Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia chorwacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia chorwacka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2020

Varenik, płynny skarb, który uczy cierpliwości.

Znali go już Egipcjanie, starożytni Grecy czy nawet Persowie. Wspomina o nim Nostradamus. Rzymscy żołnierze wyruszając na podbój kolejnych ziem, zabierali go ze sobą aby dodać sobie nim energii. Są tacy , którzy twierdzą, że jest silnym afrodyzjakiem, podawano go min nowożeńcom przed nocą poślubną. 

Cóż to takiego?  To Varenik. 

Pierwszy raz zetknęłam się z ta nazwą gdy szukałam informacji o chlebie  nieszczęśliwej miłości czyli lumblija. O niej przeczytacie tu. Varenik to składnik, bez którego żadna lumblija obejść się nie może.

Wracajmy więc do wspomnianego specjału. Najprościej mówiąc jest to mocno zredukowany moszcz winogronowy. Do jego wytworzenia potrzeba soku winogronowego z odpowiedniego szczepu i mnóstwa cierpliwości. Im słodsze winogrona tym intensywniejszy smak w końcowym produkcie. Przygotowuje się go głównie z ciemnych odmian  , choć na Korčuli popularny jest varenik z białych gron. 

Tradycja wytwarzania Varenika,, przetrwała na południu Dalmacji choć wytwarza się go głównie na Braču, Korčuli, Pelješcu i Visie. Receptura nie jest skomplikowana , choć metody produkcji zwykle przekazywane są pokoleniowo. 

Szczepy z których zwykle produkuje się ten syrop to plavac mali, babić, crljenak kaštelanski i odmiana biała Maraštine.

Varenik jest ceniony jako przyprawa już od czasów starożytnych, jest najstarszym dodatkiem do żywności w rejonie Morza Śródziemnego. Obecnie używa się go jako słodzika, zamiennik cukru do ciast, doskonale sprawdza się w brodetach, świetnie pasuje do dań z pomidorów, wydobywając ich słodkość, dodaje się go do pašticady i jako bazę do mięsnych sosów. Ja w swojej kuchni podkręcam nim dania mięsne , a kaczka w czasie pieczenia, smarowana varenikiem , nabiera zupełnie innego wymiaru. 

Badania dowodzą, że varenik ma działanie przeciwutleniające, polifenole w nich zawarte mają silne działanie antyoksydacyjne. Można więc powiedzieć , że varenik to nektar młodości.

Jak opisać varenik? Gęsty, aksamitny, o miodowo-karmelowym smaku z wciąż wyczuwalnym smakiem winogron. Ma konsystencję syropu, choć zbyt długo redukowany przybiera też formę czegoś na kształt miodu. Jest słodki i pachnie winem. W skutek długiej redukcji słodycz jest skoncentrowana , a temperatura, w której się go przygotowuje pozwala zachować większość minerałów. Im starszy ty lepszy, nabiera szlachetności niczym dobry ocet balsamiczny. Nie ma terminu przydatności, po prostu się nie psuje, nie ma potrzeby przechowywać go w lodówce  , wystarczy ciemne miejsce.

 A dlaczego uczy cierpliwości? Czas, tego najbardziej potrzeba przy jego produkcji. Winogronowy sok potrzebuje dużego garnka o grubym dnie, temperatury nie wyższej jak 60 - 65 stopni i świętego spokoju. Redukcja trwa od 10 do nawet 20 godzin. w trakcie redukowania trzeba pamitać jeszcze o zbieraniu powstającej na powierzchni piany, tak aby płyn był czysty.                                                      

Z 10 litrów soku powstaje zwykle około 2,5 litra gotowego produktu. Taka ilość swobodnie wystarczy sporej rodzinie na cały rok.                                                                                                                      

Po wystudzeniu należy przelać do ciemnej butelki nie zakręcać zbyt mocno , a nawet przez pierwszy miesiąc przykryć jedynie gazą , dać mu pooddychać. A potem cieszyć się jego niebywałym smakiem.  Warto pamiętać aby winogrona były jak najsłodsze, w oryginale daje się również lekko podsuszone winogrona. Jeśli nie macie prasy do wyciskania winogron to czeka was sporo pracy przy wyciskaniu soku , u mnie od lat pomaga mi  w tym pielucha terowa i wymyślny system garów i durszlaków. Mieszkańcy południowej Dalmacji zapewne obruszyli by się, ze nazywam mój winogronowy specjał  varenikiem, ale myślę, ze się na mnie nie pogniewają. Swoja drogą nie mam zielonego pojęcia jaka odmiana winogron rośnie w moim ogrodzie, wino wychodzi z nich całkiem zacne.                             Jeśli nie macie możliwości zrobienia go w domu, to rozważcie przy kolejnej wizycie na Braču, Korčuli czy półwyspie Pelješac zakupu choćby najmniejszej buteleczki tego specyfiku. Od razu uprzedzam tani nie jest. Oryginalny produkt to koszt około 50kn za 100 ml. Jest jednak wart swojej ceny. Szukajcie w winnicach i sklepach winiarskich. 

29 września 2020 roku w Dzienniku Ustaw Unii Europejskiej opublikowano, że  "Brački varenik" otrzymał europejskie chronione oznaczenie geograficzne. Został wpisany do rejestru Chroniona nazwa pochodzenia i Chronione oznaczenie geograficzne, tym samym varenik wstąpił do zaszczytnego grona 26 chorwackich produktów z tym oznaczeniem. 


To mój własny, redukowany 15 godzin varenik. Cenny niczym złoto. Powstał z 4 litrów soku, niecałe pół litra.

W trakcie redukcji

Trzymamy temperaturę 

Po przejściu przez skomplikowany system wyciskarek , sok gotowy do gotowania


Z tego powstanie słodycz w płynie




Zdjęcie ze strony

sobota, 25 kwietnia 2020

Posmakować wyspy. Słów kilka o kuchni. Przepisy



Gdy odwiedzam jakieś miejsce to lubię posmakować miejscowej kuchni.Mam taki cytat, choć nie pamiętam gdzie go przeczytałam "Spuścizna kulinarna jest równie ważna co zabytki architektury. Czyż porządny owczy ser jest wart mniej troski niż rzymska kolumna ? "  Trudno się z tym twierdzeniem nie zgodzić.
Kuchnia chorwacka jest bardzo zróżnicowana. Odnajdziemy tu wpływy włoskie czy dalekowschodnie. Burzliwa historia tego regionu miała niebywały wpływ na kulturę kulinarną. Jakby tego było mało każdy z regionów ma swoje charakterystyczne dania, wręcz endemiczne. Niektóre , znane w całej Chorwacji nabierają zupełnie innego charakteru w zależności od miejsca, w którym je przygotowano. To tak jak z naszym bigosem, niby kapusta z mięsem a dyskusja na temat składników potrafi doprowadzić do kulinarnej wojny. Mogłabym o jedzeniu długo i namiętnie opowiadać , bo lubię jeść. Dziś tylko w kilku słowach, które będą zachętą do kulinarnych podróży.
O miejscach godnych polecenia w Vela luce przeczytacie tutaj.
Zwykle wyszukuję jakieś miejsce z dala od utartych szlaków, choć zdarza się wpadać do lokali bardzo turystycznych. Są to knajpy gdzie nie trzeba wydawać fortuny na wielki talerz z fantazyjną i minimalistyczną potrawą, a raczej miejsce gdzie można zjeść solidnie, lokalnie i za przystępną cenę.
Nie raz nacięłam się na paskudne jedzenie za milion monet a innym razem w lokalu przypominającym spelunę, zjadłam posiłek życia.
Z racji tego, że lubię zaglądać w dziury, zbaczać ze szlaków i zaglądać w ledwo uchylone drzwi zdarza mi się trafić do kulinarnego raju.
Ale trzeba przyznać , że najlepsze potrawy jadłam nie w popularnych lokalach a w domach zaprzyjaźnionych Chorwatów.
Podrzucę Wam kilka przepisów na potrawy , które mnie zachwyciły, które w większości możecie przygotować w domu albo w czasie pobytu na wakacjach w Chorwacji.
Zwykle , były to niewyszukane , proste dania przygotowane tak jak robi się to w danym domu. Rozmaryn z przydomowego ogródka, bazylia uszczypana z tarasowej donicy , ryby z porannego połowu. Wszystko świeże i lokalne.
Często bywa tak , że w czasie wyjazdu poszukuję potrawy idealnej. Tak było z zupą rybną. Szukałam idealnej, prostej i nie tak wyszukanej jak francuskie bouillabaisse.
Pamiętam , że zaczęliśmy od jednej z popularniejszych restauracji w miasteczku. Wielki kucharz na dachu zapraszał, polecali ją w przewodnikach więc poszliśmy. Gdybym miała swoją przygodę z zupą rybną oprzeć na tym jednym spotkaniu, to zapewne nigdy więcej już bym jej nie ruszyła.
Smak wyciśniętej ściery,  kolor brudnej wody zabarwionej na żółto i na dnie kilka ziarenek ryżu. Masakra.
Ogólnie rzecz biorąc przykre kulinarne doświadczenie.
Szukałam idealnej zupy długo, trafiałam na lepsze , zupełnie nijakie ale nigdy na tak złą jak ta pierwsza.
Aż trafiliśmy na idealną. Esencjonalna, pachnąca, o smaku morza i oliwy. Doskonale zbilansowana, słodkawa od cebuli i lekko cierpka od soku z cytryny.
Nie była to jednak typowa restauracja.
Gavuni.


 Koniecznie musicie spróbować sałatki z ośmiornicy  którą też spotkać można w przeróżnych wersjach, ja zwykle jadam w dwóch odsłonach z pomidorami lub z ziemniakami. Obie wersje wyśmienite.
Pamiętam moje pierwsze spotkanie z ośmiornicą na talerzu. Mimo, ze nie boję się próbować nowych rzeczy to do tego morskiego stwora podchodziłam z rezerwą. Trafiłam właśnie na taką z pomidorami, dużą ilością pietruszki, czerwonej cebuli i kaparów. I jak warzywa nie stanowiły najmniejszego problemu to tę pierwszy kęs nieznanego mięsa był ciekawym doświadczeniem. Odrobinę odstraszały macki, wyraźnie widziane  w  potrawie. Ale udało się i ośmiornica stała się jednym z moich ulubionych morskich mieszkańców, którym zajadam się w czasie pobytów na wyspie. I nie , nie smakuje jak kurczak, bo taką kiedyś otrzymałam odpowiedź gdy zapytałam do czego można ja porównać .
Tę z ziemniakami spotkacie raczej w domach niż jako danie restauracyjne.

Z taki dań a raczej przystawek niezwykle popularna jest blitva czyli po naszemu burak liściowy. Podawany jako dodatek do ryby , przyrządzony z czosnkiem jest bardzo fajnym daniem. Czasami a restauracjach znajdziecie blitve w przekąskach czyli predjelo. Ku mojej ogromnej radości to warzyw uprawia się również w Polsce. Jeśli macie ogródek to uprawa jest bardzo prosta a przygotowana w domu z oliwą i czosnkiem smakuje równie dobrze jak ta zjedzona w Chorwacji.
Częstym dodatkiem do ryb jest kupus -raštika . Ciężko dokładnie powiedzieć co to jest . Na pewno odmiana kapusty. Coś pomiędzy brukselką a jarmużem. W polskim nazewnictwie jest to kapusta galicyjska. Rośnie na wysokich łodygach , liście przypominają jarmuż ale są mniej pomarszczone. Najczęściej spotkacie kupus w przydomowych ogródkach. Rośnie od wczesnej wiosny aż do zimy. Ja osobiście najbardziej lubię go z ziemniakami.
Ryba jadam w Chorwacji tak często jak się da. W restauracjach ceny ich bywają zawrotne, dlatego warto dowiedzieć się gdzie w okolicy można kupić świeżą rybę i przygotować ją samemu.
Co jeszcze warto zjeść ? Na pewno czarne risotto (chor. crni rižot ), barwione atramentem kałamarnic.
Gavuni, maleńkie ryby smażone w całości , które są idealnym dodatkiem do piwa.
Są też takie potrawy , które spotkacie niezwykle rzadko i musicie mieć sporo szczęścia aby ich posmakować.
Tak było w przypadku dania, które jadłam tam tylko raz a na samo wspomnienie cieknie mi ślinka. Mimo, że wyspa jest naprawdę niewielka to są potrawy które robi się tylko w jednym miasteczku.
O choćby žrnovski makaruni, lumblija,czy brodet od gera i grozja. (gera i grozja to nazwy potoczne , czyli girice i groždže )
Och brodet. Zapewne w Chorwacji nie raz spotkaliście się z tym słowem. Brodet to esencjonalna potrawa z ryb, jadana na całym chorwackim wybrzeżu. Przyrządza się ją z morskich ryb i znawcy twierdzą, że najlepszy jest wtedy gdy gatunków jest w potrawie kilka. Obowiązkowo w skład brudetu wchodzą pomidory i cebula. Jest to danie jednogarnkowe.
Ten , który dane było mi jeść zaskoczył składnikami.
Bo oprócz drobnych rybek , giric, w tym niezwykłym daniu znajdowały się winogrona. To danie podaje się jedynie w Blato i najczęściej w czasie winobrania. Połączenie ryb i słodkich winogron okazało się naprawdę doskonałym zestawem. Nigdy wcześnie nie spotkałam takie zestawienia i gdy moja gospodyni Rosa przyniosła nam wieczorem ten specjał zerkałam do garnuszka z pewną niepewnością. Danie był fantastyczne , po raz kolejny okazało się, że warto zaryzykować. Następnego dnia było jeszcze lepsze.
Och ile jeszcze było tych kulinarnych przygód. Niektóre, wręcz niebezpieczne , przynajmniej dla mnie.
Był taki słynny wypad do Dubrownika, który omal nie zakończył się dla mnie wizytą w szpitalu. Okazało się, że jestem uczulona na mięczaki, czego wcześniej nie podejrzewałam i sałatka z mulami wywołała u mnie reakcję alergiczną, na tyle silną , że odcięło mnie od powietrza. Na szczęście zadziałały leki , które mój szwagier zdobył w aptece. Strachu było sporo a uraz do mięczaków pozostał do dziś. Tak więc przepisów na mule nie będzie.
Kuchnia na wyspie jest raczej prosta, zwykle ograniczona tym co jest akurat dostępne. Na szczęście Blato jest spichlerzem wyspy, to tutaj uprawia się większość warzyw, które sprzedaje się w okolicy.. Przydomowe ogródki pełne są krzaków pomidorów czy papryki. Morze pozwala uzupełnić dietę w białko i gdy ryb jest mało na stołach goszczą różne mięczaki, które znaleźć można w płytkich przybrzeżnych wodach, zbiera się przyklejone do skał czaszołki, rodzaj ślimaka. Popularna na wyspie jest dziczyzna , której jednak nie uświadczycie w miejscowych popularnych knajpach.
Z ciekawostek kulinarnych, których dotąd nie odważyłam się spróbować są jeżowce. Nie raz miałam okazję widzieć jak ludzie zajadają się wnętrznościami tych kłujących morskich pomponów. To co się z nich wyjada to ikra, zwykle w intensywnie pomarańczowym kolorze.Można je jadać na surowo, prosto z morza, lub podać jako dodatek do makaronu. Z jeżowców to ja preferuję jedynie skorupy, ładnie wyglądają w misie z muszlami.



Czas na kilka przepisów, są to potrawy , które bez problemu możecie przygotować nawet w Polsce. Podstawą są tylko wysokiej jakości składniki i odrobina chęci. Wiele z produktów  , których nie znajdziemy w polskich sklepach z powodzeniem można zastąpić innymi , podobnymi.


Najlepsza zupa rybna

Składniki :
Najlepiej sprawdzają się do tej zupy nieduże ryby morskie, na wyspie jadałam głównie z witlinka (chor. mol) ryba z dorszowatych, zwykle przygotowuje się ja ze skorpeny (chor. škarpina ), labraksa (chor. lubin ). W naszych warunkach doskonale sprawdzi się dorsz.
Jeden spory dorsz, podzielony na 4 części, wypatroszony. Głowa wchodzi również w skład potrawy (ale możecie ją wyrzucić)
jedna duża cebula
marchewka
natka pietruszki
liść laurowy , kilka ziaren pieprzu ,
niewielki pomidor , choć nie koniecznie
ryż
oliwa z oliwek , ocet winny, woda ok 1,5 l , sól i pieprz.

Rybę gotujemy ok 15 min w towarzystwie marchewki, pieprzy i laurowego liścia i dwóch łyżek octu winnego. W tym czasie , pokrojoną w piórka cebulę dusimy w wysokim garnku,  na oliwie na złoty kolor. Do poduszonej cebuli przecedzamy rybny wywar. Dosypujemy ryż około 25 dag. Gotujemy do miękkości. Można dorzucić pomidora, dla koloru.
Kiedy zapytałam dlaczego do zupy dodaje się octu , powiedziano mi , że w ten sposób zapobiega się psuciu zupy.
Rybę można rozdrobnić i wrzucić do zupy, na wyspie ta ugotowana ryba stanowi jakby drugie danie , podawane w towarzystwie cebuli i oliwy z oliwek.

Riblja juha


Kupus - raštika sa krumpirom. Czyli po naszemu, kapusta z ziemniakami.



Kapusty galicyjskiej raczej u nas nie dostaniecie , ale swobodnie możecie wykorzystać do tego nasz poczciwy jarmuż. Na porcję dla 2 osób potrzeba :

Około 1 kg jarmużu
0,5 kg ziemniaków
sól , oliwa z oliwek

Liście kupusu (lub jarmużu) pociąć na paski , wycinając wcześniej twardy głąb. Wrzucić na osolony wrzątek i gotować aż liście zmiękną . W zależności od tego czy liście są młode czy stare czas gotowania jest różny.
Gdy liście zmiękną dodać pokrojone w kostkę ziemniaki. Gdy ziemniaki zmiękną , całość odcedzić , ugnieść tłuczkiem do ziemniaków. Przed podaniem polać oliwą i posypać siekanym czosnkiem.
Podawać jako przystawkę do ryby lub dania mięsnego.

Ośmiornica z ziemniakami 

Kupus 

Salata od hobotnice


Sałatka z ośmiornicy. Salata od hobotnice.


1 mała ośmiornica, sprawiona i ugotowana.Do sałatki sprawdzają się również ośmiorniczki baby ale jednak duża jest lepsze.   Dobrej jakości mrożoną ośmiornicę kupicie w Lidlu lub Biedronce. Świeża trafia się w Auchan lub Selgrosie (świeżą należy solidnie obić)
Kilka mięsistych pomidorów. Kroję je w kostkę , nie pozbywam się gniazd nasiennych.
2 średnie czerwone cebule , pokrojone w piórka
kapary , oliwa , sok z cytryny lub ocet winny czerwony.
natka pietruszki.
Kilka słów o gotowaniu ośmiornicy. Jeśli kupujecie ją mrożoną to przed gotowaniem nie rozmrażacie jej , tylko prosto z zamrażarki wrzucacie do garnka z zimną wodą i gotujecie do miękkości. Nie solimy wody a gadzinę układamy tak aby głowa była w dole a otwór u góry .  Jest to proces dość długi ale warto poczekać. Gdy będzie miękka pozostawiacie ją do wystygnięcia w wodzie, w której się gotowała.
Ośmiornicę pokroić i wrzucić do miski z pomidorami i cebulą, dodać natkę i kapary, doprawić. Przed podaniem warto ją schłodzić.
Jeśli kupujecie ją świeżą, to musicie solidnie obić wałkiem. Zwykle gdy jest świeżo złowiona, to obija się ją o skały. nie jest to najmilszy widok, ale w przeciwnym razie będzie potwornie twarda.
Niektórzy dają do gotowania korek od wina, ma sprawić , że mięso będzie bardziej miękkie. Nikt z moich znajomych tego nie potwierdził.

Świeżutka



Kilka osób się naje 



Jeśli interesuje was chorwacka kuchnia to warto kupić będąc na wakacjach książki kucharskie.
Osobiście polecam  książkę "Dalmatinska kuhinja " , której autorką jest Dika Marjanović - Radica.

Na polskim rynku wydawniczym warto wspomnieć o fantastycznej książce Roberta Makłowicza " Dalmacja, książka kucharska"
Jakiś czas temu ukazała się nakładem wydawnictwa National Geographic , we współpracy z firmą Podravka książka "Kulinarne podróże po Chorwacji.

Moja chorwacka kolekcja 


Szukajcie swoich smaków. Nie każdy jest amatorem owoców morza, nie wszyscy lubią ryby , są tacy, którzy nie ruszą jagnięciny inni nie tkną czerwonego mięsa. Są tacy , którzy przez całe wakacje żyją wyłącznie pizzą , ba, znam takich , którzy niemal na samym winie.
Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zaglądajcie w uliczki z dala od utartych szlaków, szukajcie miejsc gdzie stołują się miejscowi, zwracajcie uwagę na niepozorne szyldy, które nierzadko kryją  kulinarne nieba. A stołując się na wyspie , nie zapominajcie o wybornych winach z których słynie Korčula.



czwartek, 31 sierpnia 2017

Czarna wyspa białego wina . Historia winiarstwa na Korčuli.





Jeden z tysięcy winnych krzewów Korčuli

Odwiedzając Korčule trudno nie zauważyć zielonych, równych rzędów winnic. Zwłaszcza w okolicy Smokvicy , Čary i Lumbardy.
Niewielkie winnice rozsiane są po całej wyspie, raz jest to  kilka winnych krzewów w przydomowych ogródkach innym razem kilkanaście równych rzędów gdzieś na słonecznym stoku.
Niestety są to już tylko pozostałości po legendarnych winnicach Korčuli i mimo że wyspa wciąż może poszczycić się doskonałymi winami to złota era winiarstwa  skończyła się dawno temu.
Powoli jednak rodzi się nowe pokolenie winiarzy, którzy odchodzą od wielkich winnic a mimo to tworzą doskonałe wina z tradycyjnych wyspiarskich szczepów. Kto wie może własnie oni wprowadzą Korculę na salony i najwyższe półki wśród winnych gwiazd.

Kiedy dotrzecie na wyspę we wrześniu , nie raz spotkacie na swej drodze , niewielkie terkotliwe ciągniki wyładowane po brzegi fioletowymi kiśćmi miejscowych szczepów. Przed sklepami napotkacie auta zapakowane po sufit workami z cukrem. Jest to znak , że winobranie rozpoczęto. W wąskich uliczkach wieczorami i o poranku daje się wyczuć specyficzna woń winnych drożdży. W przydomowych konobach , pracuje młode wino. Sam proces fermentacji może być bardzo niebezpieczny a nawet doprowadzić do śmierci.
Opary procesu fermentacji winiarze mieszają z powstającym osadem złożonym z cząstek winogron i martwych drożdży. Wydzielający się w procesie dwutlenek węgla jest skrytym zabójcą winiarzy. Zdarzały się w historii winiarstwa wielokrotnie przypadki kiedy winny proces zbierał swe śmiertelne żniwo.
Ale pozostawmy smutne opowieści i sięgnijmy do czasów odległych , kiedy na Korčulę zawitała winorośl.

Jeszcze na krzaku a już się dobrze kojarzy



   Historia winiarstwa w tym regionie sięga czasów antycznych. Pierwszymi , którzy na korczulańskiej ziemi postanowili hodować winorośl byli Grecy.
  Winiarstwo towarzyszy człowiekowi od wieków. Już 3500lat przed Chrystusem na terenie Azji mniejszej , Mezopotamii i Zakaukazia ludzie zajmowali się uprawą winorośli.
Tam gdzie docierała i kwitła cywilizacja pojawiały się winnice.
  W VIII w p.n.e kryzys w świecie helleńskim zmusza Greków do opuszczenia rodzinnej ziemi i poszukiwaniu nowych , żyznych terenów będących w stanie zaspokoić potrzeby rozrastającej się społeczności.
   Pod koniec VI w na początku V kolonizują Korčulę , dwa największe ośrodki powstają na terenach wokół dzisiejszej Vela luki i Potriny. Greckie osady miały charakter miast portowych , ale doskonale kwitł tu również handel i rolnictwo. Winne krzewy hodowano na użytek własny.
Grecy nazwali Korčule Korkyra Melaina (czarna Korčula). 
  W IV i III w p.n.e Grecy zakładają kolejną kolonię tym razem w okolicy Lumbardy , dotarli tu z wcześniej skolonizowanej Issy ( dzisiejszy Vis). To właśnie tutaj na czerwonej piaszczystej ziemi zakładają pierwsze winnice . Mieszkający tu przed przybyciem Greków Ilirowie zajmowali się rolnictwem , a napływowi Grecy uprawą winorośli. O powstaniu i korzeniach winiarskiej Lumbardy , świadczą liczne archeologiczne znaleziska. Wśród nich najwięcej wnosi Lumbardska psefizma. To znaleziony przez mieszkańców Korčuli , na szczycie wzgórza Koldur , starogrecki kamienny dokument. Zapis miał na celu regulację własności pomiędzy mieszkańcami Korčuli a napływowymi Grekami. Jest to najstarszy kamienny dokument odnaleziony na terenie dzisiejszej Chorwacji , pochodzi z IV w p.n.e. Na kamiennej płycie zachowały się nazwiska 158 greckich osadników. Kamienny dokument znajduje się obecnie w muzeum Archeologiczny w Zagrzebiu.
  Wracając do wina i uprawy winorośli . W I w p.n.e na wyspę i do Dalmacji docierają Rzymianie. Rozpoczyna się wieloletnie panowanie Cesarstwa Rzymskiego na terenach obecnej Chorwacji. Rzymianie udoskonalili hodowlę winogron , postawili na rozwój rolnictwa. Ślady Rzymskiej obecności po dziś dzień odnaleźć można na wyspie. Wciąż natknąć się można na rzymskie inskrypcje , monety czy pozostałości rzymski domostw , należących do właścicieli ziemskich tzw Villa Rustica.
Winiarstwo i Korčula są ze sobą związane od wieków. Wyspa czerpała niemałe zyski ze swojego wina. Po upadku cesarstwa rzymskiego uprawą winorośli zajęli się min zakonnicy.
  Jak ważne dla wyspy były winnice może świadczyć min szereg zapisów w Statucie miasta , pochodzącym z 1214 r. Za zniszczenie winnicy , karano obcięciem ręki , a wciągu 15 dni należało wyrównać powstałe szkody. Przed 15.08 można było zebrać w winnicy jedynie niewielką ilość winogron , o wielkości 1 tovara , czyli jednego osła , a dokładnie tyle ile jeden osiołek był w stanie unieść . Można też było uzyskać specjalne pozwolenie tzw Rady narodowej ( odpowiednik rady miasta ) na wcześniejszy zbiór.

  Pierwszy z większych kryzysów w sektorze winiarstwa nastąpił w średniowieczu i był wynikiem nadprodukcji. Wenecjanie zakazali sadzenia winorośli i w ten sposób zastopowali rozwój wyspy.
Mimo to Korčula stała się ważnym ośrodkiem jeśli chodzi o uprawę winnych krzewów . 
W XIX w winnice stanowiły około 15% powierzchni uprawnej wyspy co dawało 4136 ha.
Winiarstwo miało się więc doskonale. W 1892 roku cios tej ważnej gałęzi gospodarki zadał parlament austrowęgierski . Przyznano Włochom przywilej na wywóz wina z Lombardii i Wenecji bez ograniczeń. Włosi stali się potęgą na rynku , spychając dalmackich hodowców na margines.
Wkrótce europejskich winiarzy dotyka kolejne nieszczęście . Filoksera , ta niewielka mszyca rozpoczęła swą niszczącą pielgrzymkę po winnicach Francji w 1868 r. W zaledwie 5 lat niszczy niemal zupełnie francuskie uprawy. Wyspiarskie winnice Dalmacji oparły się niszczycielskiej sile szkodnika. A frasncuscy winiarze odbudowali swoje winnice korzystając z krzewów pozyskanych z Bałkanów.
  Niestety w 1886 roku na Korčulę dociera inna poważna choroba Peronospora . Choroba grzybicza , najczęściej atakuje w maju kiedy jest wysoka wilgotność i chłodne noce.  Wyspiarze zaskakująco szybko poradzili sobie ze szkodnikiem i starty nie były tak wielkie jak we Francji. Po okresie wali nadchodzi złota era winiarstwa na wyspie. Korculanskie wina stają niezwykle popularne i pożądane na europejskich salonach.
Niestety w 1845 roku Europejskie winnice atakuje kolejna poważna choroba Pepelnica , rodzaj grzybów – mączniakowców. Ta choroba atakuje najpierw winnice Włoch i Francji by w 1855 r dotrzeć na Korčulę
W latach 1923 - 28 na Korčulę dociera filoksera , niestety tym razem jej wizyta jest najtragiczniejsza w skutkach. W wyniku zarazy zostaje zniszczone 97% upraw. Doprowadza do największego exodusu miejscowej ludności , która za chlebem wyrusza głównie do Ameryki południowej i Australii.
Kolejny exodus miał miejsce w latach 50-tych XX w. To wtedy zniknęły z korculańskiej ziemi kolejne winne krzewy , stopniowo zastępowano je oliwnymi gajami, które wymagały mniej poświęcenia a i były mniej podatne na wszelkie choroby.
Winnice , pielęgnowane czule powoli się odradzają . Ciężka wielopokoleniowa praca , przynosi efekty. Winne krzewy odradzają się a winiarze wciąż ulepszają wina. Korčula staje się  , królową białych win.
Najpopularniejsze szczepy Korčuli to Grk , Pošsip , Plavac mali. Na wyspie uprawia się również takie szczepy jak Cetinka , Maraština , Zlatarica Blatska i Bjela bratkovina.

Grk – to szczep charakterystyczny dla rejonu Lumbardy . Piszczysta czerwona ziemia stała miejscem idealnym dla tego gatunku wina. Nazwę Grk jedni tłumaczą jako pochodną od Greków , który winiarskie kolonie znajdowały się właśnie tutaj , inni przypisują nazwę charakterystycznej goryczy wyczuwalnej w winie. Ciekawostką jest to , że Grk jako jeden z niewielu szczepów posiada funkcjonalne żeńskie kwiaty , które w okresie kwitnienia potrzebują zapylacza . Najlepiej sprawdza się w tej roli Plavac mali i dlatego najczęściej spotyka się go w sąsiedztwie Grka.
Grk , to wino białe , o złocistym odcieniu, gorzkawe o niskiej kwasowości. Zawartość alkoholu 12-14%. Idealny do ryb i owoców morza.

Pošip – to chyba najbardziej znany i najwyżej ceniony szczep z Korculi . Uprawia się go głównie na słonecznych stokach i żyznych dolinach w okolicy Smokvivy i Cary. Jest stosunkowo młodym szczepem . Rósł dziko , odkryty zupełnie przypadkiem trafił do uprawy około 100 lat temu. Powstał najprawdopodobniej jako mieszanka szczepów Zlatarica blatska i Bratkovina bijela . Jest uważany za najbardziej przyszłościowy i najlepiej rokujący. Pošip jest wysoko procentowy , o złocistej barwie , doskonały do ryb i owoców morza.
Najbliższym przyjacielem Pošipa jest Rukatac , na wybrzeżu znany pod nazwą Maraština( zbliżona genetycznie do Chianti lub Malvazji) Doskonale komponują się wraz z Bijelom bratkovinom w winnych kupażach. Wraz z Pošipem jest częstym składnikiem popularnego deserowego wina proška.

Prošek – trunek dla amatorów ciężkich słodkich win deserowych. Powstaje z podsuszonych winogron szczepów Grk i plavac mali. . mocny jak na wino 15-19%. Proszek doskonale znosi sezonownie . Idealny do serów i deserów ale świetny również jako aperitif .

I jedyny czerwony w królestwie białych szczepów.
Plavac mali. Najbardziej znany i niezwykle ceniony szczep . znany w Europie już w XV w. Najlepiej udają się z winnic prowadzonych na stokach Bracu , Visu , Hvaru i Korčuli. Dużo uprawia się go na Pelješcu . Doskonały do dań mięsnych , ryb i serów.


Smokvica. Region Pošipa




Nie znam się na winach. Nic nie wiem na temat ich bukietów , kwasowości czy szlachetności szczepów. Wina albo mi smakują albo nie. Preferuję czerwone wytrawne , latem chętnie sięgam po białe w typie włoskiego proseco. Wino i tak najlepiej smakuje wtedy kiedy masz je z kim wypić. Celebracja niewielkich przyjemności przy lampce wina , podnosi je do rangi niebywałego wydarzenia. a kiedy jeszcze możesz to robić w gronie bliskich Ci osób , to staje się to małym wspólnym świętem.
Będąc na Korčuli nie sposób nie spróbować tych doskonałych miejscowych skarbów. Poszukajcie niewielkich winiarni , ukrytych w wąskich uliczkach miasteczek , lub wstąpcie do takich jak Toreta w Smokvicy. Gdzie nie tylko skosztujecie  szlachetnego Pošipa , ale i zapoznacie się z eksponatami małego muzeum. Osobiście Pošip mi nie posmakował. Może trafiłam na gorszy rocznik.

Ja cenię sobie najbardziej wypijaną wieczorem lampkę słomkowego domaćega vina , które serwuje mój przyjaciel na swej niewielkiej parceli. Mam stamtąd nie tylko najlepszy widok na zachodzące nad Adriatykiem słońce , ale również doskonały posiłek i towarzystwo. Lubię tam wracać, bo wracam tam jak do domu po długiej podróży.




Na zdrowie. Živijeli






piątek, 7 kwietnia 2017

Vela luka . Gdzie zjeść i się napić. Subiektywnie


Kuchnia chorwacka oferuje smakoszom naprawdę wiele. Od doskonałych dań mięsnych po fantastyczne owoce morza. A dodatkowo niezliczoną ilość dań z makaronu czy prostych potraw z warzyw.
Wybór ogromny , ale znaleźć miejsce gdzie można ich skosztować wcale nie jest łatwo.
Vela luka ma kilka lokali wartych polecenia.
Gdzie dobrze zjeść , oto mój subiektywny poradnik po lokalach

Konoba Bata - To miejsce chciałam odwiedzić już dawno, okazja nadarzyła się w tym roku (2021) Niewielki lokal na piętrze starej kamienicy tuż przy miejscowym parku. Mała loggia z oknami wychodzącymi na wspominany park jest idealnym miejscem na spędzenie miło czasu w dobrym towarzystwie.
Lokal prowadzi dobry przyjaciel Olivera Dragojevića, a sam pieśniarz był stałym gościem w czasie swoich pobytów w Vela luce. 
Lokal do tanich nie należy ale trzeba przyznać, że karmią tu doskonale. Podają tu fanatstycznie przygotowane ryby i owoce morza. 
Adres: Ulica 58 , lokal działa w godzinach 17 - 23






Konoba Lučica - klimatyczny rodzinny lokal , ukryty w jednej z miejskich uliczek. Ukryte z bramą zacienione patio z wielkim malowidłem , które przedstawia swojska biesiadę jest idealnym miejscem na romantyczny wieczór we dwoje lub  w gronie przyjaciół. Restauracja działa w sezonie od 20 maja do 1 października , otwarta jest od godziny 17 do północy. Warto spróbować dań z grilla , domowego wina i rakiji i świetnych miejscowych przystawek - predjelo.
Adres : Ulica 51 , broj 4
[Edit 2021] miejsce wciąż bardzo klimatyczne jednak jakość jedzenia znacznie spadła. Przy takich cenach spodziewałam się utrzymania poziomu. Zawiodłam się. A może poprostu kucharz miał gorszy dzień?




Restauracja Dalmacja - restauracja mieści się w małym hotelu o tej samej nazwie. Jeśli nie macie ochoty robić sobie sami śniadań , będąc w apartamentach tutaj od 7 do 10 bez problemu zjecie poranny posiłek. Od 12 do 23 możecie skosztować miejscowych specjałów. Nie są to może dania najwybitniejsze ale smaczne.
Adres Obala 4, broj 22

Bistro Beppo - lokal oddalony od centrum miasta, w pobliżu hotelu Posejdon. Oferują kuchnię dalmatyńsko - meksykańską. Może się wydawać to dziwnym mariażem ale jest smacznie i bardzo przyjemnie. Wnętrze może lekko oszołomić ale ma swój niezaprzeczalny urok.
Latem lokal otwarty jest od 8 do 24,
Adres  Obala 1 , broj 1
strona restauracji


Konoba Feral-Grill. - fajny klimatyczny lokal. Działa od 15 maja do 15 września. Choć bywały lata że nie otwierany był wcale albo sporadycznie. Szkoda , bo można tam posiedzieć częściej w towarzystwie miejscowych niż turystów. Polecam dania z grilla.
Adres Obala 2, broj 39.

Jeśli chodzi o dobrą pizze to jak dla mnie jest tylko jedno słuszne miejsce.
Pizzeria Alfa - Można tutaj po za pizzą zjeść doskonałe makarony , lekkie sałatki , napić się piwa , wina czy miejscowych destylatów. Ale jest to pizzeria i pizzę mają po prostu mistrzowską. Fantazia i Croatica to ich dwie doskonałe pozycje. Obowiązkowo do spróbowania. W od czerwca do końca sierpnia lokal działa od 11 do 24 , w pozostałe miesiące otwarty jest od 17 do 24.
Adres Obala 2, broj 9
Pizza Croatica 

Pizza Fantazia 


Fajne  miejsca to jeszcze :
Caffe bar i pizzeria Casablanca - pizza średnia , ale wieczorami miejsce zmienia się w dyskotekę i fajne miejsce na drinka.
Pizzeria Nautica - właściciel przesympatyczny , natomiast niestety obsługa i żarcie pozostawiają wiele do życzenia , a ceny nieadekwatne do tego co proponują. Fajne miejsce aby napić się piwa czy wina.
Konoba Ribar - mówią że żarcie super ,ale ja tam tylko na piwko :)
Caffe Bar Inglezo - tuż obok Ribara , tam rano w trakcie zakupów wpadam na kawkę . Piękny widok na zatokę i wysepkę Osjak.
Nietuzinkowe wrażenia zapewni wam jeszcze Tonći Miletić - Gulin. W kamiennym domu położonym na trasie z Vela luki do pola namiotowego Mindel Camp , około 5 km od miasta , skosztować można prawdziwej dalamtyńskiej kuchni. A co najważniejsze tutaj można posłuchać śpiewów na żywo. Właściciel jest głównym tenorem w Klapa Ošjak . Klapa działa już od 40 lat .
Posłuchać można jej tutaj
Lokal jest otwarty od maja do września , w godzinach wieczornych. Dostać się tam można samochodem lub rowerem. No chyba że ktoś lubi długie spacery to może udać się tam piechotą.
Osobiście jeszcze tam nie dotarłam , bo mam swoje miejsce znacznie bliżej miasteczka.


Przejdźmy do naprawdę ekstra miejscówki. Nie jest to restauracja , tylko położony wśród oliwek i sosen mały brzydki domek z wielkim grillem , cudownym właścicielem i doskonałym domowy jedzeniem.
Trafiłam tam zupełnie przypadkiem i od lat stołuję się tam kiedy tylko mogę. Właściciel stał się moim przyjacielem u którego zawsze znajdzie się dla mnie miejsce i kieliszek domowego napitku. We wrześniu można oglądać z nad suto zastawionego stołu najpiękniejsze zachody słońca.
Takie zachody słońca tylko we wrześniu


Perica , bo tak zowie się ten człowiek , przygotowuje proste dania z domowej kuchni. Grillowane ryby , mięsa i owoce morza. Nigdzie nie jadłam tak doskonałej sałatki z ośmiornicy czy prostej zupy rybnej. Nie sili się na wystawne potrawy , tylko proste żarcie.
Drewniane stoły , ustawione w cieniu wielkiego rogača* sa doskonałym miejscem na biesiadowanie do późnych godzin nocnych.
Cenowo raj.
[ Edit 2021]
w tym roku mój przyjaciel zaniechał prowadzenia wyszynku dla turystów. Trochę szkoda, ze nie będzie Wam dane spróbować wybitnej kuchni. 
 


A co zjeść ?
Ryby i krewetki z grilla 

Palamida , makrela , kawałki barakudy

Prosta zupa rybna . Jak dla mnie specjał nad specjały

Sałatka z ośmiornicy , wersja z pomidorami.

Sałatka z ośmiornicy , wersja z ziemniakami.

Kupus z ziemniakami. Kupus to  endemiczny rodzaj kapusty.




*(szarańczyn strąkowy, czy też drzewo chleba świętojańskiego tudzież korab)

Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...