Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Vela luka . Gdzie zjeść i się napić. Subiektywnie


Kuchnia chorwacka oferuje smakoszom naprawdę wiele. Od doskonałych dań mięsnych po fantastyczne owoce morza. A dodatkowo niezliczoną ilość dań z makaronu czy prostych potraw z warzyw.
Wybór ogromny , ale znaleźć miejsce gdzie można ich skosztować wcale nie jest łatwo.
Vela luka ma kilka lokali wartych polecenia.
Gdzie dobrze zjeść , oto mój subiektywny poradnik po lokalach

Konoba Bata - To miejsce chciałam odwiedzić już dawno, okazja nadarzyła się w tym roku (2021) Niewielki lokal na piętrze starej kamienicy tuż przy miejscowym parku. Mała loggia z oknami wychodzącymi na wspominany park jest idealnym miejscem na spędzenie miło czasu w dobrym towarzystwie.
Lokal prowadzi dobry przyjaciel Olivera Dragojevića, a sam pieśniarz był stałym gościem w czasie swoich pobytów w Vela luce. 
Lokal do tanich nie należy ale trzeba przyznać, że karmią tu doskonale. Podają tu fanatstycznie przygotowane ryby i owoce morza. 
Adres: Ulica 58 , lokal działa w godzinach 17 - 23






Konoba Lučica - klimatyczny rodzinny lokal , ukryty w jednej z miejskich uliczek. Ukryte z bramą zacienione patio z wielkim malowidłem , które przedstawia swojska biesiadę jest idealnym miejscem na romantyczny wieczór we dwoje lub  w gronie przyjaciół. Restauracja działa w sezonie od 20 maja do 1 października , otwarta jest od godziny 17 do północy. Warto spróbować dań z grilla , domowego wina i rakiji i świetnych miejscowych przystawek - predjelo.
Adres : Ulica 51 , broj 4
[Edit 2021] miejsce wciąż bardzo klimatyczne jednak jakość jedzenia znacznie spadła. Przy takich cenach spodziewałam się utrzymania poziomu. Zawiodłam się. A może poprostu kucharz miał gorszy dzień?




Restauracja Dalmacja - restauracja mieści się w małym hotelu o tej samej nazwie. Jeśli nie macie ochoty robić sobie sami śniadań , będąc w apartamentach tutaj od 7 do 10 bez problemu zjecie poranny posiłek. Od 12 do 23 możecie skosztować miejscowych specjałów. Nie są to może dania najwybitniejsze ale smaczne.
Adres Obala 4, broj 22

Bistro Beppo - lokal oddalony od centrum miasta, w pobliżu hotelu Posejdon. Oferują kuchnię dalmatyńsko - meksykańską. Może się wydawać to dziwnym mariażem ale jest smacznie i bardzo przyjemnie. Wnętrze może lekko oszołomić ale ma swój niezaprzeczalny urok.
Latem lokal otwarty jest od 8 do 24,
Adres  Obala 1 , broj 1
strona restauracji


Konoba Feral-Grill. - fajny klimatyczny lokal. Działa od 15 maja do 15 września. Choć bywały lata że nie otwierany był wcale albo sporadycznie. Szkoda , bo można tam posiedzieć częściej w towarzystwie miejscowych niż turystów. Polecam dania z grilla.
Adres Obala 2, broj 39.

Jeśli chodzi o dobrą pizze to jak dla mnie jest tylko jedno słuszne miejsce.
Pizzeria Alfa - Można tutaj po za pizzą zjeść doskonałe makarony , lekkie sałatki , napić się piwa , wina czy miejscowych destylatów. Ale jest to pizzeria i pizzę mają po prostu mistrzowską. Fantazia i Croatica to ich dwie doskonałe pozycje. Obowiązkowo do spróbowania. W od czerwca do końca sierpnia lokal działa od 11 do 24 , w pozostałe miesiące otwarty jest od 17 do 24.
Adres Obala 2, broj 9
Pizza Croatica 

Pizza Fantazia 


Fajne  miejsca to jeszcze :
Caffe bar i pizzeria Casablanca - pizza średnia , ale wieczorami miejsce zmienia się w dyskotekę i fajne miejsce na drinka.
Pizzeria Nautica - właściciel przesympatyczny , natomiast niestety obsługa i żarcie pozostawiają wiele do życzenia , a ceny nieadekwatne do tego co proponują. Fajne miejsce aby napić się piwa czy wina.
Konoba Ribar - mówią że żarcie super ,ale ja tam tylko na piwko :)
Caffe Bar Inglezo - tuż obok Ribara , tam rano w trakcie zakupów wpadam na kawkę . Piękny widok na zatokę i wysepkę Osjak.
Nietuzinkowe wrażenia zapewni wam jeszcze Tonći Miletić - Gulin. W kamiennym domu położonym na trasie z Vela luki do pola namiotowego Mindel Camp , około 5 km od miasta , skosztować można prawdziwej dalamtyńskiej kuchni. A co najważniejsze tutaj można posłuchać śpiewów na żywo. Właściciel jest głównym tenorem w Klapa Ošjak . Klapa działa już od 40 lat .
Posłuchać można jej tutaj
Lokal jest otwarty od maja do września , w godzinach wieczornych. Dostać się tam można samochodem lub rowerem. No chyba że ktoś lubi długie spacery to może udać się tam piechotą.
Osobiście jeszcze tam nie dotarłam , bo mam swoje miejsce znacznie bliżej miasteczka.


Przejdźmy do naprawdę ekstra miejscówki. Nie jest to restauracja , tylko położony wśród oliwek i sosen mały brzydki domek z wielkim grillem , cudownym właścicielem i doskonałym domowy jedzeniem.
Trafiłam tam zupełnie przypadkiem i od lat stołuję się tam kiedy tylko mogę. Właściciel stał się moim przyjacielem u którego zawsze znajdzie się dla mnie miejsce i kieliszek domowego napitku. We wrześniu można oglądać z nad suto zastawionego stołu najpiękniejsze zachody słońca.
Takie zachody słońca tylko we wrześniu


Perica , bo tak zowie się ten człowiek , przygotowuje proste dania z domowej kuchni. Grillowane ryby , mięsa i owoce morza. Nigdzie nie jadłam tak doskonałej sałatki z ośmiornicy czy prostej zupy rybnej. Nie sili się na wystawne potrawy , tylko proste żarcie.
Drewniane stoły , ustawione w cieniu wielkiego rogača* sa doskonałym miejscem na biesiadowanie do późnych godzin nocnych.
Cenowo raj.
[ Edit 2021]
w tym roku mój przyjaciel zaniechał prowadzenia wyszynku dla turystów. Trochę szkoda, ze nie będzie Wam dane spróbować wybitnej kuchni. 
 


A co zjeść ?
Ryby i krewetki z grilla 

Palamida , makrela , kawałki barakudy

Prosta zupa rybna . Jak dla mnie specjał nad specjały

Sałatka z ośmiornicy , wersja z pomidorami.

Sałatka z ośmiornicy , wersja z ziemniakami.

Kupus z ziemniakami. Kupus to  endemiczny rodzaj kapusty.




*(szarańczyn strąkowy, czy też drzewo chleba świętojańskiego tudzież korab)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Marjan. Zielone płuca Splitu. Droga do Kościoła św Mikołaja



''Oj Marjane samotna planino
 pored Spljeta pored živa grada 
njetko njegdje svoju sreću traži 
a ja jadan ja bi sretan bio 
ja bi bolno srce umirio 
kad bi znao kad bi kazat mogo 
što mi mirno more oko tebe 
pram mjesecu ili uzdiše sjetno 
il šapuće tihijem talašcem ...''

 Luka Botić, 1861. god.





Split w sezonie jest miejscem tłocznym , głośnym i mimo swego niezaprzeczalnego uroku męczącym. Oczywiście jest to moja subiektywna ocena. Osobiście wolę go w maju czy wrześniu kiedy zdarzają się momenty zupełnego spokoju. Mam też nadzieję odwiedzić to fascynujące miasto wczesną wiosną aby móc się nim nacieszyć bez zbędnego dodatku w postaci hordy turystów.
Jest w Splicie miejsce gdzie w spokoju można ciszyć się urokami tego Dalmatyńskiego grodu w towarzystwie matki natury i niewielkiej ilości zbłąkanych turystów.
W zachodniej części miasta w niedalekim sąsiedztwie Rivy i Pałacu Dioklecjana położony jest park miejski Marjan. To zielone wzgórze jest charakterystyczne dla panoramy Splitu. Widnieje na większości pocztówek i równie często gości na wszelkiego rodzaju pamiątkach.
Jeśli macie ochotę na chwile wytchnienia a spacer po kilkuset schodach was nie przeraża warto wybrać się w to arcyciekawe miejsce.
Wyruszając z Rivy  w kierunku zachodnim  , mija się Plac Franjo Tuđmana (Trg Franje Tuđmana) , Kościół i klasztor Franciszkanów. Spacerując nabrzeżem można natknąć się na starszych panów , którzy w plastikowych miskach z morską wodą trzymają przedziwne stwory. To bardzo popularna wśród wędkarzy zanęta na ryby Veliki Crv- wielki robak. Tnie sie owo stworzonko na mniejsze kawałki , wkłada na haczyk i czeka aż rybka się skusi. I kusi się , sama miałam okazję złowić kilka sztuk.
Veliki Crv

Od  ulicy Marasovića biegną ukryte wśród ogrodów schody , które prowadzą do punktu widokowego. Ukryte wśród oleandrów, drzew laurowych i rozmarynowych żywopłotów wille , wyglądają niczym pogrążone we śnie. Z rzadka pojawiają się tu większe grupki turystów. Na ogół towarzyszem spacerów są wygrzewające się na licznych schodach zwinne jaszczurki.
Wille i ogrody ukryte na zboczach Marjana

Moje pierwsze odwiedziny na Marjanie. wrzesień 2005 roku.

Schody tuż przed punktem widokowym .

Widok na Split z tarasu widokowego .



Z zielonego tunelu wychodzi się na słoneczny taras z którego rozpościera się fantastyczna panorama na Split. Jak na dłoni widać całe historyczne centrum , Rivę i współczesne osiedla a tłem dla miasta  jest majestatyczne pasmo górskie Mosor. Doskonale widać port promowy , morze z niebem tworzą błękitną nierozerwalną całość , na tle której rysują się sylwetki niedalekich wysp. 
Warto zatrzymać się tu na chwilę lub w pobliskiej knajpce " Vidilica" gdzie przy filiżance kawy lub zimnym piwie dalej można cieszyć oczy urokami panoramy. 
Tuż za budynkiem restauracji znajduje się Cmentarz Żydowski. Najstarszy grób pochodzi z roku 1717. Sam cmentarz powstał w 1573 r . Nazwano go Kuća živih - Dom żywych. Wzgórze Marjan było pierwotnie niezalesione. 1852 roku proces zalesiania zaczął się właśnie od terenu cmentarza. Zasadzono sosnę alepską typową dla basenu Morza Śródziemnego. Przez wiele lat teren cmentarza był jedyną zieloną oazą na Marjanie. 
Na budynku restauracji widnieje napis w języku Hebrajskim. Najprawdopodobniej był to tzw dom przedpogrzebowy. 




Od punktu widokowego trasa wiedzie wzdłuż kamiennego ogrodzenia cmentarza.To Šetalište Luke Botića . Droga pnie się pod górę aż do niewielkiego Kościoła. To Crkva sv Nikole Putnika - kościół p w św Mikołaja Podróżnika.
Jest to najstarszy Kościół na Marjanie. W 1219 roku wybudowano go z polecenie mieszkańca Splitu Roko i jego żony Elżbiety. Tuż obok znajduje się kamienna tablica upamiętniająca fundatorów tej niewielkiej świątyni. 
Kościółek wybudowany jest w stylu romańskim , jest tzw kościołem orientowanym , czyli wybudowanym na linii wschód - zachód , w części wschodniej znajduje się absyda z ołtarzem. Od 1362 r do roku 1922 w pobliżu znajdował się dom zajmowany przez zakonników , zburzono do w związku z przebudową drogi i tarasu widokowego                                                                                                                                                                                                                                                                       
                                                                           Kościół św Mikołaja - Crkva sv Nikole



                                                                   Droga od Kościoła św Mikołaja



                                     Droga do Kościoła św Mikołaja . Za murem znajduje stary Cmentarz Żydowski




Z tarasu widokowego rozpościera się widok na port i otwarte morze . Każdego dnia pod czujnym okiem swojego patrona z portu wyruszają statki w bliższe i dalsze rejsy. Sv Nikola - św Mikołaj jest patron nie tylko dzieci ale również biedaków ,  studentów, farmaceutów, piekarzy,  więźniów, handlarzy, podróżników, rybaków i marynarzy , oraz panien na wydaniu. 
Marjan jest często pojawia się w tekstach popularnych piosenek , takich jak np Splitska serenada , którą śpiewa Goran Karan , Marjane, Marjane - Mišo Kovača czy Tedi Spalato - Marjanu ( z tekstem Jakša Fiamengo_
Tuż przy Kościele sv Nikoli na kamiennej  tablicy znajdziecie tekst Luke Botića ku czci tej ukochanej przez mieszkańców Splitu góry. 






Jeśli wpadliście do Splitu tylko przejazdem to tutaj możecie zakończyć spacer , wystarczy schłodzić się wodą z kamiennego źródełka i ruszyć w drogę powrotną. 
Natomiast Ci , którzy dysponują większą ilością czasu i dobrą kondycją powinni wybrać się na dalsze zwiedzanie. 
Co jeszcze ciekawego na Marjanie przeczytacie Tutaj. 

   cdn. 

czwartek, 23 lutego 2017

Badija. Wyspa gdzie mieszkają Matka natura i Bóg.

Klasztor , widok z łodzi.



Badija. Jej zielone brzegi doskonale widać z murów Starego miasta w Korčuli.  Mija się ją  płynąc promem z Domiće do Orebića. Sprawia wrażenie dzikiej i niezamieszkanej. Badija wchodzi w sklad archipelagu wysp na kanale Peljeszackim ( Peljeski kanal) . Do archipelagu należy 19 wysp , a Badija jest z nich największa. Powierzchnia jej to około 1 km 2, zbudowana ze skał wapiennych , gęsto porośnięta makią* i sosnami , w najwyższym punkcie ma 74 m . Jest doskonałym miejscem na całodniowy wypad z niedalekiej Korčuli. Piękne plaże i cudowne widoki pozwalają w pełni cieszyć się urokami Chorwacji.
Badija , orzeczeniem Instytutu Ochrony Przyrody w 1970 roku została wpisana do rejestru obszarów szczególnie chronionych  jako rezerwat szczególnie  istotny dla krajobrazu.
Pierwszy raz popłynęłam na wyspę w 2005 roku , nasz znajomy zabrał nas tam w ramach krótkiej wycieczki , którą dla nas zorganizował. Był to mój pierwszy wyjazd do Chorwacji i fascynowało mnie dosłownie wszystko , chłonęłam ten kraj każdą komórką ciała.
Badija zapadła mi w pamięci. Przede wszystkim zachwyciły mnie jelenie  , które swobodnie chodziły przy plaży i dawały się karmić z ręki. Do tego kryształowo czysta woda. Nie da się ukryć że ilość spożytego doskonałego wina , które nieustannie serwował nasz  gospodarz też miała niemały wpływ na postrzeganie otoczenia.
Mimo , że  Korčulę odwiedzałam każdego roku nie miałam okazji powtórnie odwiedzić wyspy. w 2016 roku wybrałam się na wakacje z córką , Pomyślałam , że fajnie było by pokazać jej z bliska właśnie jelenie z Badiji.
Z nabrzeża niedaleko dworca autobusowego odpływają wodne taksówki , które pomogą się dostać nie tylko na Badiję ale również  na pozostałe wysepki archipelagu.
Wrześniowy rozkład z Korculi , jak to wygląda w sezonie nie wiem.

Wilk morskim z którym dane nam było płynąć , wyglądał jakby własnie wrócił z zakrapianej imprezy i kac wciąż go męczył. No cóż , był wrzesień i nie było alternatywy.
Kiedy płynie się w stronę Badiji warto spojrzeć na Korčulę. Prezentuje się w całej okazałości , na tle błękitnego nieba . Płynęliśmy około 20 min.

We wrześniu na wyspie było nas zaledwie 7 osób , które na miejscu zniknęły gdzieś w urokliwych zatoczkach i na głównej plaży zostałyśmy tylko ja z moją mamą i córką . Idylla. Cisza , spokój i nikogo dookoła.
Postanowiłam rozejrzeć się po wyspie. Zdecydowałam się na spacer wokół nabrzeża , liczyłam że zajmie mi to jakieś maksymalnie 30 min , no może 45. Ruszyła z betonowego nabrzeża w kierunku przeciwnym niz znajdował się klasztor. Minęłam zamkniętą restaurację , która działa wyłącznie w sezonie i ruszyłam ścieżką wśród sosen na spacer .
Droga sama prowadziła , a widoki za każdym zakrętem zaskakiwały i zachwycały. Z brzegów mozna podziwiać Pelješac .Idzie się w cieniu , a delikatna bryza nawet w upalny dzien daje wytchnienie . Od głównego szlaku z rzadka odbija jakaś ścieżka , biegnąca w kierunku szczytu.
Widok na Pelješac

Ścieżka wśród drzew. 
Dodaj napis
W pewnym momencie wychodzi się na odcinek ścieżki gdzie nie ma drzew , białe kamienie drogi , suche nadbrzeżne rośliny sprawiają wrażenie jakby tutaj nie pasowały. Doskonale widać z tego miejsca Sv Ilje i Pelješac. Wart na chwilkę zatrzymać się i podziwiać widoki .
W oddali Sv Ilija i Orebić.


Spacer trwał w najlepsze , z każdym krokiem pojawiały się obrazki jak z reklamowych folderów biur podróży.  Z tą tylko różnicą, że to wszystko było prawdziwe , namacalne i odczuwalne każdym zmysłem. Zapach rozgrzanego słońcem lasu mieszał się ze słonym zapachem morza , a wszytko doprawione nutą ziołową. Pogoda zachęcał do spaceru , było wręcz idealnie. Wciąż mijałam miejsca doskonałe do kąpieli , jedne ukryte wśród drzew , inne odkryte, słoneczne z białymi kamieniami.






Spacer trwał już jakiś czas , przez chwilę myślałam żeby zawrócić, jednak z uporem parłam do przodu odkrywając kolejne urokliwe zakątki. Za kolejnym zakrętem zza nadbrzeżnych krzaków wyłoniła się panorama Korčuli. Następnie oczom moim ukazał się widok na przystań promową Domiće . Powoli zamykałam okrąg.
W pewnym momencie zwolniłam , zaniepokojona jakimś ruchem w pobliskich zaroślach. Idąc najciszej jak się dało po żwirowej ścieżce (nie jest to łatwa sztuka) z niepokojem obserwowałam gęste krzewy. Nagle ,zatrzymałam się dokładnie na przeciwko dorodnego jelenia. Staliśmy tak przez chwilę bez ruchu ,patrząc na siebie. Ostrożnie zrobiłam kilka zdjęć , tak aby gwałtowny ruch  nie przepłoszył tego pięknego mieszkańca wyspy. W momencie kiedy ruszyłam dalej on spokojnie odwrócił się i poszedł w sobie tylko znanym kierunku.
I tak sobie stał i patrzył. 
Jelenie lopatara (Dama dama ) lub po prostu  Daniel zwyczajny  są jedną z atrakcji wyspy. Nie są jednak gatunkiem rodzimym. W 1958 roku sprowadzono parę tych zwierząt z Brijuni. Idealnie wpisały się w krajobraz wyspy. Mimo że wszędzie widać tablice o zakazie karmienia , to ani turyści ani tym bardziej jelenie nic sobie z tego nie robią. W 2005 roku były na tyle bezczelne że jeśli nikt do nich nie podchodził ze smakołykiem wsadzały głowy do toreb w poszukiwaniu czegoś na ząb. Nie wiem czy od tamtej pory nabrały trochę ogłady, bo na plaży we wrześniu nie udało nam się spotkać nawet jednej sztuki. Jedynie ten piękny samiec spotkany w czasie spaceru był dowodem na to, że wciąż zamieszkują wyspę.
Zakaz karmienia. Tylko nikt się do niego nie stosuje.

Tak karmiłam jelenie w 2005 roku. 

Po spotkaniu z jeleniem wyszłam na słoneczne nabrzeże tuż przy zabudowaniach klasztoru. Do klasztoru należy Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Miłosiernej, kaplica św Krzyża oraz Orsan.
Na wzgórzu nad Klasztorem znajduje się kościół Św Katarzyny , po tym jak teren ten został zabrany franciszkanom , popadł w ruinę.
Losy klasztoru i wyspy są poplątane.



Historia osadnictwa zaczyna się na wiele wieków przed nastaniem na wyspie franciszkanów. Badania archeologiczne potwierdziły, że pierwsze ślady ludzkiej bytności pochodzą z okresu neolitu.
Badania sugerują, że pierwszy klasztor istniał tu już prawdopodobnie w X w i należał do benedyktynów.
Panowanie franciszkanów na wyspie rozpoczęło się w 1394 roku  , kiedy to na prośbę bośniackiego zakonu Franciszkanów , Korčula podarowała im zatokę i tereny wokół niej , a w 1398 darowizna objęła już całą wyspę.Klasztor w XV w stał się znaczącym ośrodkiem religijnym na wybrzeżu pomiędzy Splitem a Dubrownikiem.
Zakon był mocno związany z pobliską Korčulą , mieszkańcy wspierali klasztor materialnie.

Kilka faktów:
- Kompleks klasztorny wraz z kościołem Matki Bożej Miłosierdzia, dormitorium i refektarzem powstaje na przełomie XV i XVI wieku. W tym samym czasie wybudowany zostaje Kościół św Katarzyny usytuowany w najwyższym punkcie wyspy.
- Kościół Matki Bożej Miłosierdzia wyświęcono w roku 1533 , był celem pielgrzymek z powodu znajdującej się w nim ikony Matki Boskiej , której przypisuje się cud  ocalenia Korčuli przed flotą Turecką w 1571 r.
- Budowa klasztoru została ukończona w 1477 roku , kaplicę św Krzyża dobudowano w latach 1729-1763.

Przez stulecia , ten malowniczo położony klasztor był wielokrotnie napadany i rabowany.
- W  1571 roku Turcy spalili budynki klasztorne i skradli dzwon,
- W 1660 roku bośniaccy piraci zrabowali wszystkie wartościowe przedmioty.
- W 1661 roku porwano czterech mnichów , za których okup musieli zapłacić mieszkańcy  Korčuli.

- W czasie panowania w tej części Europy Francuzów , na wyspie utworzono szpital wojskowy, który od roku 1813 służył Anglikom.
- Z początkiem XX w rozwija swoja  działalność. Przestaje być wyłącznie miejscem kultu religijnego a staje się również placówką oświatową. W 1906 roku otwiera się Instytut Franciszkanów a w roku 1909 prywatne gimnazjum dla chłopców. Kilka lat później działa tu również sierociniec oraz przygimnazjalny internat.
- W 1924 roku ówczesne ministerstwo edukacji wydaje decyzję o przekształceniu prywatnej szkoły w publiczną , która od razu staje się ważnym ośrodkiem edukacyjnym na skalę całego kraju.
- W roku 1949 , decyzje władz komunistycznych, klasztor zostaje wywłaszczony. Najpierw wprowadza się tutaj wojsko. Później otwiera się dom poprawczy. Zgromadzone w klasztorze cenne przedmioty trafiły częściowo do kościołów w Opatiji, Korčuli i Crikvenicy. Voluminy z klasztornej biblioteki szczęśliwie trafiły do zakonu Braci mniejszych w Dubrowniku.
- W 1956 roku władze Korčuli oddały obiekty w dzierżawę organizacji sportowej. Nastąpiła dalsza dewastacja zabytkowych obiektów. Wnętrza przebudowano do nowych celów , częściowo wykorzystywano je jako magazyny. Przyklasztorne ogrody zniszczono a w ich miejsce pobudowano boiska i kąpieliska.
- W roku 2003 obiekty zwrócono historycznym właścicielom , czyli Zgromadzeniu św Hieronima z Zadaru , które na mocy porozumienia w 2005 roku klasztor i wyspę przekazało na 99 lat w dzierżawę, Zgromadzeniu Wniebowzięcia NMP z Bośni i Hercegowiny.

Na wyspie znaleźć można jeszcze ślady po pustelni. Już w roku 1368 wspominano o eremicie z Badiji. Rozpoznać tam można miejsce do modlitwy , zbiornik na deszczówkę oraz poletka na małe uprawy.
W najbliższej okolicy klasztoru  tuż pomiędzy budynkami
 a kąpieliskiem rosną wiekowe oliwne drzewa, pozostałość po gajach oliwnych.







Warto zajrzeć na tę niewielką wysepkę. Miejsce nie tylko dla amatorów kąpieli , ale też pieszych wycieczek czy miłośników historii. Tak wiele na tak niewielkiej powierzchni.
Ja przy kolejnej okazji postaram się obejrzeć wnętrza klasztorne i wybrać się do kościoła na wzgórzu skąd podobno widoki są fantastyczne.

Warto też zajrzeć na Vrnik  gdzie znajduje się jedne z najstarszych kamieniołomów. Uruchomiony w czasach imperium rzymskiego. Pozyskany z kamieniołomu kamień wykorzystano min do budowy Hagia Sofi w Stambule, pałaców Weneckich, elementów w Białym domu czy Parlamentu w Budapeszcie. Nie można zapomnieć również że kamień z Vrnika spotkać można w Dubrowniku.


Szukając informacji na temat historii klasztoru wspomagałam się :
http://www.badija.hr/hr/povijest.html

Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...