sobota, 13 stycznia 2018

Vela luka. Kilka słów o mieście nad zatoką.

Po burzy



Vela luko moja, ti si moja sjena
I dakle god dišem budi mi laterna
I što god sam daje ja te čutim više 
I što više starim dolazim te ti bliže

Vela luko moja tvoje ime nosim
Pa neka su side svud po mojoj kosi
Koliko te volim nek ti reče plima
Koliko u meni svaki dan te ima

Vela luko moja dok ja mislim na te
Pružaš mi na dlanu sol ko dijamante
Koliko te volim nek ti reče plima
Koliko u meni svaki dan te ima  *


Ta mała miejscowość na górzystej Korčuli , położona nad zatoką , może nie jest szczególnie urokliwa ale niewątpliwie potrafi zauroczyć na lata.
Może nie posiada fascynującej i pięknej starówki tak jak Korčula , ale kilka naprawdę uroczych miejsc , które trzeba jednak odkryć samemu. Nie jest tak oczywista jak wspomniana stolica wyspy. 
Mnie to małe portowe miasteczko przyciąga , spokojem i urokliwymi zakątkami , w których można się odciąć o świata.
Teraz Vela luka to turystyczna miejscowość z hotelami , apartamentami i luksusowymi willami pod wynajem a jeszcze w latach 50 –tych , XX w trudno było szukać informacji o niej w przewodnikach turystycznych.
Działała tu prężnie stocznia i przetwórnia ryb , z której puszkowane sardynki wyruszały na podbój świata.
Historia tego miejsca zaczyna się jedna dużo , dużo wcześniej .
W grocie nad miastem odnaleziono ślady człowieka. Przypuszcza się, na podstawie badań , że pierwsi ludzie pojawili się tutaj w neolicie. Przynajmniej według ostatnich znalezisk, choć wciąż nie dotarli badacze do najgłębszych warstw w jaskini. Więcej o jaskini tutaj.
Vela Spila , Jakasova spila w pobliżu Žrnova oraz Gudnje na Peljescu to groty , które tworzą tzw kulturę velalucką średniego neolitu.

Jedną z najliczniejszych i niezwykle ważnych społeczności , które miały wpływ na rozwój wyspy i regionu byli Ilirowie , którzy pojawili się tutaj na przełomie II i I w p.n.e. Osiedlali się w strategicznych punktach na licznych okolicznych wzgórzach np. Glavica w Gradinie, Kopila i wielu wielu innych. Zajmowali się uprawą ziemi , rybołówstwem oraz hodowlą min koni. Byli świetnymi szkutnikami i trudnili się niekiedy piractwem.

Później okolicę zasiedlili żołnierza Octaviana Augusta. Licznie osiadlający się rzymianie mieli widoczny do dziś wpływ na gospodarczy rozwój tego regionu. Rozwinęło się rolnictwo i rybołówstwo , pojawiają się pierwsze winnice.
Pozostałosci rustykalnych willi i bogato zdobionych nagrobków , można odnaleźć na wyspie również współcześnie . Spotkacie je w miejscowości Poplat ( crkva od Karmena) , Potrina- Mirje, czy wyspa Gubesa , leżąca na wodach zatoki w Gradinie

Historia współczesnej Vela luki rozpoczyna się w XVIII w. Z początku maleńka rybacka osada uzależniona od pobliskiego Blato , jest w zasadzie tylko rybackim portem. Osada powstała w pobliżu niewielkiego kościółka pod wezwaniem św Wincentego - Crkva sv Vicenza .




W 1828 r wieś ma już swojego naczelnika i powoli zaczyna dążyć do tego aby uniezależnić się od Blato. W mieście w tamtym okresie mieszakło 109 rodzin , potomkowie tych rodzin żyją do dziś.
1849 roku ostatecznie Vela luka stała się niezależnym miastem i odrębną parafią ( Żupa Vela luka ) z nowym kościołem .W 1857 r rusza szkoła powszechna . Szkoła średnia zostaej otwarta dopiero w XX w. 
Miasto dość szybko zaczęło się rozwijać w 1892 roku wybudowano młyn parowy, 1898 rusza pierwsza fabryka ryb w puszkach, powstaje tłocznia oliwy, w tym samym roku Vela luka zostaje miastem gminnym. Opcina Vela luka.
W XIX w nastąpił rozwój winiarstwa , które stało się jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki wyspy. Wszystko do czasu najpierw wprowadzenia 1891 roku ograniczeń przez rząd Austro-Węgier ,a kilka lat później ataku filoksery , które to czynniki doprowadziły do znacznego upadku winnic i nie jednej fortuny na wyspie.
W tym okesie miała miejsce największy exodus ludności z tego terenu do krajów Ameryki Srodkowej i Australi.
I wojna światowa doprowadziła do jeszcze większego zubożenia miejscowych.
W międzywojniu miasto powoli zaczęło się odradzać . Rozwój rolnictwa , upraw oliwek i odnowienie winnic oraz produkcja sardynek na wielką skalę znacznie podniosło standard życia .
II wojna światowa nie była już tak łaskawa dla wyspy. Velaluczanie aktywnie działali w ruchu oporu. Wyspa najpierw była okupowana przez wojska Włoch (1941-43) , po nich wyspę przejęli Niemcy.
Tuż przed wkroczeniem Niemców spora część mieszkańców uciekła do Egiptu do EL Shatt. Opór mieszkańców przyniósł niestety ofiary śmiertelne , łącznie poległo w walce z okupantem 284 głównie młodych ludzi. Wielu zostało ciężko rannych i co za tym idzie kalekich.
Miasto poniosło ogromne szkody materialne.
Ciekawostką z tego okresu jest to , że w Vela luce schronienie znalazło około 100 Żydów, którzy uciekali przed Holokaustem .
Ofiary wojennej zawieruchy upamiętnia pomnik dłuta Mirko Ostoje, pomnik znajduje się w samym centrum miasteczka.
Po wojnie miasto zaczyna inwestować w przemysł . Działalność rozpoczyna stocznia Greben , a przetwórnia ryb Jadranka buduje nowe hale i linie produkcyjne.
Setki nowych dróg, przystań promowa , dom uzdrowiskowy Kalos , gdzie leczy się do dziś choroby narządów ruchu,nowe hotele, dom opieki dla osób starszych , obiekty sportowe , to wszystko składa się  na nowe turystyczne oblicze miasta.
Coraz częście pojawiają się turyści z całego świata. W latach 50 –tych rozpoczyna się wielka przygoda archeologiczna, która trwa do dziś .
W 1968 roku zorganizowano wielkie artystyczne spotkanie, którego ślady do dziś mozna znaleźć w Vela luce. Artyści z całego świata , na przekór fali buntu i represji , które zalewały całą Europę i Amerykę jednoczyli się w tym małym miasteczku w komunistycznej Jugosławii i stworzyli serię niepowtarzalnych mozaik.
W 1978 roku miało miejsce jedno niespotykanych meteorologicznych wydarzeń , tzw meteorologiczne tsunami lu jak mówią miejscowi velika plima. Morze wdarło się do miasta na wysokość ponad dwóch metrów. Na nabrzeżu zniszczenia były ogromne , woda wpływała do domów i sklepów, małe łódki wyrzucała gwałtownie na brzeg. Po chwili woda cofała się zabierając ze sobą wszystko co napotkała na drodze. Jak to wyglądało możecie obejrzeć tutaj.
W czasach Jugosławii miasto jest rozwojowe i przyszłościowe.
Przetwórnia Jadranka zatrudniała w najlepszych latach ponad 450 osób, w latach 70 -tych przetwarzano około 1500 ton ryb. Zatrudniano przede wszystkim kobiety , które wykonywał nawet najcięższe prace od filetowani i etykietowania po przenoszenie beczek i naprawy linii produkcyjnej.
Powstała 1956 roku stocznia Greben budowała łodzie rybackie , niewielkie jachty, była również miejscem napraw nie jednego statku . Produkty stoczni do dziś można spotkać na nabrzeżu Vela luki.
Greben był również ( jeste zresztą do tej pory) producentem łodzi ratunkowych wykorzystywanych min na tankowcach.
Lata 90- te okazały się przełomowe dla tej przemysłowej miejscowości. 
Niestety paskudna i brutalna wojna na Bałkanach dotarła na wyspę . Stocznia przekazała nawet jeden ze swoich statków , który w 16.10.1991 brał udział w walce na kanale korculanskim przeciwko wojskom JAL. Źródła podają , że około 100 mieszkańców brało czynny udział w walkach o niepodległość.
Wyspa przez pewien czas była odcięta od świata , samowystarczalność wyspy nie była bez znaczenia . Żyzne pola w okolicy Blato zapewniały jako takie wyżywienie i mimo odcięcia mieszkańcy byli w zdecydowanie korzystniejszej sytuacji niż mieszkańcy oblężonych miast.

Dziś Vela luka to typowa nadmorska miejscowość, pełna miłych restauracyjek, kafejek , hoteli. Łagodne wody zatoki są idealnym miejscem dla licznych na Adriatyku jachtów. Przystań promowa zapewnia bezpośrednie połączenie ze Splitem , Hvarem i Lastovem. 
Pierwsze co rzuca się w oczy kiedy wpływa się do portu to zielono srebrzyste wzgórza. Nad czerwonymi dachami domów , tarasowo wspinają się po zboczach oliwne gaje - masliniaki. 
Życie miasteczka skupia się na nabrzeżu, liczne knajpki zapraszają do swych ogródków z których widok jest zawsze na wody zatoki.
Jeśli zabłądzicie gdzieś w wąskich uliczkach , natraficie na ukryte w podwórkach knajpki rodzinne, tajemnicze drzwi prowadzące nie wiadomo dokąd , pełne doniczek z ziołami i sukulentami schody prowadzące do kamiennych wnętrz starych domów. Ponad pierwszą i drugą linią starych kamiennych domów, powstają współczesne , mniej lub bardziej eleganckie domy pod wynajem. Zatraca powoli swój charakter sennej mieściny Vela luka. W sezonie jest tu gwarno i kolorowo, na ulicach słychać języki z różnych stron świata , bandery na jachtach maja barwy z tak odległych zakątków jak  Australia czy RPA.
Niemal każdego dnia przypływają drewniane łodzie wycieczkowe z których na nabrzeże wylewa sie kolejna porcja turystów.
A jednak wciąż są tu miejsca gdzie ten gwarny tłum nie dociera. Wystarczy wsiąść na rower  lub jesli lubi się wędrować wyruszyć w podróż w poszukiwaniu własnego małego raju.
W sezonie odbywa się tu wiele imprez mających na celu promować kulturę i kuchnię tego regionu.
W czerwcu odbywają się regaty wioślarskie św Jana , i nie ma w tym nic dziwnego bo działający tu od 1948 roku klub wioślarski Ošjak , może się pochwalić naprawdę wieloma sukcesami. Ostatni znaczący sukces należy do sióstr Jurković , które w 2016 roku zdobyły złoto w mistrzostwach świata juniorów.
W lipcu i sierpniu w centrum miasta odbywają się pokazy miejscowego tańca , koncerty muzyki klasycznej czy rybackie biesiady , na których można posmakować miejscowych specjałów. Miłośnicy  historii czy archeologi mogą zajrzeć do muzeum miejskiego w Centrum kultury , które oferuje kilka wystaw stałych min z artefaktami z Vela Spili.
Wierzcie mi, że jeśli się postaracie to odkryjecie w tym miasteczku nie tylko fantastyczne miejsca do wypoczynku czy delektowania się miejscowymi specjałami , ale też coś co będzie tylko i wyłącznie waszym prywatnym odkryciem.
To miasto to również ludzie, niezwykle przyjaźni i pomocni.
Jeśli marzy wam się poczuć prawdziwie senną atmosferę tego miasta wybierzcie się tutaj tuż przed sezonem lub zaraz po nim. Wpadnijcie tu w czasie winobrania lub zbioru oliwek.
Majowe dni są już długie i ciepłe , morze spokojne a na plażach po za mewami i dziećmi , które właśnie wyszły ze szkoły nie spotkacie nikogo. W czasie spacerów po nadbrzeżnych skałach za towarzystwo będziecie mieć tylko małe kraby i budzące się do życia cykady.
We wrześniu kiedy zmrok zapada szybciej , możecie podziwiać światła miasteczka tańczące na wodzie , i słuchać niosących się po morzu dalmatynskich pieśni.
W lipcu i sierpniu , porwie was wielobarwny tłum, do tańca zachęci muzyka z klubów na nabrzeżu.
Możecie godzinami spacerować wśród licznych oliwnych gajów, podziwiać małe kamienne kościółki stojące czasami w szczerym polu czy poszukiwać tylko dla siebie małych zatoczek ukrytych wśród skał i licznej roślinności. Wspinając się na pobliskie wzgórza zobaczycie najpiękniejsze panoramy.
Zakochajcie się w Vela luce.






Test łodzi ratunkowych , wyprodukowanych w stoczni Greben

Droga do ukochanych skałek























środa, 8 listopada 2017

Tradycje wyspy. Święty Marcin, patron winiarzy. Kolędowania na Korčuli





Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.korcula.net





Tuż po Wszystkich Świętych , 11 listopada na Korčuli obchodzone jest kolejne święto mocno wpisane w tradycję wyspy. Dzień św Marcina /sv Martina.
Kiedy już ciepłe i przyjazne wiatry ustępują tym zimnym , a brzegi wyspy atakowane są przez wzburzone morze nadchodzi tzw Martinovo ljeto. To czas kiedy żegna się lato a przygotowuje się na nadejście zimy.
W czasach przedchrześcijańskich był to okres spokoju i zgody.
Wspomina się o tym święcie często w kontekście zamkniętych, czasem feudalnych zgromadzeń lub wspólnot kościelnych.Świętowanie niekiedy przekraczało ramy moralności.
Kiedyś listopad był czasem winobrania, obecnie zbiory zaczynają się dużo wcześniej niż kiedyś. Był to czas pracy ale też i zabawy.
Na Korčuli powoli wraca się do świętowania imienin Marcina i do kolędowania.
11 listopada to święto wina, na ulicach miasteczek pojawiają się radosne grupki złożone z dzieci płci obojga , młodzieńców i mężczyzn , którzy z  śpiewem na ustach chodzą od domu do domu. Przy migotliwym świetle oliwnych lampek wędrują po mieście.
Jedna z najstarszych pieśni wykonywanych w czasie kolędowania jest pieśń z 1889 r , której treść opowiada o życiu i śmierci świętego.
Legenda mówi , że kiedyś jadąc konno napotkał żebraka i poruszony jego losem choć sam nie miał wiele , rozdarł swój płaszcz i połowę oddał biedakowi. W nocy ukazał mu się Jezus i powiedział " Cokolwiek uczyniliście najmniejszym z moich braci , mnie uczyniliście"  Marcin przyjął chrzest i prowadził życie przykładnego i skromnego chrześcijanina , obce były mu bogactwo i hipokryzja ówczesnego kościoła, czym nie przysparzał sobie zwolenników wśród hierarchów kościelnych. Marcin był również doskonałym winiarzem. We Francji gdzie spędził większość życia zwyczajem stało się picie młodego wina w dniu imienin patrona.

Evo vječnom Bogu hvala:
lijepa noć nam je procvala,
kada biskup Martin sveti
na nebesa Bogu uzleti.
Cić krepostih, kojih cvaše,
jer sveđ Boga se bojaše,
blaga srca, duše vijerne
hrabro ukroti sve nevjerne.
Od djetinjstva Bogu ugodi,
prem nevjernik da se rodi,
jer od deset godin' dana
htje uljesti u broj kršćana.
Od petnaestoga ljeta
međ' vojnicima poljeta.
I tad dobi slavnu cijenu
pri Isusu Gospodinu.
Jer na konju kad iđaše,
svojim plaštem on zapaše
Isus' istog' odrpana
licem prosjaka Ambijana.
I rad' toga vrla čina
vidi Isusa Gospodina,
ki mu se one noći ukaže
i milost mu svoju ukaže.
Tri godišta kad izvojšti,
od vojništva on se oprosti.
Posvetit se htjede Bogu,
u svećenstvu uze ulogu.
Rad vrijednosti svoje i znanja
visokoga njeg' zvanja
Crkva u kratko se osjeti,
biskupom ga hoti biti.
Izabra ga jošte mlada
za pastira Tursa grada,
gdje samostan on sagradi
i za vjeru mnogo uradi.
Samostance pak sakupi
živeć sveto s njima u skupi,
čudne stvari on učini:
..(nerazumljiv stih?)
Kad na svrhu Bog ga zovne,
on se vjerno Njemu ozovne.
Od anđelskih praćen kora
do nebesa gori dvora.
(Svi zajedno)
A sad kad su dovršila
Martinova sveta djela,
nas darujte, gospodari,
ki pjevasmo vam ove stvari.
Ako imate lojenice,
spomen'te se i nas djece,
nek' nam se srce obveseli,
a vi zdravi i veseli!
Amen.

Kolędnicy w ramach podziękowania otrzymują od mieszkańców drobne podarunki , dzieci głównie słodkości , suszone figi czy narancini ( kandyzowane w cukrze skórki pomarańczy), starsi zapraszani są nierzadko do domów na słodki poczęstunek i kieliszek wina.
Pieśni niosą się w uliczkach , śpiewy przenikają się wzajemnie i mało kto pozostaje obojętny i z rzadka tylko ktoś nie otwiera drzwi.
A i na takich mają przyśpiewkę , która wyśmiewa skąpstwo nieprzychylnych gospodarzy.
Dzieci po pewnym czasie rozchodzą się do domów a starsi jeszcze długo w nocy wędrują , śpiewając i racząc się młodym winem.
To również dzień spotkań z bliskimi , przyjaciółmi i znajomymi. Ten zwyczaj zresztą skutecznie przeniesiono na obczyznę i św Marcin staje się okazją do zacieśnienia wiązów na emigracji.
To niewątpliwie jedne z piękniejszych wciąż  żywych zwyczajów na wyspie. Bliżej mu do pogańskiego Bachusa niż chrześcijańskich obrządków. Radosne święto ku czci patrona winiarzy św Marcina obchodzone na pamiątkę dnia jego pogrzebu.
Na Korčuli piecze się również tradycyjne ciasto , rodzaj słodkiego chleba lojenica korculanska. Jest to wypiek przypominający lumblje z Blato.

Przepis na lojenice
 1 kg mąki
15 dkg suszonych winogron
1 1/2 dkg soli
20 dkg cukru
1-2 szklanki cukru waniliowego
10 dkg masła lub tłuszczu najlepiej smalcu oraz sloniny
otarta skórka z jednej cytrynu
10 dkg smalcu , ewt można użyć  20 dkg  masła
2 1/2 dkg drożdży
posiekane orzechy włoskie , lub migdały
12 dkg pinjola
trochę cynamonowego proszku

Z drożdży odrobiny mąki i części tłuszczu przygotowuje się zaczyn. Odstawia na kilka godzin do wyrośnięcia. Do zaczynu należy dodać pozostała mąkę oraz dodatki ciasto nie powinno być ani za miękkie ani za twarde . Odstawić do wyrośnięcia , w tym czasie zesmażyć słoninę na skwarki , które następnie dodać do ciasta . Podzielić ciasto na małe placki , odstawić jeszcze na chwile do wyrośnięcia a następnie piec około 45 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Lojenice najlepiej smakują jeszcze ciepłe.
Przepis pochodzi z książki Dalmatinska kuhinja - Dika Marjanović- Radica.

Częstymi słodkimi wypiekami w tym czasie są jeszcze fritule i prikle.

Burgundzkie przysłowie mówi "Na świętego Marcina pij wino a wodę pozostaw młynom" i tej prostej zasady należy trzymać się w ten dzień.

A oto jeszcze jedna z marcińskich pieśni

MARTINOVA PISMA
Evo našega Martina,
iz daleki' zemljah k nami,
priprav'te mu dobra vina,
blagovat će Martin s vami.
Martin će vam popivati
kano sokol biloj zori,
al' ga valja dočekati
u zelenoj gustoj gori.
Dalmacija ga (je) pozvala.
On poleti kano vila
iz daleki' tih zemalja.
Evo nam ga, Bogu hvala!
Martin neće vele stvari,
nego vina, pečenice.
Za ne povrć zakon stari,
blagovat će lojenice.
Martin neće da govori,
nego da se vrata otvori.
A vi nami otvorite
i u kuću nas primite.
A sad kad smo dovršili
Martinova sveta dila,
darujte nas, gospodari,
što vam kažu vaši stari.
A vi nami da budete,
lipe dare sad podajte,
dosta lita da živete,
mirni zdravi i bogati!
Sve vam raslo, sve vam cvalo
po sve vike vika. Amen.

Niedługo po św. Marcinie na wyspie świętuje się imieniny św Katarzyny.

Teksty marcińskich pieśni  zaczerpnęłam ze strony http://www.korcula.net.


Jeśli tekst wydał wam się interesujący , bardzo proszą abyście go udostępnili innym :)

niedziela, 22 października 2017

Oliwa. Płynne złoto Korčuli.



Kiedy z wyspy wyjadą już ostatni wielbiciele plaż i słońca. Kiedy w wąskich uliczkach miasteczek, coraz rzadziej czuć będzie charakterystyczny zapach pracującego wina, rozpoczyna się czas zbioru. Czas oliwek. Berba maslina.
Vela luka to oliwkowe zagłębie 80 % upraw na wyspie znajduje się właśnie w rejonie miasteczka. Na całej Korčuli obecnie jest około 200 000 drzew oliwnych.
Tarasowo ułożone , na stokach okolicznych wzgórz gaje oliwne, oddzielone od siebie charakterystycznymi murkami, są nieodzownym elementem krajobrazu wyspy.
Mimo, że uprawa oliwek jest mniej pracochłonna niż winorośli , to też wymaga pracy. Drzewa nalezy odpowiednio pielęgnować aby plon był obfity a zbiór opłacalny.
Mówi się, że korona drzewa powinna byś tak przycięta , aby przelatujący przez nią ptak nie zawadzał o liście. I rzeczywiście jeśli podejść bliżej do takiego drzewa  to korona jest rozłożysta , przestrzenna , wypełniona światłem, a jednocześnie w upalne dni daje uroczy cień pozwalający odetchnąć od piekielnego upału.

Jedno z wielu poletek rozsianych po całej wyspie

W 1957 kiedy to ostatni raz na wyspę dotarła filoksera,zniszczone zostało 70% upraw winorośli. Teraz słoneczne stoki , które kiedyś porastały winogrona , porośnięte są srebrzysto zielonymi oliwkami i makią.

Oliwne drzewa uprawiane są od tysięcy lat. Pierwsze ślady świadczące o tym, że uprawiano oliwki pochodzą z okresu 3500 lat przed Chrystusem, odnalezione ja na terenach dawnej Babilonii. Egipcjanie rozpowszechnili uprawę na cały przybrzeżny pas Afryki północnej a stamtąd już bilisko do Hiszpanii i dalej na ziemie basenu morza Śródziemnego.
O oliwnych drzewach , przeczytamy w greckiej mitologii ( Atena konkurując z Posejdonem o Ateny , podarowała miastu oliwne drzewko czy zapewniła sobie zwycięstwo ) , w Biblii - gdzie gaj oliwny stał się miejscem zdrady Judasza.

Chorwacja ma wielowiekową tradycję uprawy oliwek, uprawia się ją w całym pasie wybrzeża od Istrii aż po półwysep Prevlaka. W całym kraju obecnie jest około 5,5 miliona drzew , a gaje oliwne zajmują  15 500 ha. Odmian oliwek jest kilkadziesiąt, mniej lub bardziej znane.
Korculanskie oliwki nie są może tak rozpoznawalne jak np Kalamta z Grecji ,ale równie wyborne i cenione. Doceniono je w październiku 2016 r , od tego momentu korczulańska oliwa otrzymała prawo do znaku "chroniona nazwa pochodzenia". Prawo do oznaczenia ma oliwa pozyskiwana wyłącznie mechanicznie , z pierwszego tłoczenia , musi się charakteryzować ściśle określonymi wartościami organoleptycznymi i fizyczno -chemicznymi. Oliwa musi być tłoczona na zimno z dwóch miejscowych odmian Lastovka i Drobnica. Znakiem objęte sa produkty z terenu całej wyspy, spełniające wyżej wymienione warunki.
O tym jak ważną gałęzią miejscowej gospodarki jest uprawa oliwek , może świadczyć fakt, że prawa dotyczące upraw zapisano w statucie miasta Korčula już w 1214 r.
Wytrawni smakosze sa w stanie odróżnić nie tylko kraj pochodzenia , ale również region i odmianę.
Na Korčuli uprawia się głównie trzy miejscowe odmiany Lastovka, Drobnica i Oblica.

Oliwki po długim okresie suszy. Dają mniej oliwy ale znacznie wyższej jakości. Gwałtowne ulewy po suszach , mają fatalny wpływ na jakość oliwy. 


Drobnica- to najstarsza odmiana oliwek na wyspie. Najstarsza drzewa znajdujące się w okolicach Vela luki mają niekiedy 1000 lat.Mimo, swych właściwości, duża wydajność , odporność na choroby i suszę oraz dużą produkcję pyłków, które ułatwiają zapylanie innych odmian jest coraz mniej popularna, ze względu na na małe  owoce, które ciężko się zbiera.
Oliwa ma charakterystyczny pikantny smak i delikatną goryczkę, bardzo wydajna.

Lastovka - najpopularniejsza obecnie odmiana na wyspie , w okolicy Vela luki znajduje się 80% uprawy tej odmiany.
To tubylcza odmiana powstała najprawdopodobniej na skutek skrzyżowania odmian drobnica i oblica, lub jednej z nich z dziką oliwką.
Najstarsza drzewa mają zaledwie 250 - 300 lat.
Mimo, że nazwa wskazywałaby na związek z sąsiednia wyspą Lastovo, to właśnie tam odmiana ta rośnie najgorzej.
Nazwę otrzymała za względu na to , że gałązki i liście przypominają skrzydła jaskółki. Odporna na suszę , ale nie lubi niskich temperatur. Oliwa barwy zielonej, lekko trawiasty posmak , delikatnie pikantna.
W okolicy Žrnova i Pupnatu uprawia się odmianę Velika Lastovka.

Oblica (orgula) - nazwa pochodzi od okragłych owoców. Podobnie jak drobnica zaliczan do najstarszych odmian na wyspie. Odporna , owoce idealne do konserwowania. W  okresie suszy , liście tej odmiany zwijają się w charakterystyczną spiralę.


Pierwszym znakiem , że czas zbiorów nadchodzi to zmiana koloru owoców. zmiany nie zachodzą jednocześnie we wszystkich owocach, dlatego często widać na jednym drzewie oliwki w kilku kolorach. Od jasnozielonej , poprzez czerwoną do fioletowej czy wręcz czarnej barwy.
Wcześniej dojrzewają owoce starych drzew. Najwcześniej te na niższych gałęziach , najpóźniej te na szczycie drzewa.
Zmiana koloru jest znakiem , że w owocach zaczyn gromadzić się cenna oliwa.
Zbiory rozpoczynają się z końcem października i trwają do końca listopada. To kolejny czas po winobraniu , który sprzyja zacieśnianiu około sąsiedzkich więzi. To na tarasowych poletkach toczy się życie towarzyskie.
Tłoczeni rozpoczyna się z końcem listopada i trwa aż do stycznia. Moja zaprzyjaźniona rodzina z Vela luki posiada 40 drzew oliwnych. Z 350 kg oliwek , w dobrym roku pozyskuje się około 50 - 70 litrów wybornej oliwy.
W okolicy działają spółdzielnie olejarskie , gdzie zwozi się zebrane oliwki. Rodzina zabiera tyle oliwy ile potrzebuje , a nadwyżki pozostają w olejarni i zostają sprzedane. Zysk wraca do hodowców, niestety czasami na pieniądze czeka się aż do kolejnego sezonu. Oczywiście oprócz pierwej jakości oliwy exrtra virgine (ekstra djevičansko) , z pozostałych wytłoczyn pozyskuje się oliwę drugiego gatunku, doskonałą do kuchni.
Prawidłowe przechowywanie oliwy jest niezwykle ważne, najlepiej nadają się do tego przydomowe konoby, gdzie nie ma nagłych zmian temepratur ( około 15 stopni to idealna tem dla oliwy) i nie dociera słoneczne światło.

Jeśli chcielibyście posmakować jak wygląda praca przy zbiorach, od kilku lat organizowane są imprezy turystyczne , które  pozwalają doświadczyć na własnej skórze trudu zbieracza.
Agencje turystyczne organizują 7 - 10 dniowe pobyty , w czasie których zbiera się oliwki, zwiedza wyspę z przewodnikiem , wypływa na połów kalmarów, mieszka w prywatnych domach , kosztuje się miejscowej kuchni w najlepszym domowym wydaniu. Na koniec otrzymuje się litr oliwy , miejscowy destylat i inne drobne podarki. Cena około 400 euro.

W okół pozostałości po starym drzewie , rośnie kolejne pokolenie.

Pozostałość po kamiennych domkach. Spotyka się je w gajach oliwnych, służyły za schronienie i niekiedy nocleg w czasie zbiorów, czasami mieszkały tu owce. 

Masliniak nad Vela luką 

Droga wśród oliwnych gajów. Taką drogą poruszały się osiołki. Obecnie do większości działek dojechać mozna asfaltową lub szutrową drogą .

Stare drzewa przy klasztorze na Badiji. To pozostałość po ogrodach , które zostały zniszczone w czasach reżimu Tito


Naczynie do przechowywania oliwy. Eksponat z muzeum etnograficznego w Blato.

Kosze  umieszczano  na grzbietach osiołków. W ten sposób transportowano oliwki lub winogrona.

Naczynie z miejscowego kamienia , to datowane na około 2000 lat. Zakopane w ziemi , służyło do przechowywania oliwy

Drylownica do oliwek. Eksponat z muzeum Barilo w Blato.



środa, 18 października 2017

Tradycje wyspy. Blato i Lumblija.


Lumblija . Zdjęcie pochodzi ze strony https://tzo-blato.hr

Tradycje. Rodzinne , regionalne są nierozerwalną częścią każdej społeczności. Bywają tradycje i obrzędy znane i rozpoznawalne na całym świecie, bywają też takie , które znane są wyłącznie na niewielkim terenie.
Pochodząca z Blato Lumblija , jest własnie taką mało znaną poza wyspą tradycją. I choć brzmi zupełnie jak Kumpanija, to nie ma nic wspólnego z tańcem rycerskim.
Każdy , kto choć raz miał styczność z tradycyjna chorwacką kuchnią , mógł się spotkać z sopranikiem. Dość popularnym cienkim wytrawnym plackiem z warzywnym nadzieniem, który wypiekany jest w piecu opalanym drewnem. Nawet jeśli , ktoś nie próbował to chociaż słyszał. Ale czy znacie lumblije?
Tradycja wypieku tego słodkiego ciasta / chleba związana jest z Blato na Korčuli i ma już ponad 200 lat. Pojawiła się w czasie kiedy wyspa i Dalmacja okupowane były przez wojska Napoleona. Przez 9 lat stacjonowali na Korčuli , po czym ich miejsce zajęli Anglicy.
Według niektórych źródeł, nazwa lumblija pochodzi od francuskiego zwrotu "n'oublie pas" co tłumaczy się jako "nie zapomnij". Mieszkańcy Korčuli mówią o lumbliji "chleb niespełnionej miłości"
Z samym ciastem wiąże się legenda o miłości pięknej, młodej dziewczyny z Blato (choć są tacy , którzy twierdzą , że pochodziła z Vela luki) do francuskiego żołnierza - piekarza. Miłość nie akceptowana przez miejscowych, skryta, skończyła się wraz z odejściem wojsk. Młody żołnierz, wręczył swojej wybrance, słodki chleb ze słowami "n'oublie" , nie zapomnij. Pamięć ludzka bywa zawodna, wszyscy dawno już zapomnieli imiona nieszczęśliwych kochanków, pozostała tyko lumblija.
Mieszkańcy Blato sobie przypisują prawo do lumbliji, i choć podobne ciasta spotkać można na innych wyspach , to lumblija jest  tylko jedna, z Blato i  z Vela luki.
Ciasto to piecze się głównie jesienią , w okolicy Święta Zmarłych. Natomiast przygotowania do wypieku zaczynają się już latem , kiedy gromadzi się potrzebne składniki czyli migdały, orzechy, pomarańcze i cytryny. No i najważniejszy składnik varenik. Czym jest varenik? To poprostu gęsty syrop winogronowy. Przygotowuje się go z moszczu miejscowych szczepów. Podgrzewa do tem 60 stopni, usuwa powstała pianę i owoce z powierzchni, a pozostały płyn redukuje do 1/3 objętości. trwa to niekiedy 15 do 20 godzin. Varenik dodaje się nie tylko do ciast , ale równiez do potraw mięsnych.
Przepis na lumblije są na ogół w rodzinach przekazywane z pokolenia na pokolenie. Skrzętnie spisywane i niechętnie udostępniane.
Pod koniec października organizowane są Dni Lumbliji, każdy wtedy może wystartować w konkursie na najlepszy wypiek. Od kilku lat , można nabyć niewielkie bochenki z francuskim napisem, zapakowane w celofan , sprzedawane są jako pamiątki.
Mieszkańcy Blato mówią , że to ciasto pieczone z tego co piękne, zdrowe i miejscowe, z tego co ubogi wieśniak był w stanie zgromadzić w ciągu roku , po to aby jesienią upiec chleb, który był podarkiem dla tych , których nie ma już wśród nas.
Lumblija poświęcona w miejscowym kościele, wracał na stoły w rodzinnych domach. W okresie Święta zmarłych , jest tradycyjnym podarkiem , którym obdarowuje się rodzinę i znajomych.
Ciasto wraz z mieszkańcami zawędrowało w dalekie rejony Ameryki południowej i Australi. To tam emigrowali w czasach kiedy filoksera niszczyła winnice na wyspie. Lumblija w czasie tych dalekich podróży była nie tylko pokarmem ale również swoistym węzłem łączącym ich z rodzinną ziemią.

Lumblija. Zdjęcie pochodzi ze strony https://tzo-blato.hr


Aby spróbować tego słodkiego chleba , warto wybrać się do Blato i choć piecze się go głównie jesienią , to jeśli będziecie mieli szczęście , uda wam się go skosztować w sezonie wakacyjnym.
Zawsze też możecie przygotować sobie ten smakołyk w domu.  Oto przepis , którym mieszkańcy podzielili się na stronie TZOBlato

                                   Lumblija - przepis 

1 - 1,5 kg mąki
2 kostki drożdży
150 ml mleka
300 g cukru
250 g stopionego masła
100 ml oliwy z pierwszego tłoczenia
100 g podprażonych , posiekanych migdałów
100 g posiekanych orzechów
100 g rodzynek namoczonych w vareniku , zastępczo można użyć słodkiego wina prosek, lozy, lub ostatecznie rumu
Przyprawy ( ciężko określić ilość , gdyż każda rodzina ma swoje proporcje i preferencje, przyjmijmy zatem , że po płaskiej łyżeczce)
cynamon, anyż zmielony, skórka z pomarańczy, skórka z cytryny , mielone goździki, szczypta soli i szczypta gałki muszkatołowej

Przygotowanie:
Drożdże rozpuścić w letnim mleku z niewielka ilością cukru i mąki. Pozostawić zaczyn do wyrośnięcia. 
Mąkę wymieszać z pozostałym cukrem , przyprawami i bakaliami ( rodzynki odsączyć z płynu) 
Dodać rozpuszczone , przestudzone masło i oliwę a następnie zaczyn. Ciasto wyrobić , pozostawić do wyrośnięcia. 
Następnie podzielić na 4 - bochenków , ułożyć na blasze do pieczenia. Piec w 150 - 180 stopniach około 40 - 60 min. 
Przestudzone posmarować po wierzchu varenikiem lub płynem w którym moczyły się rodzynki , a następnie posypać cukrem ( może być cukier puder) Ciasto można długo przechowywać. warto je przygotować wcześniej bo im dłużej leży tym jest smaczniejsze. 


Foto Nenad Kosović




czwartek, 31 sierpnia 2017

Czarna wyspa białego wina . Historia winiarstwa na Korčuli.





Jeden z tysięcy winnych krzewów Korčuli

Odwiedzając Korčule trudno nie zauważyć zielonych, równych rzędów winnic. Zwłaszcza w okolicy Smokvicy , Čary i Lumbardy.
Niewielkie winnice rozsiane są po całej wyspie, raz jest to  kilka winnych krzewów w przydomowych ogródkach innym razem kilkanaście równych rzędów gdzieś na słonecznym stoku.
Niestety są to już tylko pozostałości po legendarnych winnicach Korčuli i mimo że wyspa wciąż może poszczycić się doskonałymi winami to złota era winiarstwa  skończyła się dawno temu.
Powoli jednak rodzi się nowe pokolenie winiarzy, którzy odchodzą od wielkich winnic a mimo to tworzą doskonałe wina z tradycyjnych wyspiarskich szczepów. Kto wie może własnie oni wprowadzą Korculę na salony i najwyższe półki wśród winnych gwiazd.

Kiedy dotrzecie na wyspę we wrześniu , nie raz spotkacie na swej drodze , niewielkie terkotliwe ciągniki wyładowane po brzegi fioletowymi kiśćmi miejscowych szczepów. Przed sklepami napotkacie auta zapakowane po sufit workami z cukrem. Jest to znak , że winobranie rozpoczęto. W wąskich uliczkach wieczorami i o poranku daje się wyczuć specyficzna woń winnych drożdży. W przydomowych konobach , pracuje młode wino. Sam proces fermentacji może być bardzo niebezpieczny a nawet doprowadzić do śmierci.
Opary procesu fermentacji winiarze mieszają z powstającym osadem złożonym z cząstek winogron i martwych drożdży. Wydzielający się w procesie dwutlenek węgla jest skrytym zabójcą winiarzy. Zdarzały się w historii winiarstwa wielokrotnie przypadki kiedy winny proces zbierał swe śmiertelne żniwo.
Ale pozostawmy smutne opowieści i sięgnijmy do czasów odległych , kiedy na Korčulę zawitała winorośl.

Jeszcze na krzaku a już się dobrze kojarzy



   Historia winiarstwa w tym regionie sięga czasów antycznych. Pierwszymi , którzy na korczulańskiej ziemi postanowili hodować winorośl byli Grecy.
  Winiarstwo towarzyszy człowiekowi od wieków. Już 3500lat przed Chrystusem na terenie Azji mniejszej , Mezopotamii i Zakaukazia ludzie zajmowali się uprawą winorośli.
Tam gdzie docierała i kwitła cywilizacja pojawiały się winnice.
  W VIII w p.n.e kryzys w świecie helleńskim zmusza Greków do opuszczenia rodzinnej ziemi i poszukiwaniu nowych , żyznych terenów będących w stanie zaspokoić potrzeby rozrastającej się społeczności.
   Pod koniec VI w na początku V kolonizują Korčulę , dwa największe ośrodki powstają na terenach wokół dzisiejszej Vela luki i Potriny. Greckie osady miały charakter miast portowych , ale doskonale kwitł tu również handel i rolnictwo. Winne krzewy hodowano na użytek własny.
Grecy nazwali Korčule Korkyra Melaina (czarna Korčula). 
  W IV i III w p.n.e Grecy zakładają kolejną kolonię tym razem w okolicy Lumbardy , dotarli tu z wcześniej skolonizowanej Issy ( dzisiejszy Vis). To właśnie tutaj na czerwonej piaszczystej ziemi zakładają pierwsze winnice . Mieszkający tu przed przybyciem Greków Ilirowie zajmowali się rolnictwem , a napływowi Grecy uprawą winorośli. O powstaniu i korzeniach winiarskiej Lumbardy , świadczą liczne archeologiczne znaleziska. Wśród nich najwięcej wnosi Lumbardska psefizma. To znaleziony przez mieszkańców Korčuli , na szczycie wzgórza Koldur , starogrecki kamienny dokument. Zapis miał na celu regulację własności pomiędzy mieszkańcami Korčuli a napływowymi Grekami. Jest to najstarszy kamienny dokument odnaleziony na terenie dzisiejszej Chorwacji , pochodzi z IV w p.n.e. Na kamiennej płycie zachowały się nazwiska 158 greckich osadników. Kamienny dokument znajduje się obecnie w muzeum Archeologiczny w Zagrzebiu.
  Wracając do wina i uprawy winorośli . W I w p.n.e na wyspę i do Dalmacji docierają Rzymianie. Rozpoczyna się wieloletnie panowanie Cesarstwa Rzymskiego na terenach obecnej Chorwacji. Rzymianie udoskonalili hodowlę winogron , postawili na rozwój rolnictwa. Ślady Rzymskiej obecności po dziś dzień odnaleźć można na wyspie. Wciąż natknąć się można na rzymskie inskrypcje , monety czy pozostałości rzymski domostw , należących do właścicieli ziemskich tzw Villa Rustica.
Winiarstwo i Korčula są ze sobą związane od wieków. Wyspa czerpała niemałe zyski ze swojego wina. Po upadku cesarstwa rzymskiego uprawą winorośli zajęli się min zakonnicy.
  Jak ważne dla wyspy były winnice może świadczyć min szereg zapisów w Statucie miasta , pochodzącym z 1214 r. Za zniszczenie winnicy , karano obcięciem ręki , a wciągu 15 dni należało wyrównać powstałe szkody. Przed 15.08 można było zebrać w winnicy jedynie niewielką ilość winogron , o wielkości 1 tovara , czyli jednego osła , a dokładnie tyle ile jeden osiołek był w stanie unieść . Można też było uzyskać specjalne pozwolenie tzw Rady narodowej ( odpowiednik rady miasta ) na wcześniejszy zbiór.

  Pierwszy z większych kryzysów w sektorze winiarstwa nastąpił w średniowieczu i był wynikiem nadprodukcji. Wenecjanie zakazali sadzenia winorośli i w ten sposób zastopowali rozwój wyspy.
Mimo to Korčula stała się ważnym ośrodkiem jeśli chodzi o uprawę winnych krzewów . 
W XIX w winnice stanowiły około 15% powierzchni uprawnej wyspy co dawało 4136 ha.
Winiarstwo miało się więc doskonale. W 1892 roku cios tej ważnej gałęzi gospodarki zadał parlament austrowęgierski . Przyznano Włochom przywilej na wywóz wina z Lombardii i Wenecji bez ograniczeń. Włosi stali się potęgą na rynku , spychając dalmackich hodowców na margines.
Wkrótce europejskich winiarzy dotyka kolejne nieszczęście . Filoksera , ta niewielka mszyca rozpoczęła swą niszczącą pielgrzymkę po winnicach Francji w 1868 r. W zaledwie 5 lat niszczy niemal zupełnie francuskie uprawy. Wyspiarskie winnice Dalmacji oparły się niszczycielskiej sile szkodnika. A frasncuscy winiarze odbudowali swoje winnice korzystając z krzewów pozyskanych z Bałkanów.
  Niestety w 1886 roku na Korčulę dociera inna poważna choroba Peronospora . Choroba grzybicza , najczęściej atakuje w maju kiedy jest wysoka wilgotność i chłodne noce.  Wyspiarze zaskakująco szybko poradzili sobie ze szkodnikiem i starty nie były tak wielkie jak we Francji. Po okresie wali nadchodzi złota era winiarstwa na wyspie. Korculanskie wina stają niezwykle popularne i pożądane na europejskich salonach.
Niestety w 1845 roku Europejskie winnice atakuje kolejna poważna choroba Pepelnica , rodzaj grzybów – mączniakowców. Ta choroba atakuje najpierw winnice Włoch i Francji by w 1855 r dotrzeć na Korčulę
W latach 1923 - 28 na Korčulę dociera filoksera , niestety tym razem jej wizyta jest najtragiczniejsza w skutkach. W wyniku zarazy zostaje zniszczone 97% upraw. Doprowadza do największego exodusu miejscowej ludności , która za chlebem wyrusza głównie do Ameryki południowej i Australii.
Kolejny exodus miał miejsce w latach 50-tych XX w. To wtedy zniknęły z korculańskiej ziemi kolejne winne krzewy , stopniowo zastępowano je oliwnymi gajami, które wymagały mniej poświęcenia a i były mniej podatne na wszelkie choroby.
Winnice , pielęgnowane czule powoli się odradzają . Ciężka wielopokoleniowa praca , przynosi efekty. Winne krzewy odradzają się a winiarze wciąż ulepszają wina. Korčula staje się  , królową białych win.
Najpopularniejsze szczepy Korčuli to Grk , Pošsip , Plavac mali. Na wyspie uprawia się również takie szczepy jak Cetinka , Maraština , Zlatarica Blatska i Bjela bratkovina.

Grk – to szczep charakterystyczny dla rejonu Lumbardy . Piszczysta czerwona ziemia stała miejscem idealnym dla tego gatunku wina. Nazwę Grk jedni tłumaczą jako pochodną od Greków , który winiarskie kolonie znajdowały się właśnie tutaj , inni przypisują nazwę charakterystycznej goryczy wyczuwalnej w winie. Ciekawostką jest to , że Grk jako jeden z niewielu szczepów posiada funkcjonalne żeńskie kwiaty , które w okresie kwitnienia potrzebują zapylacza . Najlepiej sprawdza się w tej roli Plavac mali i dlatego najczęściej spotyka się go w sąsiedztwie Grka.
Grk , to wino białe , o złocistym odcieniu, gorzkawe o niskiej kwasowości. Zawartość alkoholu 12-14%. Idealny do ryb i owoców morza.

Pošip – to chyba najbardziej znany i najwyżej ceniony szczep z Korculi . Uprawia się go głównie na słonecznych stokach i żyznych dolinach w okolicy Smokvivy i Cary. Jest stosunkowo młodym szczepem . Rósł dziko , odkryty zupełnie przypadkiem trafił do uprawy około 100 lat temu. Powstał najprawdopodobniej jako mieszanka szczepów Zlatarica blatska i Bratkovina bijela . Jest uważany za najbardziej przyszłościowy i najlepiej rokujący. Pošip jest wysoko procentowy , o złocistej barwie , doskonały do ryb i owoców morza.
Najbliższym przyjacielem Pošipa jest Rukatac , na wybrzeżu znany pod nazwą Maraština( zbliżona genetycznie do Chianti lub Malvazji) Doskonale komponują się wraz z Bijelom bratkovinom w winnych kupażach. Wraz z Pošipem jest częstym składnikiem popularnego deserowego wina proška.

Prošek – trunek dla amatorów ciężkich słodkich win deserowych. Powstaje z podsuszonych winogron szczepów Grk i plavac mali. . mocny jak na wino 15-19%. Proszek doskonale znosi sezonownie . Idealny do serów i deserów ale świetny również jako aperitif .

I jedyny czerwony w królestwie białych szczepów.
Plavac mali. Najbardziej znany i niezwykle ceniony szczep . znany w Europie już w XV w. Najlepiej udają się z winnic prowadzonych na stokach Bracu , Visu , Hvaru i Korčuli. Dużo uprawia się go na Pelješcu . Doskonały do dań mięsnych , ryb i serów.


Smokvica. Region Pošipa




Nie znam się na winach. Nic nie wiem na temat ich bukietów , kwasowości czy szlachetności szczepów. Wina albo mi smakują albo nie. Preferuję czerwone wytrawne , latem chętnie sięgam po białe w typie włoskiego proseco. Wino i tak najlepiej smakuje wtedy kiedy masz je z kim wypić. Celebracja niewielkich przyjemności przy lampce wina , podnosi je do rangi niebywałego wydarzenia. a kiedy jeszcze możesz to robić w gronie bliskich Ci osób , to staje się to małym wspólnym świętem.
Będąc na Korčuli nie sposób nie spróbować tych doskonałych miejscowych skarbów. Poszukajcie niewielkich winiarni , ukrytych w wąskich uliczkach miasteczek , lub wstąpcie do takich jak Toreta w Smokvicy. Gdzie nie tylko skosztujecie  szlachetnego Pošipa , ale i zapoznacie się z eksponatami małego muzeum. Osobiście Pošip mi nie posmakował. Może trafiłam na gorszy rocznik.

Ja cenię sobie najbardziej wypijaną wieczorem lampkę słomkowego domaćega vina , które serwuje mój przyjaciel na swej niewielkiej parceli. Mam stamtąd nie tylko najlepszy widok na zachodzące nad Adriatykiem słońce , ale również doskonały posiłek i towarzystwo. Lubię tam wracać, bo wracam tam jak do domu po długiej podróży.




Na zdrowie. Živijeli






Dlaczego w Splicie czuć piekielną siarkę?

  Czy będąc w Splicie i spacerując po Rivie czuliście czasami specyficzny siarkowy odór? Czy też jak mówią niektórzy jakby rura kanalizacyjn...