światowej z inicjatywy konserwatora , kościół wraz z jaskiniami odrestaurowano , zainstalowano balustrady i doprowadzono drogę. Zmiany , które ułatwiły dostęp do tego miejsca i zapewniły odrobinę bezpieczeństwa, miały niestety wpływ na jego charakter. Usunieto część starych obrazów, wylano posadzki w jaskiniach , zamurowano naturalne otwory jaskiń , wybudowano okna. Bezpowrotnie zniszczono naturalny urok skalnych samotni.
Patronem kościółka jest św Hieronim. Święty związany z Dalmacją , urodzony w czasach cesarstwa rzymskiego. Tłumacz Biblii z greki i hebrajskiego na łacinę. Zasłynął wśród mieszkańców Dalmacji powiedzeniem Pera mihi, Domine, quia Dalamta sum , czyli wybacz mi Boże , bo jestem Dalamtyńczykiem.
Pustelnia św. Hieronima 







Skały klifu 

W skalnych jaskiniach mieszkali pustelnicy


W pobliżu pustelni św Hieronima  , znajduje się  wkomponowana w skały wieża obronna. dawała ona schronienie okolicznym rolnikom w czasach najazdów tureckich. W środku za kamienną ścianą jest naturalna jaskinia.

Ogólnie na terenie wzgórza Marjan jest kilkanaście kościółków . W okresie Wielkiego Postu pomiędzy nimi trwa droga krzyżowa.

W drodze do pustelni

Widoki z tarasu widokowego przy pustelniach

Jedna z licznych plaż Splitu a w oddali Čiovo i niedaleka Šolta

Widok  z północno - wschodniej strony Marjana



Po zwiedzeniu pustelni są dwie możliwości , udać się dalej w kierunku Instytutu Oceanografii i Rybołóstwa i obejść wzgórze północo-wschodnią drogą lub zawrócić i drogą Marjanski put wejść na najwyższy punkt wzgórza i stamtąd podziwiać panoramę 360 °. 
Od sv Nikole , przez Pustelnie do Telegrina


Jeszcze niedawno bo do roku 2015 Marjan , mógł się poszczycić atrakcją w postaci Ogrodu Zoologicznego. Była to niestety  ujma i skaza na tym miejscu. Było to najsmutniejsze i najbardziej przygnębiające Zoo świata. Na szczęście w 2015 roku ogród zlikwidowano a jego mieszkańcom poszukano nowych lepszych domów.

To tyle jeśli chodzi o spacer . Możliwości jest wiele. Nie da się ukryć że to zielone wzgórze jest bardzo atrakcyjnym miejscem i warto wziąć je pod uwagę planując wakacje  w Chorwacji. Split oferuje naprawdę wiele ciekawych miejsc ale  czasami dobrze jest uciec od tłumnego centrum i poszukać spokojniejszego zakątka.


Informacje można zaczerpnąć ze strony http://www.marjan-parksuma.hr
Po tym linkiem znajdziecie interaktywną mapę , która ułatwi zaplanowanie wycieczki http://www.marjan-parksuma.hr/interaktivna-karta/

niedziela, 22 stycznia 2017

Wędrówki wokół Vela Luki. Hum - Forteca.

Vela luka może wydawać się mało atrakcyjną mieściną w porównaniu z np Korculą , ale dla lubiących piesze i rowerowe wycieczki staje się doskonałą bazą wypadową.
Od mojego pierwszego wyjazdu do VL starałam się poznawać okolicę w trakcie krótszych i dłuższych wypadów.
Zaowocowało to kilkoma zacisznymi miejscówkami do prażenia się w słońcu i pięknymi punktami widokowymi.
Z hotelu w który pomieszkiwałam na początku mojej przygody z Vela Luką , rozpościerał się widok na  zatokę i zielone wzgórze z zarysem jakiejś budowli w towarzystwie radiowych masztów.
Z racji tego ,że lubię wiedzieć , to poszukałam , popytałam i w końcu uzyskałam odpowiedź , że znajduje się tam stara twierdza. Dość ogólnikowa informacja skłoniła mnie do dalszych poszukiwań i planowania wycieczki na wzgórze.
Po dwóch latach gapienia się z hotelowego tarasu na Hum w 2007 roku wreszcie odważyłam się na wycieczkę. Samotną. Tak się akurat złożyło, że w tym czasie na wakacje wybrałam się samotnie. Bardzo to lubię.
Znajomi Chorwaci odradzali mi co prawda  spacer bez towarzystwa , ze względu na możliwość spotkania z dzikimi mieszkańcami okolicznych lasów, w związku z tym postanowiłam  wypożyczyć rower. W razie czego na rowerze szybciej uciec niż piechotką.
Wypożyczalnia w centrum oferowała rowery , które wiele pozostawiały do życzenia , choc niezaprzeczalnie miały tę zaletę , ze posiadały koła i dało się na nich jechać. Bezpieczeństwo jazdy i stan techniczny okazały się sprawą drugorzędną.
Mimo że wrzesień nie jest już tak upalny jak poprzednie miesiące to jednak wybór godziny 9 jako początek wycieczki był zdecydowanie słuszną decyzją.
Jak się tam dostać , to było zasadnicze pytanie. Stwierdziłam, że jakoś dam radę z pomocą mapy , którą dostałam wraz z rowerem. Ładna , duża , rozkładana do rozmiarów małego obrusu niezwykle mało praktyczna jeśli chce się z niej korzystać w czasie jazdy. Wiedziałam że muszę główną drogą wiodącą w kierunku Korculi wydostać się z miasteczka i kawałek za stocznią Greben koło marketu , skręcić w prawo.
Dobry początek.
Podjechanie pod dość stromą górkę tuż przy wyjeździe z miasta , zdezelowanym rowerem okazało się nad wyraz proste , nie wzięłam jednak pod uwagę , że jeszcze nie dopadło mnie zmęczenie. Wziąwszy pod uwagę , że jechałam jakieś 5 min to nic dziwnego.
Okazało się , że na dobra droge skierował mnie niewielki drogowskaz z informacją że na szczyt pozostało mi około 4,5 km.
Już na początku wiedziałam , że warto było wybrać się na wycieczkę , asfaltowa droga biegła wśród gajów oliwnych , łagodnie pięła się w górę , było cicho , zielono i  spokojnie . A najważniejsze, że żadne leśne stwory nie wychodziły mi na spotkanie.
Co jakiś czas schodziłam  z roweru aby z bliska przyjrzeć się jakiemuś elementowi niezaprzeczalnie pięknego krajobrazu. Im wyżej wjeżdżałam tym ciekawsze widoki mnie czekały. Niestety coraz częściej szłam niż jechałam , kondycja została gdzieś za ostatnim podjazdem. Nadszedł moment w którym miałam ochotę rzucić rowerem o asfalt i dać sobie spokój z dalszą wyprawą. Drzemie jednak we mnie rogata , uparta dusza , która mimo zmęczenia pchała mnie na szczyt. Przestałam już zwracać uwagę na to co mnie otacza i targałam ten przeklęty rower w górę i w górę.
Dotarłam wreszcie na górę, pokonałam ostatni podjazd i moim oczom ukazała się kupa kamieni  , która kiedyś zapewne była obiektem militarnym.
Ogólnie samo miejsce sprawiało dość przygnębiające wrażenie , natomiast widoki zaparły mi dech w piersiach. ( to na pewno widoki , bo skołatane wysiłkiem serducho zdążyło się uspokoić).
Okazało się również że nie jestem na szczycie sama . Stało tam jakieś auto , na zdezelowanej , betonowej wieży krzątał się jakiś starszy Pan , z czegoś co przypominało bunkier wyszedł facet i ze zdziwieniem spojrzał na mnie. Popatrzył na mnie ,na żółty rower, który wtargałam ze sobą i z uśmiechem na ustach zapytał czy to ja przyjechałam tym rowerem. Kiedy w kulawym chorwackim odpowiedziałam że tak , spojrzał na mnie z wyraźnym podziwem. Pokiwał głową i schował się z powrotem do bunkra. Za żadne skarby świata nie przyznałabym się że ledwo wlazłam z tym cholernym rowerem na to wzgórze o szalonej wysokości 376 m n.p.m.
Nie pozostało mi nic innego jak podziwiać widoki.
Jak na dłoni widać stamtąd Lastovo , Hvar , Vis no i oczywiście okoliczne małe wysepki , które zielenią się na wielkim błękicie Adriatyku. To własnie z Humu rozpościera się najpiękniejsza panorama Vela Luki.
 Miasteczko widać jak na dłoni , pięknie wyeksponowane na tle zielonych wzgórz. Dopiero z Humu można zobaczyć jak mocno zalesiona jest Korcula.
Obejrzałam sobie pozostałości twierdzy , które jakoś nie wywarły na mnie większego wrażenia. Ku mojemu rozczarowaniu , nie znalazłam żadnej nawet najmniejszej tablicy informującej o tym , kiedy , kto i po co wybudował w takim miejscu twierdzę.
Pan , który stał sobie na wieży przywołał mnie do siebie i zaprosił na górę . Moim łamanym chorwackim , próbowałam się dowiedzieć czegoś na temat obiektu. Dowiedziałam się jedynie że miejscowi mówią  na to Forteca i że pochodzi z czasów Austro-Węgier. Mało.
Pan natomiast chętnie opowiadał o sobie. Okazało się był emerytowanym strażakiem , który tutaj dorabiał sobie,obserwując okoliczne wzgórza i wypatrując pożarów. W okresie letnim Korcula nękana jest licznymi pożarami. Płoną nie tylko gęste lasy ale i winnice czy oliwne gaje.
Od strażaka dowiedziałam się również że przy dobrej pogodzie , można z Humu dojrzeć wybrzeże Włoch. No cóż najwyraźniej pogoda była zła  , bo nawet przez pożyczona lornetkę nie udało mi się zobaczyć Italii.
Droga na Hum ( Cesta na Hum ) wśród oliwnych gajów i zielonych pachnących lasów. Wrzesień 2007

Hum , jakby na wyciągnięcie ręki. Wrzesień 2007

Panorama Vele luki . Wrzesień 2007

Hvar. Wrzesień 2007

Mury Twierdzy a w oddali zarys Lastova. Wrzesień 2007

Spojrzenie na górzyste wnętrze wyspy. Wrzesień 2007

I jeszcze trochę zielonych lasów  Korculi

Vis .

Wieża , na której rezydował strażak



Vela luka , daleki Hvar i jeszcze dalsze Biokovo .
Obejrzał wszystko co miałam obejrzeć i zdecydowałam ,że czas wracać do miasteczka. Ostatnie spojrzenie na rozpościerający się wielki błękit i wsiadłam na żółty rower aby udać się w powrotną drogę.
To była wyłącznie przyjemność , mknęłam sobie z góry w szalonym tempie. Bez wysiłku , chłodząc się przyjemnym wiaterkiem. Zjazd zajął mi jakieś 10 min. Cóż za rozkosz. Wiedziałam, że gdybym miała się wybrać powtórnie na Hum to tylko samochodem no może skuterkim. Rower to sobie zostawię na jazdę po płaskim .

Przez kila lat szukałam informacji na temat Twierdzy Hum , niestety jest to obiekt tak zapomniany że nawet w czeluściach internetu , trudno szukać jakichś  konkretów.
Przez kolejne lata kiedy odwiedzałam VL jakoś nie było okazji ponownie wybrać się na wzgórze. Chęci może i były ale jakoś się nie złożyło , trochę z braku czasu a trochę z lenistwa. Raz nie chciało nam się wypożyczyć auta , innym razem znajomi stwierdzili że nie ma po co łazić po lesie itp.
W 2012 roku ponownie odwiedziłam Hum.
W czasie rozmowy na temat mojej poprzedniej wycieczki , znajomy Chorwat zasugerował , starą piesza trasę , pomiędzy oliwnymi gajami , którą kiedyś osiołki transportowały oliwki. Pamiętając o mojej poprzedniej wyprawie podeszłam do pomysłu dość sceptycznie ale w końcu dałam się przekonać .
Początek drogi jest dokładnie taki sam. Trzeba wydostać się z miasteczka i zaraz za stocznią Greben skręcić w pierwszą drogę w prawo , która prowadzi do Poplatu. Zresztą są drogowskazy , które trudno przegapić . Kawałek za stocznią po lewej stronie ukazuje się wąska kamienista ścieżka , prowadząca do Twierdzy.
Droga prowadzi sama , pamiętać tylko trzeba o wygodnych butach , bo jest bardzo nierówno , ważne aby zabrać cos do picia ( mam tu na myśli wodę , bo piwo raczej odpada , szybko się grzeje i kiepsko smakuje ).
Łatwo nie jest , miałam kilka momentów zwątpienia. Trzeba mieć cos z masochisty , żeby pchać się tam w samo południe i na kacu . No cóż mam trochę nie po kolei w głowie.
Mimo wszystko warto wybrać się tą trasą. Choćby po to aby sobie uświadomić jak kiedyś wyglądał transport oliwek i uprawa oliwnych gajów.
Na górze nic się nie zmieniło. Ruiny stały tak jak poprzednio , widoki wciąż zapierały dech w piersiach , a mimo pięknej pogody znowu nie udało  mi się dojrzeć wybrzeża Włoch. Miłym zaskoczeniem okazała się tablica informacyjna , dzięki, której dane mi było wreszcie uzyskać odrobinę więcej informacji.
Tablica informacyjna. 
Twierdza powstała z inicjatywy admirała  Wilhelma von Tegetthoffa. Dowodził on w czasie jednej z najsłynniejszych bitew morskich w okresie wojny pomiędzy Prusami a Austro-Węgrami.
W  lipcu 1866 roku miała miejsce pierwsza bitwa morska , Bitwa pod Lissą (Vis). Było to pierwsze starcie morskie w którym starły się eskadry okrętów pancernych. Zwycięstwo przypadło Austro- Węgrom.
Admirał w 1868 zdecydował, że istnieje potrzeba obserwacji wybrzeża Włoch i sporego akwenu Adriatyku. Idealnym miejscem okazał się Hum.
Budowa rozpoczęła się jednak już po śmierci Admirała , w roku 1890 a zakończyła 1902. Twierdza , czy jak mówią miejscowi Forteca ( wł. fortezza) została wybudowana w miejscu prehistorycznej osady , po której pozostała jedynie część kamiennego nasypu.
Fortecę w pełni wyposażono i uzbrojono ( dwa działa kalibru 205 mm i trzy - umieszczone na wieżach , kalibru 120 mm). Obiekt składał się koszar , dwóch cystern na wodę deszczową  , stajni  , i kuchni. W 1912 r załoga składała się z 36 marynarzy wraz z dowództwem .
W czasie I wojny światowej z twierdzy niejednokrotnie ostrzeliwano siły Ententy , niestety po zakończeniu działań wojennych warownię rozbrojono.
W czasach Królestwa Jugosławii (1918- 1941) załogę stanowili głównie straż graniczna i meteorolodzy. Po 1941 roku twierdza zostaje  opuszczona a inwentarz rozgrabiony.
Ostatnią załogę stanowili marynarze Armii Jugosłowiańskiej . W 1955 roku wnętrze zostało całkowicie zdewastowane. Informacje na tablicy powstały na podstawie tekstu Veljko Tabaina. Obiekt zapomniany , nie wspominany szerzej w przewodnikach , niszczeje do dziś .
Z Vela luką w tle. 

Wewnętrzny dziedziniec z łaźnią. 

Pozostałość koszar i jedna z trzech wież 

Zielone wzgórza Korculi.

Drzwi prowadzące na wewnętrzny dziedziniec.

Punkt topograficzny

Wróciliśmy do Vela luki dobrze mi znaną asfaltową drogą.
W 2016 roku nie zdecydowałam się na ponowny spacer na Hum. Z dołu wciąż wygląda tak samo i z tego co wiem nic się nie zmieniło. Widać w okolicy , że inwestuje się w infrastrukturę turystyczną. Szkoda , że robi się to trochę bezmyślnie , betonując np stare kamienne ścieżki. No cóż tego też trzeba się nauczyć. Może w przyszłości i Hum doczeka się jakiś inwestycji albo chociaż będzie się mozna dowiedzieć czegoś więcej o tej wg mnie ciekawej atrakcji .

Piesza trasa na Hum

Samochodowa lub rowerowa trasa na Hum

Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...