Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki o Chorwacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki o Chorwacji. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 marca 2020

Co Republika Dubrownicka ma wspólnego z kwarantanną?






Kwarantanna, słowo niosące w sobie ładunek niepokoju. Kojarzy się źle. Odosobnienie , choroba, zaraza itp.
A czy kojarzy Wam się z Dubrownikiem?  A powinna.
Republika Dubrownicka, niezależna i bogata. Arystokracja, kupcy  i doskonała lokalizacja na granicy pomiędzy Zachodem a światem Orientu zapewniały bogactwo. Dyplomacja a właściwie umiejętne lawirowanie pomiędzy dwoma światami  pozwoliły na rozwój tego niewielkiego skrawka ziemi.
Handel, żyła złota.
Republika istniała od 1358 do 1808 roku.  Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej w temacie początków Dubrownika , warto zajrzeć do książki Joanny Rapackiej " Rzeczypospolita Dubrownicka"
Wróćmy do powiązania Dubrownika z kwarantanną.

Od początku swojego istnienia Republika Raguzy do około 1374 roku, z niewielkimi przerwami, zmagała się z szalejącą po całej Europie epidemią dżumy (chor. kuga). Zaraza dziesiątkowała ludność Dubrownika. Pandemia , która wówczas szalała po świecie znana jest jako Czarna Śmierć. Miasta  Europy , próbowały sobie radzić na różne sposoby na przykład w Mediolanie , osoby chore zamurowywano w ich własnych domach.
Wielka Rada w roku 1377 wydaje dekret, w którym zapisano, że osoby, które przybywają do Dubrownika z terenów objętych zarazą nie maja prawa wjechać do miasta. Mieli spędzić miesiąc w miejscach do tego przeznaczonych , zanim pozwolono im przekroczyć bramy miasta. Zasady kwarantanny spisano w tzw Zielonej księdze (Liber viridis).Tak więc Dubrownik został pierwszym miastem na świecie , które wprowadziło obowiązkową kwarantannę.

Początkowo miejsca odosobnienia znajdowały się na wyspach Mrkan, Bobara i Supetar w okolicy Cavtatu. Był zwykle budowane z materiałów nietrwałych, chodziło o to aby w razie potrzeby łatwo było je spalić, miało to zapobiegać ewentualnemu odnowieniu się zarazy
Zapisy dotyczące kwarantanny ewoluowały przez lat, dodawano paragrafy, wydłużono min czas  odosobnienia do 40 dni.
Z początkiem XV w postanowiono zbudować lazaret gdzieś bliżej miasta. Wybrano na ten cel okolice parku Gradač , gdzie niektóre domy służyły jako miejsce odosobnienia dla objętych kwarantanną.
Organizacja lazaretu przebiegła na tyle sprawnie, że w krótkim czasie zrezygnowano z lazaretu na wyspach w okolicy Cavtatu.
Podjęto również próbę budowy Lazaretu na wyspie Lokrum, jednak inwestycja nigdy nie została zakończona.
Największy lazaret powstał w okolicach popularnej dziś plaży Banje. Budowę rozpoczęto w roku 1590 a zakończono w 1642. Kwarantannie zaczęto poddawać również tych, którzy wybierali się w dalszą drogę w głąb lądu lub przybywali z terenów Imperium Osmańskiego.Lazaret objęto nadzorem lekarskim a osoby uchylające się od obowiązku odosobnienia były poddawana karze.
W połowie XV w , lazaret przeszedł pod zarząd Ministerstwa zdrowia, zatrudniono strażników, sprzątaczki, grabarza i urzędnika zarządzającego. W późniejszych latach posługę sprawował ksiądz oraz zatrudniono fryzjera.

Budynki ostatniego lazaretu możecie podziwiać i dziś. Składa się z 10 budynków, pięciu dziedzińców ( badžafera ), domkami strażników, kapitanatem a wszystko otoczone murem z dwoma bramami od strony lądu i morza. Francuzi w tym miejscu w roku 1808 utworzyli komisję zdrowia , która działała nawet w czasach kiedy tym regionem władali Austriacy.
Obecnie znajdują się tutaj instytucje kulturalne i związane ze zdrowiem. Obiekt jest dostęony dla zwiedzających.
Jeśli spacerujecie po murach miejskich to najlepszy widok macie na nie z Fortu św Jana. znajdują się na prawo od bramy Ploče.
Możecie je również zobaczyć spacerując na plażę Banje. Znajdują się na ulicy Frana Supila 10.
Współrzędne 42.641691, 18.114905




Pomysł , który wpadł do głów dubrownickich członków Wielkiej Rady , podchwyciły inne miasta w Europie.

Wybudowanie lazaretów i wprowadzenie kwarantanny niestety nie uchroniło miasta przed szalejącymi zarazami. Na przełomie 1526 i 1527 roku epidemia sparaliżowała miasto na sześć miesięcy. Handel zamarł, żywność rozdawano za darmo, władze uciekły na Gruž, brakowało miejsc do grzebania zmarłych.

Mimo to Dubrownik zawsze podnosił się i walczył. Nie pokonało go trzęsienie ziemi z 6 kwietnia 1667 roku , ducha miasta nie zniszczyły serbskie ostrzały. Miasto trwa na skałach smaganych wodami Adriatyku i wciąż zachwyca.

Lazaret widziany z Fortu św Jana, po lewej stronie falochron Kaše

Dachy miasta  z wieży Minčeta  (Tvrđava Minčeta)

Na pierwszym planie mury fortu św Jana a w tle wyspa Lokrum , na której przez jakiś czas działał lazaret. 




Budynki lazaretu






sobota, 22 lutego 2020

Ribarnica w Splicie. W 2020 roku kończy 130 lat

Split.
Jedni zostają tu na dłużej , inni wpadają tylko na jeden dzień aby pozwiedzać , dla innych jest to tylko miejsce przesiadki w drodze do celu. Niezależnie od tego do której grupy się zaliczacie , to zapewne dane było Wam odwiedzić splicką Ribarnice a jeśli nie , to koniecznie musicie tam zajrzeć.
Ja z racji tego że odkrywam to miasto sama , trafiłam tam zupełnie przypadkiem kierując się  zapachem, który panoszy się w wąskich uliczkach Splitu.
Zafascynowało mnie to miejsce, tak samo jak splicki Pazar.
Oba te miejsca to prawdziwe serca miasta , nie Riva czy uliczki Pałacu Dioklecjana , a właśnie te dwa miejskie bazary pokażą wam codzienne oblicze miasta i jego mieszkańców. Tu można poczuć autentyczny rytm miasta, gdzie mieszkańcy niespiesznie przechadzają się pośród stoisk i szukają idealnej ryby czy doskonałej krewetki.
Turyści mają okazję przyjrzeć się bliżej bogatej ofercie adriatyckich wód.
Splicka Ribarnica istnieje w tym miejscu od 1890 roku , jej wielkie otwarcie nastąpiło 31 marca. ribarnica starsza jest od największej dumy mieszkańców Splitu czyli od Hajduka.
Do momentu otworzenia tego wielkiego i nowoczesnego jak na tamte czasy targowiska , ryby kupowano na wielkim placu tuż przy kościele św Franciszka. Budowa takiego obiektu wywołał u ówczesnych mieszkańców ogólny zachwyt.
Ribarnica jest jedynym chyba tego typu miejscem na świecie  , gdzie nawet w największe upały na rybach nie znajdziecie nawet jednej muchy. Powodem tego stanu jest niezwykłe położenie Peskariji , która w swoim najbliższym sąsiedztwie ma źródła siarki. Tuż obok w przepięknej secesyjnej kamienicy pochodzącej z 1903 roku znajdują się siarkowe kąpieliska - sumporne toplice.

Zdobienia na secesyjnej kamienicy w której znajdują się kąpieliska siarkowe.

Zdobienia kamienicy kryjącej źródła siarkowe. 

Tablica informacyjna na fasadzie kapieliska siarkowego przy ulicy Marmontovej. 


Charakterystyczny zapach siarki jest doskonale wyczuwalny i miesza się ze specyficzną morską wonią typową dla rybnych targów. Jest to mieszanka dość intensywna i w upalne dni dla nieprzyzwyczajonych nosów może być trudna do wytrzymania. A wytrawny nos wyczuje czasami boski aromat rybnego gulaszu lub grillowanej świeżutkiej ryby, które przyrządza się w którejś z pobliskich restauracyjek.
Ribarnica wybudowana w stylu secesyjnym, z dachem na solidnych żeliwnych podporach , ze szklanymi otworami w dachu, z doskonała wentylacją, kafelkowa podłogą i takimi ścianami , pełna długich kamiennych stołów, okazał się na ówczesne czasy szczytem kunszty inżynieryjnego i architektonicznego.

Warto więc zwrócić uwagę na coś więcej niż oferowane tutaj dary morza. Do wnętrza prowadzą trzy żeliwne bramy, wykonane przez ówczesnego mistrza Lovre Arzića. Peskarija jest dowodem na to że można połączyć funkcjonalność , nowoczesność i kunszt architektoniczny w jedną spójną całość. Obecnie może nie powala na kolana tak jak pod koniec XIX w ale jest na pewno godnym odwiedzenia miejscem.
Ribarnica przetrwała dwie wojny światowe , wojnę domową, różne reżimy i władze a mimo to wciąż dzielnie się trzyma. Sercem tego miejsc są pracujący tu ludzie , czasami przez pokolenia. Znają się doskonale wraz z mieszkańcami , którzy przychodzą tu nie tylko na zakupy , ale często na pogaduszki  , ploteczki i żeby spotkać znajomych. Wiernie im towarzyszą najbliższe przyjaciółki tego miejsca , wszechobecne mewy , które doskonale wiedzą że zawsze skapnie im do dziobów jakiś smakowity kąsek.

Co można kupić? Wszystko co tylko Adriatyk jest w stanie zaproponować .
Kalmary 


Żabnica 

Lastaviva - kokot czyli Kurek jeżyk

Tuńczyk , sprawnie poporcjowany przez sprzedawcę. Tempo rozbierani ryby wprawia w zachwyt.


Veliki Crv. Przynęta na ryby. Według wędkarzy i rybaków ryby za nim szaleją. Tnie sie to coś nożyczkami na kawałki , zakłada na haczyk i cierpliwie czeka. Musze przyznać że sama złowiłam na tego potworka kilka sztuk. 

Krewetki. 





Warto więc w czasie wędrówek po Splicie , zajrzeć w to fascynujące na swój sposób miejsce i poczuć własnym nosem , jak pachnie prawdziwy rybny targ. Zanurzyć się  w prawdziwej atmosferze i otrzeć się o prawdziwych mieszkańców tego miasta.

 

niedziela, 25 marca 2018

Tradycje wyspy. Vela Setemana. Obchody Wielkiego tygodnia.


Kościół pod wezwaniem św Michała/sv Mihovila , to tutaj siedzibę ma bractwo Błogosławionej Dziewicy Maryi Pocieszycielki. 
 Wielki tydzień jest okresem szczególnym w kalendarzu świąt chrześcijańskich. Czas oczekiwania na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to czas zadumy i modlitwy. W szczególny sposób ten okres świętuje się na Korčuli.
Wielki tydzień to w Korčuli Vela Setemana.  Obchody rozpoczyna Niedziela Palmowa tzw Cvjetnica. Tego dnia na placu przed Katedrą św Marka święcone są kwiaty, palmy i oliwne gałązki. Potem spod katedry wyrusza pierwsza z wielu procesji, które odbędą się w trakcie tego ostatniego postnego tygodnia.
We wszystkich obrzędach , mszach i procesjach oprócz mieszkańców miasta biorą udział miejscowe bractwa religijne i to ich obecność sprawia , że Vela Setemana staję się czymś niepowtarzalnym ale również niemal zupełnie nieznanym po za wyspą.
Trzy bractwa , Bractwo Wszystkich Świętych/  Bratovština Svih Svetih ( założone w 1301 roku), Bractwo św Rocha / Bratovština sv Roka (1575 r )Bractwo św Michała, pod wezwaniem Błogosławionej Dziewicy Maryi Pocieszycielki / Blažene Djevice Marije od Utjehe (założone w 1603 roku). W Niedzielę Palmową wystawiany jest w Katedrze św Marka , Najświętszy sakrament , który jest adorowany przez 40 godzin, które adorują poszczególne bractwa. I tak w niedzielę czuwa bractwo Wszystkich świętych, w poniedziałek św. Rocha ,we wtorek Mihovilci czyli Bractwo św Michała.
W Wielką Środę wyrusza procesja wotywna do niewielkiego kościoła pw św Liboriusza / sv. Liberana, który znajduje się w zatoce Soline pomiędzy Korculą a Lumbardą. Ten mały kościół wybudowano w 1667 roku , po wielkim trzęsieniu ziemi , które zniszczyło Dubrownik a Korcula pozostała nietknięta. O 18:30 odbywa się msza , która kończy czterdziestogodzinną adorację.
W Wielki Czwartek obmywane sa stopy najmłodszych członków Bractwa Wszystkich Świętych, odprawiana jest Msza Wieczerzy Pańskiej , po której czyści się krzyż.
W Wielki Piątek rusza największa procesja wokół miasta. Jest to jeden z niewielu momentów , kiedy można podziwiać bogate zbiory zgromadzone w domach bractw. Procesję rozświetlają wielkie świece , niektóre ważą ponad 80 kg i mają 2,5 metra wysokości. Jest ich 300 i stanowią niezwykłą oprawę wieczornej procesji. W czasie obchodu miasta wykonywane są jedne z najstarszych pieśni stworzonych przez bractwa.
Tutaj znajdziecie fragment procesji
Kolejna procesja rusza już w sobotę o 4 rano. Priko Gore , rozpoczyna się na starym cmentarzu św Łukasza/ sv Luke i wiedzie przez okoliczne lasy po drodze odwiedzane są małe kościoły, kaplice i przydrożne krzyże, dociera do klasztoru św Mikołaja/ samostan sv Nikole aby wreszcie zakończyć się w samym centrum starego miasta , tuż przed Katedrą. O godzinie 20 odbywa się pierwsza Wielkanocna Msza święta , podczas niej tak jak i w Polsce święcone są ogień i woda.
W Wielką Niedzielę tuż po mszy świętej rusza ostatnia wielka procesja , w której biorą udział wszystkie bractwa i mieszkańcy miasta. Procesja ta kończy obchody Wielkiego Tygodnia.
Vela Setemana jest nieco archaicznym i mistycznym obrzędem ale niezwykle  ważnym elementem kulturowego i religijnego dziedzictwa wyspy.
Szczególną rolę ogrywają miejscowe bractwa, to one są tym elementem który sprawia , że Vela Setemana jest wyjątkowym zjawiskiem.
Bractwa działają w mieście od 1301 roku , kiedy to założono pierwsze z nich. Od samego początku bractwa kładły nacisk na równość wszystkich obywateli, były inicjatorami pierwszych form pomocy społecznej, obrony praw człowieka czy opieki zdrowotnej.
Do bractwa należeli wszyscy chętni obywatele, nie miała znaczenia warstwa społeczna z której pochodzili. Zadaniem zamożniejszych i lepiej urodzonych członków , było wspieranie mniej zamożnych członków społeczności. Decyzje w bractwie podejmowano demokratycznie , w czasie tajnego głosowania , przez wybrane do tego celu zgromadzenie tzw balotacjun (od włoskiego balotta - kula)
Bractwa gromadziły przez wieki liczne dobra materialne , które dzięki umiejętnemu zarządzaniu miały wpływ na gospodarkę miasta i wyspy. Z zasobów tych powstawał kościoły wotywne , domy rzemieślnicze czy całe osady.
Oprócz dóbr materialnych , gromadzono również wszelkiej maści dobra kulturalne. Do dziś w domach bractw zgromadzone sa niezwykłe skarby choćby jedenaści ikon zdobiących sciany kościoła Wszystkich Świętych , które dotarły na wyspę aż z Krety, czy najstarszy miecz Moreski.
Mieszkańcy Korculi noszą się z zamiarem zgłoszenia Bractw do UNESCO aby zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa.

Zdjęcia pochodzą ze strony https://www.otoci.eu/bratovstine-i-vela-setemana/





wtorek, 21 lutego 2017

Wędrówki po okolicy. Vela Spila (Vela špilja) - przyrodnicza i archeologiczna atrakcja Korčuli.

Vela Spila. 

Vela Spila ( Vela špilja) jest niewątpliwie jedną z większych atrakcji Vela luki. Kiedy pierwszy raz wybierałam się do Chorwacji i szukałam co warto zwiedzić to miejsce pojawiało się we wszystkich przewodnikach.
Nie był to jeszcze złoty czas blogów i informacje na ogół czerpało się z przewodników i nielicznych relacji w internecie.
Skoro trzeba to trzeba.


Moja córka przed wejściem do jaskini. 2016 rok, wrzesień. 

Moja przygoda z Vela Spila trwa do dziś . Każdego roku wędruję sobie na wzgórze nad miastem aby podziwiać widoki i sprawdzić co nowego w tej wielkiej dziurze.
Vela Spila czyli Wielka Jaskinia , znajduje się na południowej stronie wzgórza Pinski rat. Długa na 40 metrów , wysoka na 17 metrów , otwór wejściowy wysoki na 4 metry .
Jaskinia stała jednym z najważniejszych punktów archeologicznych na terenie Europy.
Pierwszy opis jaskini pojawił sie w roku 1856 roku w Kompendium historii wyspy Korčula ("Compendio Storico Dell Isola di Curzola" ) którego  autorem był Nikola Ostojić , miejscowy historyk. Do 1951 roku była głównie atrakcją przyrodniczą , gdzie można było podziwiać  wapienne formacje skalne i geologiczne warstwy pięknie widoczne w doskonale oświetlonej jaskini. Dwa otwory powstałe na skutek zawalenia się części sklepienia dostarczają do wnętrza wystarczająco dużo światła.

Otwory w sklepieniu. 

Otwory w sklepieniu. 


To fotografia z 2005 r , obecnie wejście jest zakratowane do samej góry. wtedy jeszcze bezczelnie przelazłyśmy górą. 

W 1952 roku Grga Novak rozpoczął badania archeologiczne , które z przerwami trwają aż do czasów obecnych. Od 1974 roku ( niektóre źródła podają rok 1978 ) pracami kieruje Božidar Čečuk , stałym członkiem  zespołu jest Franko Oreb. Badania prowadzi również grupa naukowców z Cambridge , którą finansowo wspiera królowa Elżbieta.
W czasie pierwszych wykopalisk znaleziona ślady bytności człowieka , wykorzystywano jaskinie jako miejsce do życia i schronienie przed żywiołami ale również jako miejsce pochówku. Pierwsze wydobyte artefakty to ceramika , kamienne i wykonane z kości narzędzia i przedmioty codziennego użytku , pochodzące z okresu górnego paleolitu.
Odkrycie to odbiło się szerokim echem w świecie naukowym. Odnalezione ceramiczne figurki zwierząt z 17500 lat p.n.e stały się dowodem na to, że ludzie zajmowali się wyrobem ceramiki dużo wcześniej niż przypuszczano na podstawie wcześniejszych badań.Do tego momentu sądzono że ludzie epoki lodowcowej posługiwali się wyłącznie prostymi kamiennymi narzędziami wykorzystywanymi w życiu codziennym.
W czasie tych pierwszych wykopalisk odkryto również groby dzieci ( 2 lub 3 w zależności od źródła, w miejscowym muzeum podaje się jednak liczbę 3). Szkielety były w pozycji bocznej embrionalnej. Przy jednym z nich znaleziono kamień wulkaniczny  , co sugeruje że mieszkańcom jaskini znany był najprawdopodobniej handel wymienny a do zatoki zawijały łodzie sąsiednich ludów.
W 1985 roku odkryto kolejne grobowce , tym razem starszej kobiety i młodego mężczyzny. Oba ułożone w specyficzny sposób , w pozycji embrionalnej z głową na bok , w kamiennych konstrukcjach. Konstrukcje są dowodem na istnienie już w tamty czasie swoistej architektury nagrobnej. Niektórzy naukowcy uważają, że ułożenie szkieletów sugeruje istnienie wierzenia w odrodzenie.
Te dwa doskonale zachowane groby stanowią niezwykły przykład pochówku rejonu wysp adriatyckich.
Miejscowi nazwali te dwa szkielety Dida i Baba czyli Dziad i Baba.Znaleziono przy nich ceramikę typową dla wyspy Hvar.
W 2004  r w czasie wykopalisk odkryto szkielet najstarszego Dalmatinca  sprzed 8000 lat. Nazwano go Stanko. Szkielet odnaleziono ułożony w pozycji embrionalne tuż przy ścianie jaskini.
Jaskinia była zamieszkiwana z przerwami od czasu neolitu , przez epokę brązu i żelaza, okazyjnie wykorzystywali ją Grecy , Rzymianie i Bizantyjczycy.W pobliżu znajdowało się najprawdopodobniej źródło wody pitnej.
Badania trwają z przerwami do dnia dzisiejszego. W 2016 roku we wrześniu duża grupa archeologów prowadziła dalsze badania. Spotkać ich można było w miejscowych knajpkach  kiedy wieczorami odpoczywali przy piwku.
Do tej pory przebadano zaledwie 20 % powierzchni jaskini , kopano maksymalnie do głębokości 7,5 metra i jeszcze nie osiągnięto skalnego dna. Archeolodzy mogą jeszcze liczyć na niebywałe odkrycia , które zaskoczą naukowy światek.
Odnalezione przedmioty można obejrzeć w  Centrum Kultury w Vela luce. Szerokiej publiczności udostępniona jest niewielka część znalezisk.
Zbiór ten jest drugi co do wielkości i wieku w Europie. Najstarszy tego typu zbiór pochodzi z Czech. Znajduje się w nim min odnaleziona 1924 r Wenus z Dolnich Vestonic , datowana na 30000 lat p.n.e.

Od kilku lat prowadzone są prace nad projektem otwartego muzeum. Miałoby znajdować się tuż przy jaskini. Jeśli plany wypalą będzie to jedno z ciekawszych muzeów na Półwyspie Bałkańskim jeśli nie w Europie. Już samo to że ma na początek obejmować obszar około 10 hektarów daje do myślenia.

Aby dostać się w to fascynujące miejsce z centrum miasteczka , można wybrać jedną z dwóch najpopularniejszych tras.
Trasa czerwona krótsza niedostępna dla wózków czy osób starszych. Trasa niebieska dłuższa , asfaltowa , możliwy dojazd autem .
Pierwsza z nich biegnie za domami , bezpośrednio nad główną ulicą Vela luki. Jest to krótsza trasa , pnie się cały czas pod górę. Jeszcze kilka lat temu była to typowa dla tego rejonu kamienista ścieżka , która wymagała odpowiedniego obuwia i odrobinę kondycji. Obecnie niemal na całej długości jest wybetonowana. Straciła przez to wiele ze swojego uroku ale jest zdecydowanie wygodniejsza i bezpieczniejsza nawet dla mniej wytrawnych piechurów. Udało nam się ją pokonać nawet z dziecięcą spacerówką , no miejscami trzeba było ja nieść. Po wyjściu nad linię dachów trasa prowadzi wśród oliwnych drzew , figowców , szarańczynu strąkowego i niezliczonych krzewów min poziomkowca (chruścina jagoda lub po chorwacku maginja). Oprócz tego wśród skał i suchych murków napotkać można dziki tymianek  , oregano i wiele innych ziół.
Im wyżej tym piękniejsze widoki, nie tylko na leżącą w dole zatokę ale i okoliczne wzgórza , mieniące się odcieniami zieleni.
Po dotarciu na miejsce warto nacieszyć oczy przepiękną panoramą i oczywiście zwiedzić wnętrze jaskini - Vela spila.

Ważne ! Wejście do jaskini jest zamknięte. Krata pozwala obejrzeć wnętrze , natomiast jeśli macie ochotę przyjrzeć jej się bliżej należy być tam w godzinach otwarcia i być przygotowanym na niewielka opłatę. Aktualne godziny otwarcia poniedziałek - sobota 09:00 do 20:00   (stan na czerwiec 2021)

Wrócić można tą samą  lub dłuższą asfaltową drogą.
Ta druga trasa jest dostępna dla aut. Jeśli spacery nie są waszą ulubioną rozrywką , to z centrum miasteczka samochodem dostaniecie się tuż pod jaskinie zaledwie w kilka minut. Jeśli natomiast lubicie spacerować to ta trasa pieszo zajmie wam około godziny. Jest również idealna na wyprawę rowerem. Z centrum miasta , główną ulicą Obala 2 , jedzie się w kierunku domu sanatoryjnego Kalos. Kilkaset metrów dalej , droga skręca w lewo. Dość stromy podjazd prowadzi w górę , następnie skręca w prawo i dalej już łagodnie prowadzi do celu. Osobiści zachęcam raczej do spaceru. Jest cicho , spokojne i niezwykle pięknie.

Widok na Ošjak , sprzed wejścia do jaskini. 

Skały sklepienia jaskini.

Wart się tam wybrać popołudniu aby móc podziwiać zachody słońca

Kamienne zbocza wzgórza Pinski rat. Charakterystyczne suche mury i wypalona słońcem niska roślinność . 

Droga do Vela Spili , widok w dół . Obecnie wybetonowana - niestety.

Widok na Osjak.

Widok na zatokę , w oddali przystań promowa. Zdjęcie z drogi asfaltowej biegnącej do jaskini. 

Widok na miasteczko.
Podsumowując , niezależnie od tego czy interesują Was archeologiczne odkrycia czy wyłącznie piękno natury to warto poświęcić jedno popołudnie i odwiedzić to niebywale piękne miejsce. A potem tylko zejść do miasteczka i przy lampce wina cieszyć się dalej wakacjami.
Jeli macie zacięcie archeologiczne warto odwiedzić jeszcze jedno bardzo ważne stanowisko. Wzgórze Kopila (Brdo Kopila) gdzie od kilku lat prowadzone są wykopaliska. Odkryto tam najstarszą nekropolię na wyspie. Podejrzewa się że mogły być tam groby wysoko urodzonych osób.
Ja w czasie najbliższej wyprawy na pewno tam zajrzę i zdam później relację czy warto.

Szukając konkretnych faktów dotyczących wykopalisk wspomagałam się min : http://www.czkvl.hr/index.php/zbirke/arheoloska , http://www.vecernji.hr/zanimljivosti/nadjen-dalmatinac-star-10000-godina-807749http://www.ikorculainfo.com/net/2905-vela-spila-se-probija-u-sam-vrh-arheoloske-znanosti-u-svijetu/

wtorek, 31 stycznia 2017

Wędrówki wokół Vela Luki. Gradina.

Urokliwe zatoczki są charakterystyczne dla okolic Vela Luki . Wystarczy wsiąść do auta i drogi same poprowadzą w odludne ,  spokojne miejsca gdzie można kąpać się w kryształowych wodach Adriatyku z dala od zgiełku i ciekawskich spojrzeń.
Mieszkając w hotelu Posejdon , znalazłam takie ciche miejsca w niedalekim sąsiedztwie. Wystarczy wyjść z hotelu i nadbrzeżną ścieżką udać się w kierunku przeciwnym niż miasteczko.
Skałki ciągną się wzdłuż całego wybrzeża , jeśli wstaniecie w miarę wcześnie to na pewno znajdziecie sympatyczną miejscówkę , jeśli lubicie pospać dłużej trzeba będzie poszukać znacznie dalej , aby nie mieć żadnego towarzystwa.

Uwielbiam się włóczyć po okolicy , zwłaszcza kiedy jeżdżę sama . Każdorazowo przed wyjazdem przeglądam sobie mapy google  i szukam czegoś co mnie zainteresuje. Tak własnie było z Gradiną.
Na mapach mieni się odcieniami błękitu , płytka zaciszna spora zatoka , z intrygującym cyplem i maleńką wysepką niemal pośrodku.
Do Gradiny wiodą z Vela Luki dwie drogi. Jedna asfaltowa , świetnie oznakowana , idealna na podróż samochodem czy skuterem , w sumie rowerem też ale dla zaprawionych rowerzystów ( kilka stromych podjazdów w upale może pokonać każdego) Z centrum Vela Luki to jakieś 6 km.
Druga to biegnąca cały czas brzegiem morza, malownicza i odrobinę dłuższa. Generalnie raczej na pieszą wyprawę , choć rowerem też się da dojechać, z tym , że trzeba miejscami rower nosić.

W czasach kiedy jeździłam na samotne wakacje ( gorąco polecam, oczyszcza się człowiek ze wszystkich złych emocji , pewnie dlatego ze ma się niewielką styczność z innymi ludźmi) nosiło mnie po okolicy.
Któregoś razu poniosło mnie właśnie do Gradiny. Ruszając na spacer nie miałam sprecyzowanego celu. Zapowiadał się kolejny piękny dzień. Zaopatrzona w kilka butelek wody , aparat i dobry humor poszłam przed siebie.
Kilkaset metrów od hotelu jest Beach Bar Azzuro , wtedy były tam jeszcze zruinowane szatnie , klubu piłki wodnej.
Ścieżka wiedzie wysoką skarpą nad samą wodą , po prawej stronie na zboczu wybudowano kilka apartamentowców. Pomiędzy drzewami na skałkach stoi sobie niewielka kamienna kapliczka pod wezwaniem św. Mikołaja (sv. Nikola).
Kapliczka poświęcona św Mikołajowi (sv Nikola) , może nas dziwić co św Mikołaj robi nad brzegiem morza , ale trzeba wiedzieć że to nie jest tylko Pan od prezentów , tylko patron marynarzy , rybaków i podróżników oraz  panien na wydaniu. 

Kolejnym punktem orientacyjnym jest Hotel Adria. Oddalony od miasta , z betonowo-żwirową plażą. Położony nad niewielka zatoką Plitvine.
Uvala Plitvine , w oddali hotel Adria .

Za hotelem ścieżka wiedzie już przez mało zamieszkane tereny , mija się kilka samotnych domów pod wynajem i spotkanie kogoś graniczy z cudem , zwłaszcza po za sezonem. Maleńkie zatoczki zachęcają do odpoczynku i kąpieli. Pamiętać trzeba jednak ,że skaliste dno jest idealnym miejscem na spotkanie z jeżowcem. Przybrzeżne , podwodne skałki pełne są tych małych czarnych pomponów.
Z tych małych zatoczek niedaleko od hotelu Adria rozciąga się piękna panorama na odległą już Vela lukę i okalające ją zielone wzgórza.
Później kawałek idzie się przez  las. Z drogi tej doskonale widać brzegi wysepki Osjak. Potem jest osada Mikulina luka , gdzie nad zatoką usytuowały się kolejne domy wakacyjne. Droga wiedzie wysoką skarpą , wśród wszędobylskich drzew oliwnych . Nad kolejną zatoczką  , kolejne domy ale tu już mamy możliwość wybrania sobie dalszej drogi do Gradiny. Ja idąc piechotą skręciłam w lewo , pomiędzy kolejne zabudowania , jadąc rowerem lepiej wybrać prawą asfaltową nitkę ( odrobinkę pod górkę , ale przynajmniej nie trzeba nosić roweru ). Wybierając lewą ścieżkę , w pewnym momencie szeroka szutrowa droga ginie gdzieś w krzakach i zmienia się w wąską ścieżkę. Trudno nie odnieść wrażenia że weszło się komuś w szkodę.Z pomiędzy oliwnych drzew wychodzi się nagle na wybetonowane nabrzeże.
I tutaj w moim przypadku nastąpiło wielkie rozczarowanie. Piękna zatoczka , która tak mnie zachwyciła w internecie ,  okazała się po prostu brzydka. Wąskie betonowe nabrzeże będące jednocześnie drogą i plażą , z wżynającymi się w wody zatoki betonowymi pomostami przy których smętnie bujały się skorupy maleńkich łódek. Kilkanaście domów pod wynajem , jedna zamknięta restauracja i w zasadzie nic po za tym.

Płytkie wody zatoki a w oddali wysepka Gubeśa

Przygotowania do winobrania 

Widok na Glavicę , półwysep zamykający zatokę 

Trochę dalej na płytkich wodach zatoki przycumowało kilka jachtów. Całość sprawiała dość smutne wrażenie. Nie pozbyłam się tego wrażenia przy kolejnych wizytach , bo miałam okazję zajrzeć do Gradiny jeszcze nie raz , choćby w towarzystwie osób , które koniecznie chciały zobaczyć na własne oczy ten błękitny cud zakątek widziany na google maps. Jednak dla osób które cenią sobie spokój i wypoczynek z dala od zgiełku , będzie to naprawdę atrakcyjna miejscówka. a trzeba przyznać , że domy które można tam wynająć oferują wysokie standardy. Piaszczyste ,miejscami, dno i osłonięta z trzech stron zatoka jest idealnym miejscem na wypoczynek z dziećmi.
Jak mawiał Terry Pratchet " Zrozumieli że idealny świat jest podróżą a nie celem"

Gradina powstała na miejscu dawnej Iliryjskiej osady , których na Korčuli było kilka. Obecnie jest typowym siedliskiem wakacyjny  , próżno tu szukać kogoś po za sezonem.

Gradina ma jednak swoją małą tajemnicę , która uatrakcyjnia odrobinę to miejsce. Z lewej strony zatokę zamyka półwysep  Glavica. Na stożkowym, zalesiony wzgórzu , wśród soczyście zielonych śródziemnomorskich sosen skrył się maleńki kościółek pod wezwaniem św Jana (sv Ivana).
Kościółek  , który obecnie można oglądać pochodzi prawdopodobnie z XV w , jednak samo miejsce ma dużo starsze korzenie . Powstał na miejscu gdzie już VI w naszej ery znajdowały się świątynie starochrześcijańskie.
Z tym niewielkim kościółkiem związana jest legenda , która mówi o wielkim skarbie ukrytym tuż przy nim.
Tuż obok kościółka stała wielka kamienna kula z uchwytem , który aż zachęcał aby dźwignąć kulę ku górze. Młodzieńcy z pobliskiej Vela luki przychodzili tu nie raz i podejmowali próby podniesienia kuli. Były to swoistego rodzaju zawody pomiędzy nimi , forma wykazania się  , jak to wśród chłopaków bywa. Niestety nigdy żadnemu  nie udało się podnieść ciężaru nawet o milimetr.  Pewnej burzliwej nocy w zatoce schronił się grecki statek , jego wizyta nie była przypadkowa. Z wielkimi pustymi torbami ruszyli na wzgórze przy kościele.  Unieśli wielką kulę , która w środku pełna była złotych monet. zrabowali złoto i przez nikogo nie niepokojenie odpłyneli w sobie znanym tylko kierunku. Kiedy młodzieńcy z Vela luki , przyszli znowu  na Glavice , zastali pustą kulę na dnie której lśniło kilka złotych monet. Źli że to nie oni dobrali sie do skarbu , rozrzucili pozostałe monety i odeszli. Mówi sie że po dziś dzień można je znaleźć gdzieś w okolicy.
 


Już od czasów prehistorycznych , półwysep był ważnym strategicznie punktem na zachodnich krańcach Korčuli. Wysunięty na zachód , wysoki cypel był doskonałym miejscem aby kontrolować wody Adriatyku w okolicy Vela luki.
Na stanowisku archeologicznym , które znajduje się tuż przy kościółku odnaleziono pozostałości Iliryjskich umocnień .Osada czy raczej warownia były tu również w czasach rzymskich , o czym świadczą odnalezione fragmenty murów i cegieł. Miejsce to wykorzystywane było również w pierwszych wiekach naszej ery. znaleziono tu antyczną ceramikę oraz tetradrachmy- srebrne greckie monety z II w p.n.e.
W lokalnych podaniach i opowieściach pojawia się również wątek pustelników , którzy chętnie zasiedlali ten odległy zakątek wyspy.
Wracając do kościółka . Skromny jednonawowy , z dzwonnicą i absydą zwieńczoną kopułą. W środku znajduje się ołtarz z rustykalnym reliefem Jana Chrzciciela, pochodzący najprawdopodobniej z 1720 roku. Na reliefie widoczny jest herb fundatorów ,  rodziny Arneri.
Kościółek na co dzień jest zamknięty, otwierany jest w czasie nabożeństw. Najważniejsze nabożeństwo odprawiane jest w dzień patrona czyli 24 czerwca . Wtedy też na wodach zatoki odbywają się regaty św Jana.

Na maleńkiej wysepce Gubeša, która zamyka wejście do zatoki od strony zachodniej ,  również znajduje się duże stanowisko archeologiczne. Artefakty odnajdywano na całej powierzchni wyspy. Na szczycie odnaleziono fundamenty budynku o długości 20 m. Są to pozostałości antycznej willi. A w niej mozaika podłogowa , oraz niewątpliwie największa ciekawostka , pokój z pozostałościami hypocaustum - starożytnego systemu ogrzewanie podłogowego. Stosowany od IV w p.n.e w antycznej Grecji i od I w p.n.e w Rzymie.System wykorzystywano do ogrzewania domów , term publicznych i prywatnych, gorącym powietrzem.
W głębszych warstwach znaleziono groby z metalowymi i szklanymi przedmiotami , kamienne noże z okresu neolitu i monetę cesarzowej Faustyny z II w n.e.
Wszystkie te znaleziska świadczą o bogatej historii.
Oba stanowiska , wraz z Kościółkiem wpisano do Rejestru Dóbr Kultury ( zgodnie z ustawą o ochronie i konserwacji dóbr kultury)

Glavica od strony morza.

Maleńki domek wśród wielkich domów pod wynajem ,

Mikulina luka /Uvala  Mikulina 



Droga  od hotelu Posejdon . 

W oddali wyspa Osjak

Kryształowe wody Adriatyku , piękne skaliste dno i standardowo kolonia jeżowców.

Mikulina luka .

Uvala Mikulina

Mikulina luka / Uvala Mikulina . W oddali Vela luka 



Informacje wykorzystane przy tworzeniu tego wpisu pochodzą ze strony http://www.velaluka.info/Kultura/crkve.htm. Natomiast legenda o Złocie z Glavicy pochodzi ze strony https://volimteotoce.com/2013/06/27/najljepse-legende-otoka-korcule/ - dziękuję autorce za pozwolenie na wykorzystanie tekstu.

Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...